Nietrudno było się domyślić, że zmiana koloru skóry była spowodowana klątwą, nałożoną na laleczkę, więc na usłyszaną diagnozę pokiwał jedynie głową i grzecznie położył dłonie na ścierce, która pojawiła się na jego kolanach.
Nie jest groźna dla zdrowia, tak? Czyli nie umrze. Dobrze wiedzieć. Przynajmniej jedno zmartwienie mniej, bo wizja ewentualnego pochówku, kiedy wyglądało się, jakby się wypadło z tęczy, nie wyglądała już tak dobrze, jak wcześniej. Przynajmniej będzie mógł spełnić obietnicę i oddać laleczkę tamtemu chłopakowi... O ile znowu go spotka.
Ta klątwa mogła przenosić się przez dotyk? A to ciekawe. Jeżeli była to prawda, to może tamten chłopak również zmieni kolor, skoro gołymi rękoma dotykał jego ramienia? Z drugiej strony, powinien był się tego domyślić.
-Dolina Godryka. 17 stycznia 1953 rok. Metr siedemdziesiąt sześć - odpowiadał powoli, pytanie po pytaniu, cały czas wpatrując się w swoje dłonie, które zmieniały kolor w miejscach, na które naciskał palcem. -Alergia na sierść pufków. Eliksir Słodkiego Snu podawany raz na tydzień. Poza bezsennością nie choruję na nic. Brak nietypowych reakcji na cokolwiek, poza sierścią pufków.
Jego historia leczenia mogła być tak samo czysta, jak karta pacjenta, bo rzadko chorował na cokolwiek. Czy powinien wspomnieć też o swoim uzależnieniu od papierosów? Hm... Uzdrowicielka nie zadała pytania o to, więc może nie było to tak istotne?
-Myśli Pani, że klątwa działa tylko raz, czy może zarazić więcej osób? Mam tę laleczkę ze sobą, gdyby była potrzebna - wskazał na kieszeń swojej bluzki, w której przeklęta laleczka po prostu sobie leżała i czekała na swoje kolejne pięć minut. -Jeśli ktoś znowu jej dotknie, też zmieni kolor? - skoro Florence Bulstrode była klątwołamaczką i uzdrowicielką z pewnością nieraz spotkała się z taką lub tą konkretnie klątwą, to może mogłaby mu udzielić odpowiedzi na te pytania.
Skoro klątwa nie stanowiła zagrożenia, poza dziwnym wyglądem, to może jednak rozejrzy się za taką jeszcze raz, albo zamówi, jeżeli znajdzie kogoś, kto taką klątwę by dla niego przygotował? Wysłałby do Rosji, ale nie dla Pyotra (chyba za dużo rzeczy chciał mu wysyłać), ale dla bliźniaków. Już za dwa lata miały rozpocząć swoją magiczną edukację i skończy się dla nich beztroskie dzieciństwo. Taka klątwa, którą bez większego problemu można złamać u klątwołamacza, mogłaby być dla nich świetną rozrywką. Z pewnością byliby zadowoleni.