05.04.2024, 20:51 ✶
Gdyby Mildred zależało na dopadnięciu chłopca, to on w ogóle nie zdążyłby się podnieść. Szukająca Gryfonów miała chujową koncentrację na zajęciach, ale jej rozbiegany umysł wyłapywał wiele anomalii i sytuacji, zanim te jeszcze nastąpiły. Dlatego mimo bojowego nastawienia i hartu ducha nie została pałkarzem, tylko właśnie szukającym. Żaden błysk w powietrzu jej nie umknął.
A teraz umykał jej dzieciak.
Umykał, bo mu pozwoliła.
– Och Aidan zajmij się panem – rzuciła przez ramię i pobiegła używając odmierzonych z alchemiczną precyzją dwóch czwartych swoich możliwości w kierunku, w którym pobiegł dzieciak. Nie zamierzała absolutnie go łapać, ale udawać nie zaszkodziło. Nie potrzebowała skarg, a fakt, że Aidan się tak pięknie podłożył z propozycją papierkowej roboty... ach, będzie musiała mu za to potem postawić jakieś piwerko, zapalić fajkę, pogadać o dupach.
Jeśli tylko skryła się za winklem jak dzieciak, zamierzała jeszcze podtruchtać dwa kroki i artystycznie udawać zziajanie i kiepską kondycję. Och te dzieciaki takie szybkie, a cherłaki w szczególności nóg używaja, bo nie przywołują sobie wszystkiego magią, tylko muszą same zapierdalać. Chciała odczekać kilka chwil i wrócić do Aidana. To że cała ta imba była zmyślona nadpobudliwym dziadem ze sklepu w to nie wątpiła. Aż zaczęła w głowie odświeżać różne przepisy, coby może mu jaką kontrolę walnąć, ale nie była pewna na ile to co pojawiało jej się przed oczyma było realnymi paragrafami, czy tylko jej wybujałą wyobraźnią, więc odpuściła. Zwłaszcza, że o wiele bardziej myślała ze smutkiem o fakcie, że Aidan nie lata. ładnie by mu tę czuprynę rozwiewało na wietrze.
A teraz umykał jej dzieciak.
Umykał, bo mu pozwoliła.
– Och Aidan zajmij się panem – rzuciła przez ramię i pobiegła używając odmierzonych z alchemiczną precyzją dwóch czwartych swoich możliwości w kierunku, w którym pobiegł dzieciak. Nie zamierzała absolutnie go łapać, ale udawać nie zaszkodziło. Nie potrzebowała skarg, a fakt, że Aidan się tak pięknie podłożył z propozycją papierkowej roboty... ach, będzie musiała mu za to potem postawić jakieś piwerko, zapalić fajkę, pogadać o dupach.
Jeśli tylko skryła się za winklem jak dzieciak, zamierzała jeszcze podtruchtać dwa kroki i artystycznie udawać zziajanie i kiepską kondycję. Och te dzieciaki takie szybkie, a cherłaki w szczególności nóg używaja, bo nie przywołują sobie wszystkiego magią, tylko muszą same zapierdalać. Chciała odczekać kilka chwil i wrócić do Aidana. To że cała ta imba była zmyślona nadpobudliwym dziadem ze sklepu w to nie wątpiła. Aż zaczęła w głowie odświeżać różne przepisy, coby może mu jaką kontrolę walnąć, ale nie była pewna na ile to co pojawiało jej się przed oczyma było realnymi paragrafami, czy tylko jej wybujałą wyobraźnią, więc odpuściła. Zwłaszcza, że o wiele bardziej myślała ze smutkiem o fakcie, że Aidan nie lata. ładnie by mu tę czuprynę rozwiewało na wietrze.