08.04.2024, 10:06 ✶
– Patrzysz na to w zły sposób. Może na przykład te dwie osoby, które tutaj siedziały, poszły przed obiadem, bo nie jedzą mięsa. Dzięki temu my mieliśmy dwie porcje. Jeśli wziąłbyś tutaj żonę, mógłbyś zjeść swoje i jej klopsiki – podsunęła Brenna znad swojego ciasta. Podejrzewała zresztą, że Hades sobie żartował, chociaż pewna wcale nie była. McKinnonowie cieszyli się pewną Opinią. Oczywiście, Longbottomowie również... tyle że zasłużoną, trzeba było więc brać pod uwagę, że i w tych innych mogło być ziarno prawdy.
– Czy ja wiem? Wydaje mi się jednak, że po prostu "bratania dusza" to ktoś bardzo ci bliski, z kim wiele cię łączy, a to całe anam cara... to takie bardziej mistyczne połączenie. Coś, na co nie do końca masz wpływ? I jeżeli na to patrzeć, to nie było by nawet dziwne, że mogliby odnajdywać się w kolejnych wcieleniach. Wiesz, działa ta cała magia i w ogóle... Znajdą się zawsze prędzej czy później, bo na przykład wstaną rano i nagle w głowach obu osób rozbrzmi głos: koniecznie musisz pojechać dzisiaj na wybrzeże – oświadczyła Brenna, po czym umilkła na chwilę, zajęta przełykaniem. Bo ostatecznie Brennę znacznie bardziej interesował deser niż filozoficzny rozmowy. To nie tak, że zupełnie nie wierzyła w takie rzeczy, ale... była jednak jednostką dość mocno stąpającą po ziemi i odrobinę sceptyczną. Zwłaszcza jak na kogoś, w kogo krwi też płynął talent Trzeciego Oka.
Baśnie były piękne, ale większość z nich była właśnie tym: tylko baśniami.
Chociaż była skłonna bez żadnych oporów przyznać, że Hades zapewne wiedział o tym więcej. W końcu pracował w Departamencie Tajemnic i badał śmierć. A Brenna tylko nieustannie próbowała się zabić (to znaczy zdaniem jej znajomych i brata, bo sama uważała, że wcale nie próbuje, ot miała szczęście do wpadania do różnych dołów i to wcale nie była jej wina).
– Mugole mają dużo historii o bratnich duszach – ożywiła się nieco, kiedy wspomniał o tej opowieści, chociaż praktycznie na pewno sam Hades myślał o jakiejś magicznej historii, a Brennie od razu przychodziła do głowy mugolska literatura i to zwłaszcza ta fantastyczna oraz mitologie. – Azjaci na przykład, nie pamiętam do licha, jak to dokładnie szło, że niektórych ludzi łączy czerwona nić przeznaczenia… i że im jest pisane się spotkać, bo ta nić prędzej czy później przyciągnie ich do siebie, choćby przez cały świat. Czekaj, jak to szło… jakiemuś chłopcu mądry człowiek pokazał dziewczynkę i powiedział, że są połączeni czerwona nicią? Chłopiec był młody, nie spodobało mu się to i rzucił jej kamieniem w twarz, a wiele lat później odkrył, że żona, którą przyprowadzili mu rodzice, ma bliznę dokładnie w tym samym miejscu, w które rzucił kamieniem tej dziewczynce? – zastanowiła się, bo lubiła tego typu opowieści, ale nie pamiętała wszystkich szczegółów. Nie była aż tak obeznana w mugolskiej kulturze.
Zaraz jednak zapomniała o czerwonej nici i jej wzrok padł na kieliszek Hadesa, znów wypełniony przez jego kolegów.
– Może weźmiesz kawałek sernika dla Persefony? – zasugerowała. – Mogę cię odprowadzić w pobliże mieszkania – dodała, próbując oszacować, jakie są szanse, że McKinnon padnie nieprzytomny gdzieś za progiem sali weselnej. Albo pomyli lokale i wedrze się do domu przypadkowego czarodzieja.
– Czy ja wiem? Wydaje mi się jednak, że po prostu "bratania dusza" to ktoś bardzo ci bliski, z kim wiele cię łączy, a to całe anam cara... to takie bardziej mistyczne połączenie. Coś, na co nie do końca masz wpływ? I jeżeli na to patrzeć, to nie było by nawet dziwne, że mogliby odnajdywać się w kolejnych wcieleniach. Wiesz, działa ta cała magia i w ogóle... Znajdą się zawsze prędzej czy później, bo na przykład wstaną rano i nagle w głowach obu osób rozbrzmi głos: koniecznie musisz pojechać dzisiaj na wybrzeże – oświadczyła Brenna, po czym umilkła na chwilę, zajęta przełykaniem. Bo ostatecznie Brennę znacznie bardziej interesował deser niż filozoficzny rozmowy. To nie tak, że zupełnie nie wierzyła w takie rzeczy, ale... była jednak jednostką dość mocno stąpającą po ziemi i odrobinę sceptyczną. Zwłaszcza jak na kogoś, w kogo krwi też płynął talent Trzeciego Oka.
Baśnie były piękne, ale większość z nich była właśnie tym: tylko baśniami.
Chociaż była skłonna bez żadnych oporów przyznać, że Hades zapewne wiedział o tym więcej. W końcu pracował w Departamencie Tajemnic i badał śmierć. A Brenna tylko nieustannie próbowała się zabić (to znaczy zdaniem jej znajomych i brata, bo sama uważała, że wcale nie próbuje, ot miała szczęście do wpadania do różnych dołów i to wcale nie była jej wina).
– Mugole mają dużo historii o bratnich duszach – ożywiła się nieco, kiedy wspomniał o tej opowieści, chociaż praktycznie na pewno sam Hades myślał o jakiejś magicznej historii, a Brennie od razu przychodziła do głowy mugolska literatura i to zwłaszcza ta fantastyczna oraz mitologie. – Azjaci na przykład, nie pamiętam do licha, jak to dokładnie szło, że niektórych ludzi łączy czerwona nić przeznaczenia… i że im jest pisane się spotkać, bo ta nić prędzej czy później przyciągnie ich do siebie, choćby przez cały świat. Czekaj, jak to szło… jakiemuś chłopcu mądry człowiek pokazał dziewczynkę i powiedział, że są połączeni czerwona nicią? Chłopiec był młody, nie spodobało mu się to i rzucił jej kamieniem w twarz, a wiele lat później odkrył, że żona, którą przyprowadzili mu rodzice, ma bliznę dokładnie w tym samym miejscu, w które rzucił kamieniem tej dziewczynce? – zastanowiła się, bo lubiła tego typu opowieści, ale nie pamiętała wszystkich szczegółów. Nie była aż tak obeznana w mugolskiej kulturze.
Zaraz jednak zapomniała o czerwonej nici i jej wzrok padł na kieliszek Hadesa, znów wypełniony przez jego kolegów.
– Może weźmiesz kawałek sernika dla Persefony? – zasugerowała. – Mogę cię odprowadzić w pobliże mieszkania – dodała, próbując oszacować, jakie są szanse, że McKinnon padnie nieprzytomny gdzieś za progiem sali weselnej. Albo pomyli lokale i wedrze się do domu przypadkowego czarodzieja.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.