Możliwe, że wzmianki o oryginalnych trumnach, gdzie ów ciała zostały pochowane, umknęło Nicholasowi. Zorientował się w tym może dopiero, jak się temu przyglądał. Przy czym sięgnął ponownie po dokument, aby na nowo go przejrzeć, odszukując to, co było mu w tej chwili potrzebne. W jakim stanie wyglądały prawdziwe ”trumny”. Skoro to były sarkofagi, miało sens ich pochodzenie. Archeolodzy wykonali dobrą robotę, przenosząc do całą zawartość kamiennych trumien do skrzyń przeznaczonych na transport do tutejszego miejsca.
Większą uwagę Nicholas przykuł na pozostałościach kobiety, która mogła uchodzić za kogoś naprawdę ważnego. Nie tyle, co wyglądała bogato, jakby oddawano jej dary na drogę do innego świata, lub pełniła wysoką pozycję wśród wieszczek. Szczególnie uwagę przykuwały wyryte symbole na jej ciele. Jakby zaklęciem wypalone na skórze, wsiąkająca jest aż po same kości.
Żaden sarkofag nie został okradziony, ale ten jeden był obfity w bogactwo. Słuchał uważnie dodatkowych informacji od Longbottoma, znającego się na tej sprawie dość dobrze.
- Skoro do teraz nikt tego miejsca nie odkrył, to znaczy że z jakiegoś powodu zostało to bardzo porządnie ukryte i zabezpieczone zaklęciami. Klątwami.Stwierdził, przedstawiając swoje przypuszczenia. Choć klątwy z opisu wydawały się być marne, to jednaj ukrycie tych ciał stanowiło dla kogoś duży priorytet. I próba ich zabezpieczenia.
Przypuszczenia niejakiego Grigori’ego, mogły okazać się słuszne. Kobieta była kimś więcej. Cenionym, ważnym, wielbionym, prawdziwym z powołania? Traktowano ją jak bóstwo? Uważali ją za wcielenie samej Daphne?
Wysłuchał tłumaczenia inskrypcji, jaka wyryta była na ciele kobiety. Zastanawiając się przez jakąś chwilę, oceniając nadal sposób jej wykonania. Nie ma co ukrywać, że było to bardzo interesujące. To, w jaki sposób Morpheus zaprezentował tłumaczenie, nie interesowało Nicholasa. Ważna była treść.
- Uwielbiana lub nienawidzona.Analizował na głos.
- Może być tą prawdziwą wieszczką. To bogactwo, można interpretować na kilka wersji. Złożono jej dary, aby miała czym zapłacić za przejście. Mogli także ofiarować jej wszystko co mieli, aby ich nie odwiedzała, nie spuścił na nich zniszczenia. Trzecia opcja, mogła pochodzić z zamożnego rodu.
Pytanie, która jest prawdziwa? Czy były jeszcze inne możliwości na chwilę obecną? Kim były pozostałe kobiety? Jej asystentki? Siostry? Uczennice? Następczynie? Jak młodo umarły? Dużo niewiadomej. Ale jednocześnie intrygujące znalezisko.
- Muszę Panu przyznać, że interesujące odkrycie. Zastanawiające, jakiego zaklęcia użyto, czy zaś rytuału, że ta inskrypcja, znalazła się na jej ciele. Jakby ktoś, chciał ją zapieczętować? Naznaczyć? Przekląć na wieki?
Przeniósł spojrzenie na Longbottoma, wciąż kucając przy trumnie.
- Nie było tam żadnego ducha?
Zapytał. Czy jakaś dusza błąkała się w tamtym miejscu? Czy nie było żadnej? Duch zmarłego. Niczym strażnik historii. Czy dał się zobaczyć? Pokazał? Czy nie było tam żadnego? Na studiowanie całej dokumentacji będzie potrzebował trochę czasu, więc jeżeli Pan Longbottom nie będzie miał nic przeciwko, Traves pożyczył na parę dni. Ewentualnie zrobi dla siebie kopię.