- Dzięki, oczywiście, dam znać, jak coś znajdę. - Zawinęła ostrożnie kwiat w serwetkę, a później schowała go do kieszeni. Liczyła na to, że dowie się czegoś więcej z książek, bo sama była bardzo ciekawa, co to właściwie za roślina, rzadko kiedy znajdywały się przypadki, których nie znała.
Drgnęła, gdy usłyszała prośbę Brenny skierowaną ku Samowi. Nie wiedzieć czemu ona czuła, że przyjaciółka wie, będzie musiała z nią porozmawiać, wyjaśnić jej wszystko, bo zaczęła czuć się winna. W końcu ta dziwna atmosfera przy stole, kiepski humor Erika, to wszystko była jej wina. To ona zachowała się jak gówniarz, dała się ponieść chwili, a teraz nie miała pojęcia, jak powinna się zachować. Niby mogła poprosić Samuela na stronę, kiedy tylko się tutaj pojawiła, ale bała się, że to mogłoby spowodować jakieś podejrzenia, chciała ich uniknąć, przynajmniej na razie, to spowodowało, że tego nie zrobiła, chyba podjęła złą decyzję.
Książę Kniei uciekł, wstał i zniknął, nie zdążyła nic zrobić, czy powinna za nim pobiec? Wiele myśli kłębiło jej się w głowie, jednak nadal siedziała, nie ruszyła się z miejsca.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Erika, spojrzała na niego, jednak nie odezwała się już ani słowem. Najwyraźniej miała ją czekać jeszcze rozmowa z nim, mogłaby uciec, wyjść bez słowa, jednak chyba pogodziła się z tym, że do tej konfrontacji dojdzie, jakoś to przebrnie, a później wreszcie wróci do siebie, gdzie będzie musiała odnaleźć się w rytmie codzienności. Może tak będzie lepiej, znajdzie się z dala od tego wszystkiego, to przecież prawie tak, jakby problem nie istniał.
Dopiła herbatę, nie zjadła nic, bo nie byłaby w stanie aktualnie przełknąć czegokolwiek. Odstawiła pustą filiżankę na stół, po czym wstała, skinęła jedynie głową na pożegnanie i ruszyła do Warowni, do swojej tymczasowej sypialni, żeby móc z dala od wszystkich, chociaż przez chwilę przeżyć swój własny dramat.