02.04.2024, 14:35 ✶
- Tyle że żeby to wiedzieć nie potrzebowałam aż buntów goblinów - stwierdziła Brenna z pewnym zamyśleniem. Wystarczyło mieć uszy, oczy i odrobinę mózgu, nawet jeżeli tak jak Brenna, czasem używało się tego ostatniego aż do przesady, a czasem po prostu się go wyłączało. Nawet w Hogwarcie było widać, w jaki sposób niektórzy traktowali mugolaków. Tylko dlatego, że nie należeli do świata czarodziejów od zawsze. - Och. To trochę nieładnie z ich strony, ale... naprawdę chcesz pracować pod okiem rodziców? To znaczy, też chcę pracować z moim ojcem w jednym miejscu, ale jednak przyuczać będzie mnie ktoś inny... - powiedziała. Miała dziwne wrażenie, że jednak praca pod okiem Jeremiaha Longbottoma czy nawet brata, który miał trafić do Brygady już niedługo, mogłaby tworzyć trochę dziwną dynamikę.
Nawet jeżeli w tym wypadku dziwna dynamika wynikałaby z tego, że członkowi rodziny trudniej byłoby nad Brenną zapanować.
- Nie? To chodź ze mną w przyszły weekend - zaproponowała Brenna od razu, takim tonem, jakby proponowała mu, żeby weszli na chwilę do Trzech Mioteł na kremowe piwo, bo ona nie obściskiwała się z nikim w żadnych schowkach, za to odwagi do zapuszczania się do kopalni, ruin i jaskiń, do których nie powinna wchodzić, ani trochę jej nie brakowało. A tu jeszcze chodziło o dobro nauki! Będą mogli wykorzystać zdobytą wiedzę na egzaminach! - Nikt nie zauważy, jak skręcimy za Hogsmeade - dorzuciła, a potem parsknęła na słowa o Binnsie. Binns miałby zauważyć, że nie żyje? - On chyba doskonale wie, że jest martwy. Po prostu mu to w niczym nie przeszkadza. Jego życie było tak nudne, że śmierć stanowiłaby za dużą odmianę - powiedziała, a potem z westchnieniem i cierpiętniczą miną sięgnęła po książkę dotyczącą numerologii. Wykład z historii magii był na swój sposób przydatny, ale tego wieczora ich oboje czekało jeszcze trochę nauki...
Zdać ten egzamin semestralny na najniższą możliwą ocenę i potem wreszcie będzie wolna. SUMa z numerologii zdawać przecież wcale nie musiała!
Nawet jeżeli w tym wypadku dziwna dynamika wynikałaby z tego, że członkowi rodziny trudniej byłoby nad Brenną zapanować.
- Nie? To chodź ze mną w przyszły weekend - zaproponowała Brenna od razu, takim tonem, jakby proponowała mu, żeby weszli na chwilę do Trzech Mioteł na kremowe piwo, bo ona nie obściskiwała się z nikim w żadnych schowkach, za to odwagi do zapuszczania się do kopalni, ruin i jaskiń, do których nie powinna wchodzić, ani trochę jej nie brakowało. A tu jeszcze chodziło o dobro nauki! Będą mogli wykorzystać zdobytą wiedzę na egzaminach! - Nikt nie zauważy, jak skręcimy za Hogsmeade - dorzuciła, a potem parsknęła na słowa o Binnsie. Binns miałby zauważyć, że nie żyje? - On chyba doskonale wie, że jest martwy. Po prostu mu to w niczym nie przeszkadza. Jego życie było tak nudne, że śmierć stanowiłaby za dużą odmianę - powiedziała, a potem z westchnieniem i cierpiętniczą miną sięgnęła po książkę dotyczącą numerologii. Wykład z historii magii był na swój sposób przydatny, ale tego wieczora ich oboje czekało jeszcze trochę nauki...
Zdać ten egzamin semestralny na najniższą możliwą ocenę i potem wreszcie będzie wolna. SUMa z numerologii zdawać przecież wcale nie musiała!
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.