• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie

[noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#3
06.04.2024, 20:29  ✶  
Patrick pamiętał sprawę Tary Roberts. Pamiętał jej rozhisteryzowanego męża, który tłumaczył, że Tara na pewno nie utonęłaby w jeziorze, że tamtego wieczoru nic nie piła i na pewno nie próbowałaby popełniać samobójstwa, bo nigdy nie miała myśli samobójczych. Zresztą, czemu miałaby mieć? Przecież tylko co się pobrali. I pamiętał też tę dziwną sprawę z mugolakiem, który najprawdopodobniej zamordował swoją dziewczynę i uciekł. O pierwszej sprawie wiedział dlatego, że Noah Roberts wysłał do Biura Aurorów siedem sów i dwukrotnie pojawił się na miejscu, by złożyć wyjaśnienia i domagać się wszczęcia śledztwa, bo jego zdaniem ktoś zamordował mu żonę. Stewardowi było wtedy go bardzo szkoda, ale naprawdę nic nie wskazywało na to, by śmierć Tary była czymkolwiek innym niż samobójstwem lub nieszczęśliwym wypadkiem. Druga sprawa z pewnością miała podłoże kryminalne, ale najpierw trzeba było odnaleźć mugolaka a ten… rozpłynął się w powietrzu.
Kiedy więc w Ministerstwie Magii pojawiła się sowa przysłana przez Owena Bagshota, nagle kafelki w umyśle Patricka zaczęły wskakiwać na – jak mu się zdawało – właściwe miejsce. Być może tamto zabójstwo zostało źle zakwalifikowane i to nie mugolak zamordował swoją dziewczynę, ale obydwoje padli ofiarami żywych trupów? Dokładnie tych samych żywych trupów, o których teraz alarmował Bagshot?
Ale po zjawieniu się w Ośrodku Windermere okazało się, że żadnych żywych trupów nie było. Nie było też alarmującego o nich historyka. I to też było niepokojące. Steward może nie znał się rewelacyjnie na nekromancji, ale poza ghulami, nie znał takich żywych trupów, które posiadałyby szczątkową choćby samoświadomość i to chowały się przed okiem postronnych, to znowu wychodziły na żer by porwać swoją ofiarę i ją gdzieś przetrzymywać. To raczej tak nie działało. No chyba, że w pobliżu był ktoś, kto mógłby nimi sterować, ale… ale czy wtedy Bagshot nie alarmowałby o czarnoksiężniku i żywych trupach? I gdzie on się w ogóle podział?
Patrick zmarszczył brwi. Podobnie do towarzyszącej mu Brenny, ściągnął plecak i położył go na łóżku. Rozejrzał się po domku letniskowym, ale nie po to by docenić jakość drewnianych łóżek, stolika, krzeseł czy starej szafy, ale by zwrócić uwagę na to, jak umiejscowiono tu okna. Podszedł do jednego z nich i zapatrzył się na to, co widział przed sobą. Ale nie dostrzegł niczego fascynującego, ot w niektórych domkach paliło się światło.
- Nie mam pojęcia – odpowiedział brygadzistce. – Zakładam, że pewnie pierwsi, którzy znaleźli się na miejscu, poszli pukać do drzwi i sprawdzać czy może zdążył się zabarykadować w środku, ale… - wzruszył ramionami.
Ale nie było go w środku. Tak, jak na zewnątrz nie było żywych trupów. I nikt, nic nie widział. A przecież Bagshot nie był w Ośrodku Windermere sam. Miał tylko tego pecha, że akurat w chwili ataku, jak się wydawało, był sam.
- Może pisał książkę? – zasugerował. – Albo szukał wytchnienia? To miejsce wydaje się… trochę odcięte od wszystkiego? Chociaż patrząc po informacjach, które dolatywały do Ministerstwa Magii, spodziewałbym się tutaj raczej dziennikarza a nie historyka.
Steward wreszcie przestał wpatrywać się w okno i odwrócił do Brenny. Zauważył chustkę na jej szyi i opatrunek.
- Zdaje się, że miałaś ciężki dzień.

!szaleństwoWindermere
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2574), Pan Losu (59), Patrick Steward (2514)




Wiadomości w tym wątku
[noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 06.04.2024, 17:41
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Pan Losu - 06.04.2024, 17:41
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Patrick Steward - 06.04.2024, 20:29
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Pan Losu - 06.04.2024, 20:29
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 06.04.2024, 21:17
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Patrick Steward - 07.04.2024, 01:00
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 07.04.2024, 09:13
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Patrick Steward - 08.04.2024, 02:47
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 08.04.2024, 07:36
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Patrick Steward - 10.04.2024, 19:45
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 10.04.2024, 20:45
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Patrick Steward - 10.04.2024, 23:17
RE: [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie - przez Brenna Longbottom - 11.04.2024, 21:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa