• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie

[05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
08.04.2024, 10:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2024, 10:28 przez Brenna Longbottom.)  
Ropiejącej rany nie można po prostu zostawić w spokoju: nawet jeżeli miało to boleć, ropa musiała zostać usunięta, a rana oczyszczona, inaczej wda się zakażenie. Brenna nie była może uzdrowicielką, ale została ranna wystarczająco wiele razy, aby to wiedzieć.
Wiedziała też, że niektóre niewidzialne rany goją się znacznie wolniej i gorzej niż te na ciele.
Nie wtrącała się przez osiem lat.
Być może był to błąd.
- Jak uważasz, Sam. W zagrodzie za sadem nikomu nie będą przeszkadzały, a muru można użyć od razu jako jednej ze ścian zagrody, ale jeżeli sądzisz, że będą szczęśliwe z innymi kozami... Obawiam się, że nie znam się na zwierzętach - powiedziała Brenna. To znaczy, znała się na nich na tyle, na ile mógł znać się ktoś, kto opiekował się czterema psiakami, domagał się pieska jako dziecko czy przynosił ptaki z połamanymi skrzydłami, by wydobrzały w zaciszu Warowni. Ale absolutnie niczego nie wiedziała o potrzebach kóz ani o tym, na ile potrafiły być kłopotliwe.
- Little Hangleton to miejscowość... trochę podobna do Doliny Godryka, żyją tam mugole i czarodzieje, nie jest też bardzo duża, domy są rozsiane po okolicy. Ale mało przyjemna, w pobliżu jest dość paskudny las i mieszka tam trochę konserwatywnych rodzin, ale nie powinno tam być problemów. Jeżeli chcesz, mogę cię do niej zabrać - zaoferowała. Teleportacja łączna, dwa skoki i powinna być w stanie przetransportować tam Samuela, a miejscowość była na tyle nieduża, że nie powinna nadmiernie go przytłoczyć.
Zeszła na dół i skręciła do kuchni, gdy upewniła się, że nie słychać stamtąd żadnych odgłosów, wskazujących na to, że ktoś gotuje. Z kuchni ciężej uciec niż z werandy czy nawet z domku ogrodnika. Brenna machnęła różdżką, podegrzewając od razu czajnik, by nastawić wodę na herbatę. O pewnych rzeczach łatwiej rozmawiało się przy herbacie, choćby dlatego, że dało się czymś zająć ręce.
- Są tam pozostałości po dawnym budynku: ty jako stolarz lepiej niż ja ocenisz, czy da się je wykorzystac. Jeżeli nie, rozwalenie ich magią i usunięcie materiałów nie zajmie więcej niż dziesięć minut, a i tak nie zamierzamy nic z tym miejscem robić. Jeśli tak... może to przyspieszy prace? - powiedziała, odwracając się do szafki, aby wyciągnąć z niej kubki, a potem jeden z woreczków z liśćmi herbaty. Patrzyła na nie przez moment, zanim przesypała je do naczyń, nagle myśląc o symbolu w filiżance, który zobaczył Morpheus.
Znaki.
Przyszłość.
Wróżenie.
Czy jeśli spojrzę na dno filiżanki, zobaczę w niej Ponuraka? - pomyślała nagle, o tym jedynym symbolu, który znała i który zdawał się pasować do tego wszystkiego, co działo się w Anglii, w jej otoczeniu, w jej własnym życiu. Nie mogła niczego poradzić na to, co wyprawiało się na Wyspach Brytyjskich: i nie mogła albo nie potrafiła poukładać własnego życia.
Może nie powinna wtrącać się w to, co dotyczyło Sama?
- Myślałam raczej o drewnianych wisiorkach. Aby po zmienieniu napisu czy cyfry na jednym z nich, ta zmiana pojawiała się na innych. I by może trochę rosły albo robiły się cieplejsze po takiej zmianie? Dziewięć, dziesięć sztuk... - powiedziała, szybko dokonując przeliczeń. Ona, Patrick, Alastor, Erik, Mavelle, Cain, Mills, Heather? Może Dora i Vincent?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2777), Samuel McGonagall (2684)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 02.04.2024, 23:18
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 03.04.2024, 12:41
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 03.04.2024, 21:29
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 04.04.2024, 10:02
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 08.04.2024, 09:44
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 08.04.2024, 10:23
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 10.04.2024, 15:38
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 10.04.2024, 20:16
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 11.04.2024, 12:59
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 11.04.2024, 15:38
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, w warowni znów są niedźwiedzie - przez Samuel McGonagall - 14.04.2024, 18:15
RE: [05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie - przez Brenna Longbottom - 15.04.2024, 14:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa