01.04.2024, 15:41 ✶
Prychnęła w odpowiedzi, dziko, w niezgodzie na przerwanie zabawy, która w sumie nie była dla niej zabawą tylko koniecznością. Buzowało w niej, rzadko kiedy wiedziała kiedy odpuścić, ale ostatecznie dziś nie był ten dzień który kosztowałby ją zapewne zęby. Dziś był dzień, w którym wygrała nikotyna.
Sięgnęła po fajki i drżącymi rękami odpaliła sobie kolejnego w swoim życiu i z pewnością nie ostatniego papierosa.
– Pierdoleni, nienawidzę tych obślizgłych gadów – burknęła pod nosem i podeszła dwa kroki, żeby oddać Ger papierośnicę. Zaciągnęła się mocno i choć jej ręce przestały drżeć, że to cały czas podrygiwała nogą. Docierała do niej świadomość, że wystarczyłoby, żeby w tej całej zaczepce ojca wymienić na brata, a zmasakrowałaby twarz tego dzieciaka. Problemy z agresją, dobre sobie.
– Czasem żałuję, że nie jestem pałkarzem, bo bym przynajmniej miała okazję jakoś nie wiem... Na legalu przy wszystkich im jebnąć. – Aspiracje zawodowe Mildred przeszkadzały jej zdecydowanie w spontanicznym i nieskrępowanym wyrażaniu siebie. Nawet nie pytała Ger czy ją przygarnie po Hogwarcie czymkolwiek zamierzała się zajmować, nie było opcji, żeby Moody nie przyjęli do Brygady Uderzeniowej, żeby nie mogła być blisko swojego brata.
– Przeszła mi kompletnie ochota na te miotły, może chodźmy na to piwo? – zaproponowała kopiąc kamienie kompulsywnie.
Sięgnęła po fajki i drżącymi rękami odpaliła sobie kolejnego w swoim życiu i z pewnością nie ostatniego papierosa.
– Pierdoleni, nienawidzę tych obślizgłych gadów – burknęła pod nosem i podeszła dwa kroki, żeby oddać Ger papierośnicę. Zaciągnęła się mocno i choć jej ręce przestały drżeć, że to cały czas podrygiwała nogą. Docierała do niej świadomość, że wystarczyłoby, żeby w tej całej zaczepce ojca wymienić na brata, a zmasakrowałaby twarz tego dzieciaka. Problemy z agresją, dobre sobie.
– Czasem żałuję, że nie jestem pałkarzem, bo bym przynajmniej miała okazję jakoś nie wiem... Na legalu przy wszystkich im jebnąć. – Aspiracje zawodowe Mildred przeszkadzały jej zdecydowanie w spontanicznym i nieskrępowanym wyrażaniu siebie. Nawet nie pytała Ger czy ją przygarnie po Hogwarcie czymkolwiek zamierzała się zajmować, nie było opcji, żeby Moody nie przyjęli do Brygady Uderzeniowej, żeby nie mogła być blisko swojego brata.
– Przeszła mi kompletnie ochota na te miotły, może chodźmy na to piwo? – zaproponowała kopiąc kamienie kompulsywnie.