01.04.2024, 19:28 ✶
Rzut co zauważyły Ginewra
Nell Bagshot bardzo poważnie podchodziła do trzech rzeczy.
Po pierwsze, do swoich map. Potrafiła z nimi wyprawiać prawdziwe cuda i syczała na każdego, kto nie traktował ich z należytym szacunkiem.
Po drugie, do picia eliksirów tak, jak kazał uzdrowiciel. Niekiedy celowo wybierała te paskudniejsze specyfiki, ale zawsze oczekiwała, że zostaną wypite.
Po trzecie, do czekolady. Nosiła przy sobie tabliczki, odkąd odkryła, że pielęgniarka w Hogwarcie daje je uczniom, którzy są zmęczeni czy przestraszeni, zjadała je chętnie sama, obdarowywała innych i nie było możliwości, by zapomniała, że obiecała Ginny czekoladę. Ale też pojawiła się z powrotem tak szybko, że chyba nie zdążyła odwiedzić Miodowego Królestwa. Aby udać się do Hogsmeade musiała przecież teleportować się przynajmniej trzy razy, aby nie skakać na zbyt duży dystans, a dochodził jeszcze czas spędzony w samym sklepie. Nie wspominając o tym, że jakimś cudem zdążyła się przebrać...
...Ginewra na pewno nie widziała dotąd tych ubrań na Nell.
- N... no tak - powiedziała Nell, zająknąwszy się nieco i rzuciła spojrzeniem na boki, zanim znów skupiła wzrok na McGongall. Wydawała się odrobinę zdenerwowana: nie tak jeszcze, aby wyglądało to bardzo podejrzanie, ale rozmowa wyraźnie stresowała ją coraz bardziej. - Nie zauważyłam, jak podchodzisz - dodała, a na jej ustach pojawił się uśmiech, chociaż nie sięgał jasnych oczu Bagshotówny. - Potrzebujesz czegoś z namiotu? - zapytała z pewnym wahaniem. - Jeżeli nie, to poszłabym poszukać, bo jeśli nie zostawiłam tego notatnika tutaj, trochę się o niego martwię, mam tam sporo ważnych zapisków...
Kobieta jakby zacięła się, kiedy Ginewra spytała, czy nie zapomniała o czymś jeszcze. Być może faktycznie próbowała sobie przypomnieć, czy miała coś zrobić? Lewą ręką - bo palce prawej wciąż zaciskała na różdżce, nieznacznie opuszczonej, ale nie schowanej - sięgnęła do blond czupryny i nieco nerwowym gestem szarpnęła jeden z kosmyków.
Obcy gest. Zdenerwowana Nell raczej wymachiwała rękami niż bawiła się w jakikolwiek sposób włosami. Zresztą - Nell niekiedy się denerwowała (właściwie robiła to dość często), ale rzadko się stresowała.
- Nie jestem pewna - wyznała. - Może o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym. Miałam dzisiaj coś zrobić? To chyba może poczekać aż znajdę mój notatnik?
Nell Bagshot bardzo poważnie podchodziła do trzech rzeczy.
Po pierwsze, do swoich map. Potrafiła z nimi wyprawiać prawdziwe cuda i syczała na każdego, kto nie traktował ich z należytym szacunkiem.
Po drugie, do picia eliksirów tak, jak kazał uzdrowiciel. Niekiedy celowo wybierała te paskudniejsze specyfiki, ale zawsze oczekiwała, że zostaną wypite.
Po trzecie, do czekolady. Nosiła przy sobie tabliczki, odkąd odkryła, że pielęgniarka w Hogwarcie daje je uczniom, którzy są zmęczeni czy przestraszeni, zjadała je chętnie sama, obdarowywała innych i nie było możliwości, by zapomniała, że obiecała Ginny czekoladę. Ale też pojawiła się z powrotem tak szybko, że chyba nie zdążyła odwiedzić Miodowego Królestwa. Aby udać się do Hogsmeade musiała przecież teleportować się przynajmniej trzy razy, aby nie skakać na zbyt duży dystans, a dochodził jeszcze czas spędzony w samym sklepie. Nie wspominając o tym, że jakimś cudem zdążyła się przebrać...
...Ginewra na pewno nie widziała dotąd tych ubrań na Nell.
- N... no tak - powiedziała Nell, zająknąwszy się nieco i rzuciła spojrzeniem na boki, zanim znów skupiła wzrok na McGongall. Wydawała się odrobinę zdenerwowana: nie tak jeszcze, aby wyglądało to bardzo podejrzanie, ale rozmowa wyraźnie stresowała ją coraz bardziej. - Nie zauważyłam, jak podchodzisz - dodała, a na jej ustach pojawił się uśmiech, chociaż nie sięgał jasnych oczu Bagshotówny. - Potrzebujesz czegoś z namiotu? - zapytała z pewnym wahaniem. - Jeżeli nie, to poszłabym poszukać, bo jeśli nie zostawiłam tego notatnika tutaj, trochę się o niego martwię, mam tam sporo ważnych zapisków...
Kobieta jakby zacięła się, kiedy Ginewra spytała, czy nie zapomniała o czymś jeszcze. Być może faktycznie próbowała sobie przypomnieć, czy miała coś zrobić? Lewą ręką - bo palce prawej wciąż zaciskała na różdżce, nieznacznie opuszczonej, ale nie schowanej - sięgnęła do blond czupryny i nieco nerwowym gestem szarpnęła jeden z kosmyków.
Obcy gest. Zdenerwowana Nell raczej wymachiwała rękami niż bawiła się w jakikolwiek sposób włosami. Zresztą - Nell niekiedy się denerwowała (właściwie robiła to dość często), ale rzadko się stresowała.
- Nie jestem pewna - wyznała. - Może o czymś zapomniałam, ale nie pamiętam o czym. Miałam dzisiaj coś zrobić? To chyba może poczekać aż znajdę mój notatnik?