05.04.2024, 22:16 ✶
Pfff.... Że niby ona miała przesadzić z pomysłami? I co jeszcze? Po pierwsze nie było czegoś takiego jak przesadzenie z pomysłami. Po drugie... W sumie to nie było żadnego po drugie, ale wciąż była przekonana, że wymyśli coś fajnego, co nie będzie w oczach jej mamy przesadzone. Właściwie to już zastanawiała się, kto będzie najlepszym kandydatem do próbnego malowania paznokci. Na razie wydawało jej się, że najlepsza będzie do tego ciocia Brenna, ale nie wykluczała też innych możliwości.
Posłała mamie uśmiech. Nie, że mieszkanie z ludźmi, tak jak jeszcze jakiś czas temu, było jakieś straszne, ale jednak teraz za nic nie wróciłaby do tego na dłużej, niż kilka tygodni. Fajnie było mieć wieczorami mamę tylko dla siebie i kotów. I w ogóle było jakoś tak... ciszej. No i jednocześnie mniej osób mogło jej zwrócić uwagę, gdy postanowiła zrobić coś, co akurat nie przypadło do gustu dorosłym.
– Jestem pewna, że i tak dałabyś radę. – odpowiedziała, chcąc jakoś podnieść mamę na duchu i zapewnić ja w ten sposób, że w nią wierzy, nie ważne co. – Ale proszę jakby coś się stało to po prostu wezwij medyków, dobrze? – spojrzała na nią, swoimi niebieskimi oczami, w nadziei, że mama nie zrobi niczego głupiego i posłucha się jej prośby.
– Najlepsiejszą! – wykrzyknęła radośnie, a potem zabrała się za formowanie drożdżówek. Dla Mabel było coś naprawdę fajnego w tym, że mogła sprawić, że przypadkowe składniki, nagle zmieniały się w ciasto. A potem to ciasto stawało się upieczone i każdemu smakowało. Prawdziwa magia, bo przecież innej na razie się nie uczyła.
Posłała mamie uśmiech. Nie, że mieszkanie z ludźmi, tak jak jeszcze jakiś czas temu, było jakieś straszne, ale jednak teraz za nic nie wróciłaby do tego na dłużej, niż kilka tygodni. Fajnie było mieć wieczorami mamę tylko dla siebie i kotów. I w ogóle było jakoś tak... ciszej. No i jednocześnie mniej osób mogło jej zwrócić uwagę, gdy postanowiła zrobić coś, co akurat nie przypadło do gustu dorosłym.
– Jestem pewna, że i tak dałabyś radę. – odpowiedziała, chcąc jakoś podnieść mamę na duchu i zapewnić ja w ten sposób, że w nią wierzy, nie ważne co. – Ale proszę jakby coś się stało to po prostu wezwij medyków, dobrze? – spojrzała na nią, swoimi niebieskimi oczami, w nadziei, że mama nie zrobi niczego głupiego i posłucha się jej prośby.
– Najlepsiejszą! – wykrzyknęła radośnie, a potem zabrała się za formowanie drożdżówek. Dla Mabel było coś naprawdę fajnego w tym, że mogła sprawić, że przypadkowe składniki, nagle zmieniały się w ciasto. A potem to ciasto stawało się upieczone i każdemu smakowało. Prawdziwa magia, bo przecież innej na razie się nie uczyła.