- Jeśli chcesz, możesz spróbować. - Dodała jeszcze z uśmiechem, bo kimże była, żeby jej tego zabraniać. Zapomniała póki co wspomnieć Mabel o tym, że czeka je w te wakacje wycieczka do Marsylii, bo ledwie kilka dni temu dostała całkiem atrakcyjny prezent urodzinowy od jednego ze swoich przyjaciół, tyle, że nie bardzo wiedziała jeszcze kiedy uda im się pojechać, będzie musiała najpierw wszystko zorganizować, żeby przypadkiem nie rozczarować małej księżniczki, dopiero wtedy podzieli się z nią tą informacją.
- Może, ma a może nie ma, ja to bym chyba zwariowała gdyby tyle ludzi kręciło się w naszym domu. - Może i mieszkały na tyłach cukierni, jednak wstęp do części mieszkalnej mieli jedynie przyjaciele, no i Thomas, zresztą nawet większość z przyjaciół zapraszała po prostu do miejsca pracy, tak było wygodniej.
- Mam nadzieję, że tak pozostanie, bo jeszcze musiałybyśmy ci go przyszyć. - Tego wolałaby nie robić, może znała się na ziołach leczniczych, jednak to był jedyny element wiedzy medycznej jaki posiadała, no i umiała uwarzyć całkiem niezłe eliksiry, ale to by było na tyle.
- Pójdę sprawdzić ciasto, mam nadzieję, że nadal będzie ci szło tak wyśmienicie. - Powinno już być gotowe, bo potrafiła przyspieszyć proces jego wyrastania. Podeszła do swojego magicznego kociołka i sprawdziła, czy ma rację, chociaż była pewna, że już czas. Wyciągnęła więc ciasto i przeniosła je na blat. Zaraz będą mogły uformować drożdżówki i dodać do nich owoce, później tylko chwila w piecu i będą gotowe.