Ciekawość stała się widocznie ich charakterystyczną cechą, budującą relację między nimi. Badającą spojrzenie na otoczenie, działania i wydarzenia ich dotyczące. I właśnie też dotyczyło drugiej osoby. Jej zachowania, spojrzenia na otoczenie, jakie podejmie działania i czy jest przewidywalna. Tajemniczość była wyjątkową cechą u Nicholasa, którą zapewne cenił sobie Laurent. Travers stał się dla niego interesującym obiektem. Poddawanego różnym testom. Jak choćby z tą dzisiejszą randką. Która w najgorszym scenariuszu, może nie zakończyć się dobrze.
Skłamał? Czy mówił prawdę? Nie wysłał listu do nikogo więcej? Nicholas nie brnął w ten temat, jak tylko otrzymał odpowiedź nie wysłałem. Czy była zadowalająca? Trudno orzec, kiedy Nicholas nie odnosił się w tym przypadku jakoś z większym zainteresowaniem. Przecież Laurent był wolny. Jest wolny. Może umawiać się z kimkolwiek chce. Kto mu broni?
Skoro nie było rezerwacji, Nicholas skinął głową w celu zrozumienia i jak tylko wyłapał wolne miejsce dla nich, skierował się w tamtejszym kierunku, niespodziewanie zostając zatrzymanym przez nieznajomego gościa. A że Laurent był z nim, może i kawałek? Mógł z nim porozmawiać. Choć sam Travers, spoglądający chłodem na nieznajomego mu mężczyznę, chciałby mu powiedzieć, aby się odpieprzył od nich.
Nie odezwał się jednak nic. Słuchał co ów mężczyzna miał do zaproponowania. Konkurs? To było zdecydowanie miejsce nie dla niego. Nic zachęcającego. Laurent jeżeli chciał, mógł się zapisać. Nicholas odpadał. Zatrzymywać swojego białego pawia, nie zamierzał. Chce, niech odfrunie.
Gdy zostali sami, Nicholas z nieznajomego dla siebie mężczyzny, spojrzał na Laurenta.- Chcesz. Idź. Ja odpadam.
Odpowiedział mu krótko i chłodno. Spojrzeniem nawet sugerując, aby nie próbował zapisać go również.
Po wypowiedzeniu tych słów, Nicholas udał się w kierunku nadal pustego stolika dla ich dwojga. Nie dawał się namówić Laurentowi.
Chce, niech idzie pajacować.
Docierając na miejsce, Nicholas zajął wolne krzesło. Czekał na Laurenta? Chciał z nim spędzić ten czas. Ale czy tak miał wyglądać? Niezupełnie. Nie mieli prywatności. Trzeba było cały wieczór udawać.