15.12.2022, 19:02 ✶
- Dziękuję, to miłe, chociaż za najlepszego detektywa w Londynie uważają chyba mojego brata. Czekam aż ktoś napisze o nim książkę. A BUM jeden dzień sobie beze mnie poradzi – powiedziała Brenna do Salema. Właściwie wciąż trochę się denerwowała, czy jednak nie będą ściągać jej do biura. Wydobycie dni wolnych nie było znowu aż tak trudne, bo co kilka dni taki się po prostu należał. Od czasu manifestu Voldemorta jednak nadgodziny należały do codzienności, a w dniu wolnym mogli nagle ściągnąć cię na służbę, jeśli doszło do dużego ataku…
Brenna rozsiadła się na krześle, szybko pochłaniając drożdżówkę i kątem oka obserwując Mabel. Gdy Salem poprosił dziewczynkę, by wyjęła kredki, Brygadzistka machnięciem różdżki przywołała ze swojej torby jedną z nowych malowanek, kupionych specjalnie na dziś i wręczyła ją dziewczynce. Kiedy ta zabrała się za przeglądanie jej przy sąsiednim stoliku, Longbottom znów skierowała wzrok na kota, a z jej ust wydobyło się ciche westchnienie.
- Nie widziałam wszystkiego, bo stałam w innym miejscu, ale jeżeli się nie mylę, to w skrócie: Nora tańczyła ze swoim partnerem, do piosenki śpiewanej przez półwiłę. Ktoś pod wpływem uroku Faye na nich wpadł, Nora poleciała w powietrze, kto inny chciał chyba jej pomóc i zamienił ją w bobra. Obstawiałabym, że dlatego, że wypił alkohol – zrelacjonowała, jak na siebie bardzo krótko i konkretnie: tak, jak zwykle relacjonowała najważniejsze szczegóły jakiejś poważniejszej sprawy w pracy. Przyciszonym głosem, nie chcąc, aby Mabel usłyszała, bo pewnie Nora nic jej nie powiedziała. Brenna nie była pewna, czy ma rację, ale potem podpytywała krewnych i kelnerów, i wszystko wskazywało na to, że wydarzenia przebiegły w ten lub podobny sposób.
Chociaż brała pod uwagę też wersję, że któryś z gości zrobił to złośliwie. Niestety, nie udało się jej ustalić, kto to był. Większość gości została nadmiernie pochłonięta przez śpiew Faye i zwrócili uwagę na sytuację dopiero, kiedy pojawił się bóbr. Bardziej skupiła się zresztą wtedy na próbach dopadnięcia osób, które mogły mieć zdjęcie Nory, chociaż nie była całkiem pewna, czy udało się jej skonfiskować wszystkie fotografie.
- Chciałabym jej to jakoś wynagrodzić, ale to Nora. Jeżeli wrócę do tej sprawy, jeszcze bardziej się przejmie.
Właściwie jedyne, co mogła zrobić, to zapewnić przyjaciółce ten jeden dzień wolnego od obowiązków w kawiarni i opieki nad dzieckiem. Brennie chodziło też po głowie zaproszenie na jakąś małą imprezę, w rodzaju grilla w ogrodzie.
Bez ogromnej ilości alkoholu, bez śpiewu mieszającego w głowach i bez przypadkowych czarodziejów, którzy mogliby kogoś zamienić w bobra.
Brenna rozsiadła się na krześle, szybko pochłaniając drożdżówkę i kątem oka obserwując Mabel. Gdy Salem poprosił dziewczynkę, by wyjęła kredki, Brygadzistka machnięciem różdżki przywołała ze swojej torby jedną z nowych malowanek, kupionych specjalnie na dziś i wręczyła ją dziewczynce. Kiedy ta zabrała się za przeglądanie jej przy sąsiednim stoliku, Longbottom znów skierowała wzrok na kota, a z jej ust wydobyło się ciche westchnienie.
- Nie widziałam wszystkiego, bo stałam w innym miejscu, ale jeżeli się nie mylę, to w skrócie: Nora tańczyła ze swoim partnerem, do piosenki śpiewanej przez półwiłę. Ktoś pod wpływem uroku Faye na nich wpadł, Nora poleciała w powietrze, kto inny chciał chyba jej pomóc i zamienił ją w bobra. Obstawiałabym, że dlatego, że wypił alkohol – zrelacjonowała, jak na siebie bardzo krótko i konkretnie: tak, jak zwykle relacjonowała najważniejsze szczegóły jakiejś poważniejszej sprawy w pracy. Przyciszonym głosem, nie chcąc, aby Mabel usłyszała, bo pewnie Nora nic jej nie powiedziała. Brenna nie była pewna, czy ma rację, ale potem podpytywała krewnych i kelnerów, i wszystko wskazywało na to, że wydarzenia przebiegły w ten lub podobny sposób.
Chociaż brała pod uwagę też wersję, że któryś z gości zrobił to złośliwie. Niestety, nie udało się jej ustalić, kto to był. Większość gości została nadmiernie pochłonięta przez śpiew Faye i zwrócili uwagę na sytuację dopiero, kiedy pojawił się bóbr. Bardziej skupiła się zresztą wtedy na próbach dopadnięcia osób, które mogły mieć zdjęcie Nory, chociaż nie była całkiem pewna, czy udało się jej skonfiskować wszystkie fotografie.
- Chciałabym jej to jakoś wynagrodzić, ale to Nora. Jeżeli wrócę do tej sprawy, jeszcze bardziej się przejmie.
Właściwie jedyne, co mogła zrobić, to zapewnić przyjaciółce ten jeden dzień wolnego od obowiązków w kawiarni i opieki nad dzieckiem. Brennie chodziło też po głowie zaproszenie na jakąś małą imprezę, w rodzaju grilla w ogrodzie.
Bez ogromnej ilości alkoholu, bez śpiewu mieszającego w głowach i bez przypadkowych czarodziejów, którzy mogliby kogoś zamienić w bobra.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.