02.04.2024, 19:46 ✶
Bycie gadułą, ekstrawertykiem, bujna wyobraźnia i osiem lat pracy w Brygadzie ułatwiały pewne rzeczy – na przykład szybkie wymyślanie bajeczek takich jak ta, wcielanie się w role i wygadywanie absolutnych głupot w taki sposób, że ludziom wydawało się, że są prawdą. Może gdyby mieli do czynienia z kimś, kto miał powody do wątpliwości, taka absurdalna historyjka by nie przeszła, ale dlaczego ekspedientka miałaby tu wietrzyć podstęp? Brenna czy też raczej Anne Edgars, pożegnała się z nią uprzejmie, a szeroki uśmiech znikł z jej ust dopiero, kiedy odeszli kilka kroków od recepcji.
– Rozumiem, że kuzyn Mark faktycznie ma niebieskie oczy? – zapytała, a potem znów uśmiechnęła się, tym razem trochę szczerzej i trochę mniej szeroko niż do recepcjonistki. – Myślałam, że wymazałeś ten moment z pamięci? Wiesz, zastanawiam się, czy ta kapłanka nie podała ci tego celowo, z nadzieją, że może akurat napijesz się patrząc na nią i oświadczysz się jej. Moja herbata była zupełnie normalna.
Też odruchowo rozejrzała się po drugim piętrze, automatycznie licząc drzwi i okna. „Kuzyn Mark” dostał pokój gdzieś w pobliżu, ale po pierwsze nie wiedzieli, w którym pokoju się zakwaterował, po drugie, czy to na pewno ta osoba, po trzecie istniała jednak szansa, że w tym całym po beltanowym zamieszaniu rozpozna Atreusa… Chwilowo więc Brenna weszła po prostu do pokoju i przebiegła wzrokiem po odłażącej od ścian tapecie, dawno nie pranych zasłonach, nie dość starannie wyczyszczonym lustrze i niewielkim telewizorze. Ktoś zostawił włączony odbiornik: leciał właśnie jakiś czarno – biały film, którego rzecz jasna nie rozpoznała, bo raczej rzadko miewała szansę oglądać mugolskie produkcje.
– Niech mi pan przypomni, panie Edgars, dlaczego wybraliśmy na wakacje właśnie takie miejsce…? Jestem pewna, że to był pański pomysł – westchnęła teatralnie, ale potem odwróciła się ku niemu z poważniejszą miną i zapytała już zupełnie normalnym tonem. – To co? Mam przejść się po pokojach z popisowym numerem „och, nie jest pan moim mężem, bardzo, bardzo przepraszam, jestem tylko blondynką z irlandzkiej wsi, pierwszy raz w Londynie, pomyliłam pokój?” – Wprawdzie nie była blondynką, ale odrobina magii transmutacyjnej mogła na kwadrans ją w taką zamienić, a po zmianie fryzury istniała niewielka szansa na to, że zostanie rozpoznana. – Mniejsze szanse, że będzie wiedział, kim jestem ja niż że pozna ciebie.
Atreus był aurorem, a skoro ci gościa szukali, było możliwe, że wcześniej poszukał o nich informacji. Pisano o nim ostatnio sporo w gazetach, nie wspominając już o tym, że ogólnie był trochę bardziej rozpoznawalny od niej – chyba że brałeś udział w imprezach charytatywnych, a to chyba nie był ten przypadek. A przecież nie mogli po prostu stanąć pod pokojem i czekać.
– Tylko musiałbyś mi opisać, jak on do licha wygląda. Poza tym, że ma niebieskie oczy.
– Rozumiem, że kuzyn Mark faktycznie ma niebieskie oczy? – zapytała, a potem znów uśmiechnęła się, tym razem trochę szczerzej i trochę mniej szeroko niż do recepcjonistki. – Myślałam, że wymazałeś ten moment z pamięci? Wiesz, zastanawiam się, czy ta kapłanka nie podała ci tego celowo, z nadzieją, że może akurat napijesz się patrząc na nią i oświadczysz się jej. Moja herbata była zupełnie normalna.
Też odruchowo rozejrzała się po drugim piętrze, automatycznie licząc drzwi i okna. „Kuzyn Mark” dostał pokój gdzieś w pobliżu, ale po pierwsze nie wiedzieli, w którym pokoju się zakwaterował, po drugie, czy to na pewno ta osoba, po trzecie istniała jednak szansa, że w tym całym po beltanowym zamieszaniu rozpozna Atreusa… Chwilowo więc Brenna weszła po prostu do pokoju i przebiegła wzrokiem po odłażącej od ścian tapecie, dawno nie pranych zasłonach, nie dość starannie wyczyszczonym lustrze i niewielkim telewizorze. Ktoś zostawił włączony odbiornik: leciał właśnie jakiś czarno – biały film, którego rzecz jasna nie rozpoznała, bo raczej rzadko miewała szansę oglądać mugolskie produkcje.
– Niech mi pan przypomni, panie Edgars, dlaczego wybraliśmy na wakacje właśnie takie miejsce…? Jestem pewna, że to był pański pomysł – westchnęła teatralnie, ale potem odwróciła się ku niemu z poważniejszą miną i zapytała już zupełnie normalnym tonem. – To co? Mam przejść się po pokojach z popisowym numerem „och, nie jest pan moim mężem, bardzo, bardzo przepraszam, jestem tylko blondynką z irlandzkiej wsi, pierwszy raz w Londynie, pomyliłam pokój?” – Wprawdzie nie była blondynką, ale odrobina magii transmutacyjnej mogła na kwadrans ją w taką zamienić, a po zmianie fryzury istniała niewielka szansa na to, że zostanie rozpoznana. – Mniejsze szanse, że będzie wiedział, kim jestem ja niż że pozna ciebie.
Atreus był aurorem, a skoro ci gościa szukali, było możliwe, że wcześniej poszukał o nich informacji. Pisano o nim ostatnio sporo w gazetach, nie wspominając już o tym, że ogólnie był trochę bardziej rozpoznawalny od niej – chyba że brałeś udział w imprezach charytatywnych, a to chyba nie był ten przypadek. A przecież nie mogli po prostu stanąć pod pokojem i czekać.
– Tylko musiałbyś mi opisać, jak on do licha wygląda. Poza tym, że ma niebieskie oczy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.