15.12.2022, 23:29 ✶
Musiała przyznać, że trochę jej ulżyło. Bo gdyby Castiel naprawdę doznał jakiegoś napadu amnezji, obojętnie czy krótkiego, czy długiego, faktycznie ściągałaby tutaj szwadron uzdrowicieli, a wyrzuty sumienia zjadłyby ją żywcem. W końcu zleciał z tego kamienia przez jej kompletny brak wiedzy przyrodniczej i pytania o to, skąd się biorą szyszki.
- Siostry tak mają. Mówię to jako młodsza siostra. Gdybyś kiedyś chciał pozbyć się Cynthii, możesz porozmawiać z Erikiem. Podejrzewam, że mógłby być całkiem zainteresowany przymierzem, polegającym na pozbyciu się kłopotliwego rodzeństwa na przykład przez porzucenie na kole podbiegunowym… albo zamianę… hm, we fretkę, na przykład. Tak, zamiana we fretkę brzmi bardzo prawdopodobnie – oświadczyła. Pozostawała przy tym absolutnie nieświadoma, że do prób wprowadzenie jej błąd nakłonił Castiela marazm: nie wpadłoby jej nawet na myśl, że Flint czuł się znudzony czy uważał swoje życie za mało zabawne i ekscytujące.
Przyjrzała się rozcięciu krytycznie, dwa razy zastanawiając, czy na pewno podoła. Leczenie było w końcu skomplikowaną rodziną. Na całe szczęście wyglądało na to, że tutaj ledwo naruszono skórę, więc po chwili wahania uniosła różdżkę i wypowiedziała zaklęcie. Bardzo starannie, aby przypadkiem nic nie pomylić, a potem przez moment oceniała efekty.
– Och, nie, mam dla ciebie złą wiadomość – westchnęła Brenna w końcu, a jej wyraz twarzy był teraz pełen ubolewania, jakby była bardzo niezadowolona ze skutków swojego zaklęcia. - Zagoiło się bez śladu, więc nie będziesz mógł nikogo podrywać na historie o tym, jak zdobyłeś bliznę w walce z wyjątkowo zjadliwymi gumochłanami albo stadem wściekłych hipogryfów.
Znów uniosła różdżkę, tym razem posłużyła się jednak prostym accio, przywołując koszyk, który pozostał na głazie. Przecież trzy czekoladowe jajka, które wciąż w nim spoczywały, i parę ciasteczek, nie mogło ot tak tu zostać i się zmarnować.
– Tak, mam wyjątkowo zabójcze poczucie humoru – parsknęła. – Przepraszam. Obiecuję się pohamowywać z wygadywaniem głupot, jeżeli będziemy znowu na dużych wysokościach. Jestem ci winna jakąś rekompensatę? Bo może zaoferować… o, ciasteczko. Ciasteczka mam pod ręką – powiedziała, wskazując przywołany koszyk.
- Siostry tak mają. Mówię to jako młodsza siostra. Gdybyś kiedyś chciał pozbyć się Cynthii, możesz porozmawiać z Erikiem. Podejrzewam, że mógłby być całkiem zainteresowany przymierzem, polegającym na pozbyciu się kłopotliwego rodzeństwa na przykład przez porzucenie na kole podbiegunowym… albo zamianę… hm, we fretkę, na przykład. Tak, zamiana we fretkę brzmi bardzo prawdopodobnie – oświadczyła. Pozostawała przy tym absolutnie nieświadoma, że do prób wprowadzenie jej błąd nakłonił Castiela marazm: nie wpadłoby jej nawet na myśl, że Flint czuł się znudzony czy uważał swoje życie za mało zabawne i ekscytujące.
Przyjrzała się rozcięciu krytycznie, dwa razy zastanawiając, czy na pewno podoła. Leczenie było w końcu skomplikowaną rodziną. Na całe szczęście wyglądało na to, że tutaj ledwo naruszono skórę, więc po chwili wahania uniosła różdżkę i wypowiedziała zaklęcie. Bardzo starannie, aby przypadkiem nic nie pomylić, a potem przez moment oceniała efekty.
– Och, nie, mam dla ciebie złą wiadomość – westchnęła Brenna w końcu, a jej wyraz twarzy był teraz pełen ubolewania, jakby była bardzo niezadowolona ze skutków swojego zaklęcia. - Zagoiło się bez śladu, więc nie będziesz mógł nikogo podrywać na historie o tym, jak zdobyłeś bliznę w walce z wyjątkowo zjadliwymi gumochłanami albo stadem wściekłych hipogryfów.
Znów uniosła różdżkę, tym razem posłużyła się jednak prostym accio, przywołując koszyk, który pozostał na głazie. Przecież trzy czekoladowe jajka, które wciąż w nim spoczywały, i parę ciasteczek, nie mogło ot tak tu zostać i się zmarnować.
– Tak, mam wyjątkowo zabójcze poczucie humoru – parsknęła. – Przepraszam. Obiecuję się pohamowywać z wygadywaniem głupot, jeżeli będziemy znowu na dużych wysokościach. Jestem ci winna jakąś rekompensatę? Bo może zaoferować… o, ciasteczko. Ciasteczka mam pod ręką – powiedziała, wskazując przywołany koszyk.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.