04.04.2024, 18:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2024, 18:50 przez Mabel Figg.)
Mężczyzna rzeczywiście zrobił bardzo zabawną minę. Przestało być jednak tak zabawnie, gdy odwrócił się na pięcie i wmaszerował do domku. Mabel patrzyła przez chwilę zaskoczona w jego kierunku nie do końca rozumiejąc, co się właśnie stało. Karl obraził go, aż tak bardzo? Spojrzała krytycznie na kota. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej przyjaciel potrafił czasem przesadzić, właśnie tak jak teraz.
– Karl – wyszeptała. – Idź i go przeproś.
– Nie.
– Karl...
– Sam zaczął.
Mabel westchnęła, widząc że na razie nic z tego nie będzie. A zależało jej jednak, by mężczyzna nie poczuł się za bardzo urażony. Po pierwsze, nie uważała, że zasłużył na taki wykład od Karla. Po drugie głupio jej było, że ktoś z jej powodu poczuł się źle, a po trzecie, nie chciała, by Longbottomowie i mama dowiedzieli się, że Karl chodzi i obraża innych mieszkańców Warownii, bo jeszcze zabronią mu tu z nią przejeżdżać, a tego by strasznie nie chciała. Zerknęła więc jeszcze raz na kota, pokręciła głowKai zdecydowanym krokiem weszła do środka domku. Karl na razie nie poszedł za nią, ale wiedziała, że i tak będzie jej pilnować.
– Przepraszam za niego – powiedziała, wciąż zachowując pewien dystans od nieznajomego. – On po prostu nie lubi, gdy ktoś zakłada, że jestem głupia, nic nie wiem, lub tylko udaję, że rozmawiam z kotami, więc na wszelki wypadek reaguje w taki sposób zdecydowanie za często. Ale tak naprawdę jest miły.
– Karl – wyszeptała. – Idź i go przeproś.
– Nie.
– Karl...
– Sam zaczął.
Mabel westchnęła, widząc że na razie nic z tego nie będzie. A zależało jej jednak, by mężczyzna nie poczuł się za bardzo urażony. Po pierwsze, nie uważała, że zasłużył na taki wykład od Karla. Po drugie głupio jej było, że ktoś z jej powodu poczuł się źle, a po trzecie, nie chciała, by Longbottomowie i mama dowiedzieli się, że Karl chodzi i obraża innych mieszkańców Warownii, bo jeszcze zabronią mu tu z nią przejeżdżać, a tego by strasznie nie chciała. Zerknęła więc jeszcze raz na kota, pokręciła głowKai zdecydowanym krokiem weszła do środka domku. Karl na razie nie poszedł za nią, ale wiedziała, że i tak będzie jej pilnować.
– Przepraszam za niego – powiedziała, wciąż zachowując pewien dystans od nieznajomego. – On po prostu nie lubi, gdy ktoś zakłada, że jestem głupia, nic nie wiem, lub tylko udaję, że rozmawiam z kotami, więc na wszelki wypadek reaguje w taki sposób zdecydowanie za często. Ale tak naprawdę jest miły.