Nastrój Flynna zmienił się nagle. Kilka spojrzeń nie do końca takich, jak oczekiwał. Kilka myśli ubranych w słowa i przekazanych w zły sposób, nie tym tonem i nie w jego guście. Twarz mu się zmarszczyła, przygryzł wargę.
- Ostatnio... Nie wiem skąd odwaga do pobłażliwości względem tego, co dzieje się w naszym kraju. - Nie radzili sobie o wiele dłużej niż ostatnio. Osoby, które im przewodziły z każdym kolejnym krokiem coraz mocniej udowadniały, że nie nadawały się do wykonywania swoich funkcji. Mężczyzna, którego kochał codziennie ryzykował swoim życiem, żeby wyrywać te chwasty, a on żył ze świadomością, że pewnego dnia przyjdą po takich jak on i nie będą brali żadnych zakładników. To już trzeci rok. Trzeci rok próby zduszenia tej rebelii. I co im z tego przyszło? - Umierają ich rodziny. - Nacisnął na słowo rodziny, chociaż głos miał lekko rozedrgany. - Ich bliscy są mordowani, traktowani jak ludzie niższej kategorii, a później miłe Ministerstwo usuwa im pamięć, bo przecież utrzymanie naszego świata w sekrecie jest ważniejsze od prawdy, że czyjaś matka została obdarta ze skóry za pochodzenie! Za pochodzenie, Noro. Oni im mówią: twoja matka zginęła, bo ogień z kominka zajął komodę i nie zdążyła się uratować. - A Figg sobie przeczyła! - Opłakują bliskich myśląc, że to wypadek, kiedy ci popierdoleni ludzie bawią się w czystki rasowe. Sama mówisz: to musi być coś strasznego. - Odetchnął głęboko. Widać było, że próbuje nad sobą zapanować, ale stał się przecież kimś z nizin społecznych nie bez powodu. Emocje kontrolowały jego życie, były jego muzyką. A ta muzyka potrafiła zmienić się diametralnie po zagraniu jednej, złej nuty. - Ale są rzeczy, w których mogę się z tobą zgodzić: jest w tobie sporo naiwności. - Nie powinien tego ciągnąć. - Naiwności na którą najwyraźniej mogą sobie pozwolić osoby urodzone w rodzinach czarodziejskich, wychowujące się w pięknym domu w Little Whinging, otoczone zgrają kotów będących namacalnym dowodem czarodziejskich korzeni i nieprzeciętnych umiejętności. - Dobrze wiedział, że zwierzenie się z bycia mugolakiem nabrało teraz zupełnie nowego wydźwięku. Zestresowany, bo skąd miał do diabła wiedzieć, że istnieje coś takiego jak Zakon Feniksa, nikt by mu raczej na tyle nie zaufał, żeby go wtajemniczyć w działania tego typu organizacji. Figg wydawała mu się teraz bardzo, bardzo odległa. - To chyba ten moment, w którym mówi się przepraszam, tylko ja nie mam zamiaru przepraszać. - Bo wtedy przepraszając za nerwowy ton przeprosiłby za prawdę. - Ale może jednak porzucę tę rozmowę, zanim powiem coś, czego oboje pożałujemy. - Otworzył jeszcze usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale zamknął je odwracając zmieszane spojrzenie. Wreszcie wstał, zaciskając powieki. Przeczesał palcami loki i spojrzał na nią ostatni raz. - Sprawdzę ich.
I nie odezwał się już więcej ani razu. Pożegnał się z nią i Wendy skinieniem głowy, a później opuścił Norę z miną, jakby zobaczył coś strasznego.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Ostatnio... Nie wiem skąd odwaga do pobłażliwości względem tego, co dzieje się w naszym kraju. - Nie radzili sobie o wiele dłużej niż ostatnio. Osoby, które im przewodziły z każdym kolejnym krokiem coraz mocniej udowadniały, że nie nadawały się do wykonywania swoich funkcji. Mężczyzna, którego kochał codziennie ryzykował swoim życiem, żeby wyrywać te chwasty, a on żył ze świadomością, że pewnego dnia przyjdą po takich jak on i nie będą brali żadnych zakładników. To już trzeci rok. Trzeci rok próby zduszenia tej rebelii. I co im z tego przyszło? - Umierają ich rodziny. - Nacisnął na słowo rodziny, chociaż głos miał lekko rozedrgany. - Ich bliscy są mordowani, traktowani jak ludzie niższej kategorii, a później miłe Ministerstwo usuwa im pamięć, bo przecież utrzymanie naszego świata w sekrecie jest ważniejsze od prawdy, że czyjaś matka została obdarta ze skóry za pochodzenie! Za pochodzenie, Noro. Oni im mówią: twoja matka zginęła, bo ogień z kominka zajął komodę i nie zdążyła się uratować. - A Figg sobie przeczyła! - Opłakują bliskich myśląc, że to wypadek, kiedy ci popierdoleni ludzie bawią się w czystki rasowe. Sama mówisz: to musi być coś strasznego. - Odetchnął głęboko. Widać było, że próbuje nad sobą zapanować, ale stał się przecież kimś z nizin społecznych nie bez powodu. Emocje kontrolowały jego życie, były jego muzyką. A ta muzyka potrafiła zmienić się diametralnie po zagraniu jednej, złej nuty. - Ale są rzeczy, w których mogę się z tobą zgodzić: jest w tobie sporo naiwności. - Nie powinien tego ciągnąć. - Naiwności na którą najwyraźniej mogą sobie pozwolić osoby urodzone w rodzinach czarodziejskich, wychowujące się w pięknym domu w Little Whinging, otoczone zgrają kotów będących namacalnym dowodem czarodziejskich korzeni i nieprzeciętnych umiejętności. - Dobrze wiedział, że zwierzenie się z bycia mugolakiem nabrało teraz zupełnie nowego wydźwięku. Zestresowany, bo skąd miał do diabła wiedzieć, że istnieje coś takiego jak Zakon Feniksa, nikt by mu raczej na tyle nie zaufał, żeby go wtajemniczyć w działania tego typu organizacji. Figg wydawała mu się teraz bardzo, bardzo odległa. - To chyba ten moment, w którym mówi się przepraszam, tylko ja nie mam zamiaru przepraszać. - Bo wtedy przepraszając za nerwowy ton przeprosiłby za prawdę. - Ale może jednak porzucę tę rozmowę, zanim powiem coś, czego oboje pożałujemy. - Otworzył jeszcze usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale zamknął je odwracając zmieszane spojrzenie. Wreszcie wstał, zaciskając powieki. Przeczesał palcami loki i spojrzał na nią ostatni raz. - Sprawdzę ich.
I nie odezwał się już więcej ani razu. Pożegnał się z nią i Wendy skinieniem głowy, a później opuścił Norę z miną, jakby zobaczył coś strasznego.
Pociągowy.
@Nora Figg
@Nora Figg Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.