01.04.2024, 18:01 ✶
Świtało, gdy obudził go charakterystyczny stukot drobnego kamyczka odbijającego się od szyby. Nieśpiesznie przekręcił się na bok i zaczął nasłuchiwać; powieki miał jednak ciężkie, a ciało wciąż rozkosznie bezradne po okrutnym wyrwaniu go z objęć Morfeusza (bynajmniej Longbottoma). Ponownie zapadał więc w sen, kiedy dźwięk się powtórzył. I znów. Podniósł się więc z łóżka i zaspany wyjrzał przez otwarte okno.
— Nie zamykałem na noc drzwi — wyszeptał, bez zbędnych pytań akceptując obecność towarzyszącego młodzieńca. Zupełnie tak, jakby był starym dobrym druhem. Jak przez mgłę pamiętał późniejsze pośpieszne naciąganie na siebie ubrań, by ostatecznie w rozpiętej koszuli wylądować w ramionach Samuela. Lubię cię troszkę bardziej niż wszystkich innych, zdawały się mówić spragnione dotyku dłonie i głodne pocałunków usta, teraz nieco onieśmielone pod wpływem nieznajomego chłopca.
Nalał im po kieliszku swojej nalewki. Za bolące serca, jak powiedział Sam. Ariel nic na to nie odpowiedział, choć wbił w niego spojrzenie pełne zmartwienia. Nie będzie męczył go trudnymi pytaniami, ale w ciągu najbliższych tygodni będzie bacznie obserwował jego rzeźby. Kiedy boli serce, sztuka staje się piękniejsza. Drugą kolejką zapijali więc zmartwienia. Trzeci toast wznieśli za sukces cydrowego przedsięwzięcia. Czwarty... albo to był piąty? Za co był w takim razie czwarty? Nie miało to znaczenia, gdy złożył lekką głowę na ramieniu przyjaciela.
Uparł się, że zrobili wszystkim śniadanie. Nawet Uli, która zdążyła już coś zjeść. Trzeba mieć siły do pracy, mówił poważnym tonem, nakładając każdemu z nich porcję swojego popisowego dania, jakim była jajecznica z gotowaną kiełbaską i twarogiem. W małej kuchni pachnącej suszącymi się pod sufitem ziołami było nieco tłoczno i gwarnie, jednak Ariel sprawiał wrażenie niezwykle szczęśliwego w otaczającym go chaosie.
— Nie ma problemu, znam kogoś, kto robi doskonały miód — odparł beztrosko, kończąc posiłek, po czym zapiął nieszczęsną koszulę i wyjął spod stołu koszyk, do którego włożył kilka nalewek; bez wątpienia na wymianę — Mieszka kawałek za Doliną, więc trochę to potrwa. Nie czekajcie na mnie z pracą!
Pomachał wszystkim na pożegnanie, a potem ruszył ścieżką rozciągającą się wzdłuż słoneczników.
Odkryj wiadomość pozafabularną
— Nie zamykałem na noc drzwi — wyszeptał, bez zbędnych pytań akceptując obecność towarzyszącego młodzieńca. Zupełnie tak, jakby był starym dobrym druhem. Jak przez mgłę pamiętał późniejsze pośpieszne naciąganie na siebie ubrań, by ostatecznie w rozpiętej koszuli wylądować w ramionach Samuela. Lubię cię troszkę bardziej niż wszystkich innych, zdawały się mówić spragnione dotyku dłonie i głodne pocałunków usta, teraz nieco onieśmielone pod wpływem nieznajomego chłopca.
Nalał im po kieliszku swojej nalewki. Za bolące serca, jak powiedział Sam. Ariel nic na to nie odpowiedział, choć wbił w niego spojrzenie pełne zmartwienia. Nie będzie męczył go trudnymi pytaniami, ale w ciągu najbliższych tygodni będzie bacznie obserwował jego rzeźby. Kiedy boli serce, sztuka staje się piękniejsza. Drugą kolejką zapijali więc zmartwienia. Trzeci toast wznieśli za sukces cydrowego przedsięwzięcia. Czwarty... albo to był piąty? Za co był w takim razie czwarty? Nie miało to znaczenia, gdy złożył lekką głowę na ramieniu przyjaciela.
*
Uparł się, że zrobili wszystkim śniadanie. Nawet Uli, która zdążyła już coś zjeść. Trzeba mieć siły do pracy, mówił poważnym tonem, nakładając każdemu z nich porcję swojego popisowego dania, jakim była jajecznica z gotowaną kiełbaską i twarogiem. W małej kuchni pachnącej suszącymi się pod sufitem ziołami było nieco tłoczno i gwarnie, jednak Ariel sprawiał wrażenie niezwykle szczęśliwego w otaczającym go chaosie.
— Nie ma problemu, znam kogoś, kto robi doskonały miód — odparł beztrosko, kończąc posiłek, po czym zapiął nieszczęsną koszulę i wyjął spod stołu koszyk, do którego włożył kilka nalewek; bez wątpienia na wymianę — Mieszka kawałek za Doliną, więc trochę to potrwa. Nie czekajcie na mnie z pracą!
Pomachał wszystkim na pożegnanie, a potem ruszył ścieżką rozciągającą się wzdłuż słoneczników.
Opuszczam was na jakiś czas, całuski :*