03.04.2024, 21:57 ✶
Ostatnie dni Sophie nie należały do najlepszych. Opuściła szkołę pełna siły i gotowości na nowe wyzwania, które okazały się dla niej “zbyt” nowe. Rozpoczęła pracę nad swoją firmą od złej strony, zapominając o radach które udzielili jej rodzice przyjaciółki. Była tak pewna siebie, swojej wiedzy oraz swoich możliwości, że zupełnie zapomniała iż powinna działać rozważnie i powoli. Jak zwykle chciała łapać wszystkie sroki za ogon, przez co ostatecznie nie trzymała w dłoni nawet wróbla…
Ojciec oraz wuj kazali jej zwinąć cały sprzęt i wznowić produkcję, kiedy uzbiera w końcu pieniądze na nowy lokal. Tylko kiedy to będzie? Prawdopodobnie dopiero po pierwszej wypłacie. Nie chciała czekać całego miesiąca. Miała już przecież chętnego kupca, a w domu było tak dużo pokoi, że przecież nic by się nie stało gdyby w jednym miałam swoją “pracownię”. Ehh… ryzyko wypadku i pożaru w kamienicy blabla…
Sophie zachmurzyła się i usiadła na schodach. Chciała wybrać się na spacer dla polepszenia nastroju, jednak chyba nie chciało jej się nigdzie iść. Westchnęła i odwróciła głowę, kiedy usłyszała czyjś głos.
-Lorraine! - Krzyknęła i zerwała się na równe nogi. Wbiegła na górę po dwa schody na raz, żeby zrównać się z niespodziewanym gościem.
-To już nie są wakacje, w tym roku s-skończyłam Hogwart, ale… - Spojrzała kobiecie prosto w oczy i głos jej się załamał. Wyglądała, jakby zbierało jej się na płacz.-N-nic mi nie wychodzi, pieprzyć to!!! - Schowała twarz w dłoniach i rozpłakała się.
Ojciec oraz wuj kazali jej zwinąć cały sprzęt i wznowić produkcję, kiedy uzbiera w końcu pieniądze na nowy lokal. Tylko kiedy to będzie? Prawdopodobnie dopiero po pierwszej wypłacie. Nie chciała czekać całego miesiąca. Miała już przecież chętnego kupca, a w domu było tak dużo pokoi, że przecież nic by się nie stało gdyby w jednym miałam swoją “pracownię”. Ehh… ryzyko wypadku i pożaru w kamienicy blabla…
Sophie zachmurzyła się i usiadła na schodach. Chciała wybrać się na spacer dla polepszenia nastroju, jednak chyba nie chciało jej się nigdzie iść. Westchnęła i odwróciła głowę, kiedy usłyszała czyjś głos.
-Lorraine! - Krzyknęła i zerwała się na równe nogi. Wbiegła na górę po dwa schody na raz, żeby zrównać się z niespodziewanym gościem.
-To już nie są wakacje, w tym roku s-skończyłam Hogwart, ale… - Spojrzała kobiecie prosto w oczy i głos jej się załamał. Wyglądała, jakby zbierało jej się na płacz.-N-nic mi nie wychodzi, pieprzyć to!!! - Schowała twarz w dłoniach i rozpłakała się.