• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish

[3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
05.04.2024, 21:27  ✶  
Sama Brenna nie paliła, ale przywykła do gryzącego zapachu papierów. Po te sięgali jej krewni i przede wszystkim – mieszanina zapachy nikotyny oraz kawy stanowiła swego rodzaju znak rozpoznawczy Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. W efekcie część ubrań Brenny dawno już przesiąkła tą wonią i praktycznie nie zwracała na nią uwagi, przynajmniej dopóki nie próbowała jej odróżnić od równie charakterystycznego i niekiedy odrobinę podobnego odoru czarnej magii.
– Jeśli miejscowość jest turystyczna, to prawie na pewno tak – powiedziała, rozglądając się. Wprawdzie nie dostrzegła żadnego szyldu, ale jakiś bar bez wątpienia krył się w jednej z bocznych uliczek. Brenny jednak nie kusiło tym razem, bo w takim siadać – w normalnych okolicznościach może i chętnie zwiedziłaby na spokojnie Beamish, wpadła do okolicznych muzeów, przespacerowała się ulicami sennego miasteczka i rozejrzała po zielonych terenach. Ale tym razem była mocno skupiona na celu tej wyprawy.
Brenna nie czuła się jak mózg tej operacji. Nie była pewna, czy cała ta operacja w ogóle ma mózg – ona i Olivia po prostu parły do przodu siłą rozpędu, trochę z ciekawości, trochę ze współczucia, trochę bo Olivię chyba cała sytuacja fascynowała i wzbudzała pewien entuzjazm, a z kolei Brenna nie umiała zwyczajnie odpuszczać. To było szaleństwo, w które obie brnęły i żadna z nich nie zastanawiała się nawet, ile ma to sensu (a przynajmniej Brenna nie rozmyślała o tym długo, bo… warto było przynajmniej spróbować).
– Hm, pytanie, czy dadzą nam do niego dostęp… nie wzięłam jakoś bardzo dużo gotówki i wstyd się przyznać, ale zauroczanie innych idzie mi raczej marnie – mruknęła, podsuwając Olivii swoje notatki, by mogła zerknąć na odnotowane w ich imiona – w tym imię kupca, Eliasz - oraz nazwiska. Pomyślała jednak, że tym będą martwić się później. Ale wątpiła, by znalazły tutaj ten naszyjnik – bo czy gdyby tutaj trafił, to Dylan nie odszedłby już po prostu w za światy?
*

– Gdybym była w Little Hangleton, pomyślałabym, że chcą nas złożyć w ofierze mrocznym bóstwom. Tutaj… mam wrażenie, że nieodpowiednio się ubrałyśmy? – powiedziała Brenna z zastanowieniem, patrząc jak dzieci na ich widok odwracają się i biegną w inną stronę. Zazwyczaj mugole albo ją ignorowali, albo w – Dolinie, gdzie sporo z nich kojarzyła – po prostu mówili dzień dobry, więc zachowanie miejscowych wprawiało ją w odrobinę konsternacji. Ale to było zwykłe, mugolskie miasteczko, prawda? Nie było powodu, aby wietrzyć jakiś podstęp.
– Przykro mi, ale niestety dziś nie mamy za wiele czasu, niedługo będziemy miały autobus – odparła Brenna kobiecie, z udawanym żalem, po czym posłała jej uśmiech. Domyślała się, że ta chce po prostu zarobić, nie dziwiła się temu zbytnio, i liczyła, że skoro miejscowa sama zagadała, odpowie na kolejne pytanie mimo odmowy zwiedzania. – Chciałyśmy wpaść tylko do muzeum. Wie pani, wujek mówił, że są w nim klejnoty, które podarował przodek jego znajomego… Podobno to piękny naszyjnik, z niebieskimi szafirami i jakimiś czarnymi kamieniami, kolia, przekazany przez Aldertonów w XIX wieku.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2353), Olivia Quirke (2189)




Wiadomości w tym wątku
[3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 26.03.2024, 12:20
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 28.03.2024, 17:02
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 04.04.2024, 19:18
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 05.04.2024, 21:27
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 09.04.2024, 13:42
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 12.04.2024, 15:30
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 15.04.2024, 20:16
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 17.04.2024, 15:27
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 22.04.2024, 13:05
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 24.04.2024, 15:50
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Olivia Quirke - 29.04.2024, 19:55
RE: [3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - przez Brenna Longbottom - 30.04.2024, 17:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa