Mgła musiała być płaszczem Perseusa, która postanowiła go schronić przed bólem, który nosił w środku. Woalem Temidy, który mógł zakryć jego oczy na świat, żeby sprawiedliwość została przyćmiona dla uśmierzenia myśli. Ukrywasz się już przed żoną? Obecność tego człowieka musiała sprawiać ból, skoro jedynym, co pozostawało, to walka z samym sobą, żeby nie wyciągnąć do niego rąk, nie objąć jego chorej nogi i nie przylgnąć do niej, by chłodem swojego ciała przynieść jej ukojenie tylko na chwilę. Potem wędrowałby swoimi wargami wyżej... Tyle ile wyobrażeń wirowało w jego głowie, tyle było też prostego, banalnego stwierdzenia: zdrajca. Coś tak intensywnego zrodzonego w tak krótkim czasie musiało być szalone, a kiedy coś płonęło tak silnym ogniem musiało szybko zgasnąć. Perseus się znudzi, albo w końcu odtrąci go, odepchnie z pola tych obsydianowych ocząt i poszuka szczęścia gdzie indziej. W ramionach kogoś, kto nie będzie pochłaniał tyle energii, albo dla jego dobra nie będzie próbował trzymać swoich rąk z dala od niego.
Mógł mu nie ufać, ale nadal nie mógł spoglądać, jak pieczęć tego bólu, przed którym chował się w tych mgłach na niego wpływał. Zrobił szybszy krok i nawet wyciągnął ręce tak, jakby chciał go podeprzeć, lecz się powstrzymał widząc też opamiętanie czarnowłosego, żeby może jednak mieć na uwadze to, że nie był najzdrowszym człowiekiem. Nie miał też zdrowego blasku w tych oczach rozjaśnionych... tak, na pewno po prostu blaskiem zapalonych właśnie latarenek na tych uliczkach. Właściwie to... mógł wyglądać pięknie, ale jednocześnie jego Czarny Anioł wyglądał tak, jak powinien - upiornie. Biały koń, tak. Brakowało mu tylko białego rumaka, by uwierzył w Apokalipsę.
- W pewnym sensie. - Oczywiście. Jakbyś mógł mnie zerżnąć bez wiedzy żony wtedy byłbyś w PEŁNYM sensie służbowo? Perseus był po prostu kolejnym z wielu, czyż nie? Mógł to romantyzować, chociaż teraz nie był pewien, czemu to robił, ale koniec końców wychodziło na to samo. Wyrwanie mu kilku piór, nacieszenie się nimi, zabraniem ich i zostawieniem go na ziemi. Czasem tylko wracali po kilka kolejnych lotek, jeśli było im za mało boskości. - Niee, rekreacyjna na mnie czeka dopiero za tydzień. Stworzenia w tej okolicy zaczęły się dziwnie zachowywać, a ponieważ to ośrodek mugolski postanowiłem się tym zainteresować. - Niewiele wiedział o tym, jakie ponure historie o tym miejscu krążyły, bo zupełnie nie był zorientowany w świecie mugoli. Wyciągnął do niego rękę, tak zachęcająco, żeby pomóc mu iść... dokądkolwiek. Może w kierunku domków?
- Podobno smakuję jak czarna lukrecja. - Uśmiechnął się enigmatycznie, spoglądając na niego. - Wielka słodycz, a potem tylko gorycz. - I rozczarowanie. Ale lukrecja również leczyła, a jej korzeń był słodki jak miód. - Lubisz lukrecję?