08.04.2024, 11:18 ✶
Od momentu, gdy dostała list od Leona, zastanawiała się o co może chodzić. Przyjaciel był w tym liściku dość tajemniczy - i chociaż przez te lata zdążyła się przyzwyczaić do tego, że Leon nie był zwykłym facetem, bo przecież przez swój dar mógł być określany jako dziwny, tak jednak takie zachowanie do niego odrobinę nie pasowało. A może pasowało? W ich przyjaźni to było piękne: że mogli siebie nawzajem zaskakiwać. Olivia nienawidziła nudy, a trzeba było jej oddać to, że potrafiła się znudzić bardzo szybko. Dlatego też od razu mu odpisała, że stawi się w umówionym miejscu o konkretnej godzinie. Posłała sowę i wróciła do swoich spraw, chociaż jej myśli wciąż uciekały do ich spotkania. O co mogło chodzić?
- Leon! - Olivia niemal podskoczyła, gdy dostrzegła chłopaka. Pamiętając jednak o jego przypadłości i wątłym zdrowiu, miast rzucić się do uścisku, po prostu się przytuliła, chociaż nie nazbyt delikatnie. Ciężko było jej opanować ekscytację, którą w niej wzbudził wiadomością z listu. Oraz tą kolejną rewelacją, którą właśnie się z nią podzielił. - Żartujesz, prawda?
Ruda otworzyła szeroko oczy. Spodziewała się w sumie wielu rzeczy - ducha w budynku Proroka, jakiejś zjawy, która sprawiła, że powiedzenie chochlik drukarski nabrało mocy sprawczej, ale wygranej na loterii? Nawet nie przyszło jej to do głowy. Odsunęła się od niego i założyła kosmyk rudych włosów za ucho. Ubrała się tak, jak zwykle - pachniała dymem papierosowym i składnikami eliksirów, wyjątkowo mocno ziołowymi. Musiała przyjść tu prosto z Fiolki.
- Od kiedy bierzesz udział w loteriach? Pewny jesteś, że liczby się zgadzają? Na Merlina, co zrobisz z tymi pieniędzmi? - wyglądało na to, że Olivia ekscytowała się tą wygraną dużo bardziej niż on sam. Co w sumie nie było dziwne, bo bardzo jej na nim zależało i uważała, że zasługiwał na te pieniądze. W swoich rozważaniach jednak Leon miał rację: nie przyjęłaby ich. Cieszyła się w tej chwili, że przyjaciel wygrał taką sumę, chociaż nie wiedziała, nawet, czy była pokaźna. Pewnie była, inaczej by się tak nie cieszył, prawda? Może kupi sobie większe mieszkanie i zwierzaka, o którym zawsze marzył?
- Leon! - Olivia niemal podskoczyła, gdy dostrzegła chłopaka. Pamiętając jednak o jego przypadłości i wątłym zdrowiu, miast rzucić się do uścisku, po prostu się przytuliła, chociaż nie nazbyt delikatnie. Ciężko było jej opanować ekscytację, którą w niej wzbudził wiadomością z listu. Oraz tą kolejną rewelacją, którą właśnie się z nią podzielił. - Żartujesz, prawda?
Ruda otworzyła szeroko oczy. Spodziewała się w sumie wielu rzeczy - ducha w budynku Proroka, jakiejś zjawy, która sprawiła, że powiedzenie chochlik drukarski nabrało mocy sprawczej, ale wygranej na loterii? Nawet nie przyszło jej to do głowy. Odsunęła się od niego i założyła kosmyk rudych włosów za ucho. Ubrała się tak, jak zwykle - pachniała dymem papierosowym i składnikami eliksirów, wyjątkowo mocno ziołowymi. Musiała przyjść tu prosto z Fiolki.
- Od kiedy bierzesz udział w loteriach? Pewny jesteś, że liczby się zgadzają? Na Merlina, co zrobisz z tymi pieniędzmi? - wyglądało na to, że Olivia ekscytowała się tą wygraną dużo bardziej niż on sam. Co w sumie nie było dziwne, bo bardzo jej na nim zależało i uważała, że zasługiwał na te pieniądze. W swoich rozważaniach jednak Leon miał rację: nie przyjęłaby ich. Cieszyła się w tej chwili, że przyjaciel wygrał taką sumę, chociaż nie wiedziała, nawet, czy była pokaźna. Pewnie była, inaczej by się tak nie cieszył, prawda? Może kupi sobie większe mieszkanie i zwierzaka, o którym zawsze marzył?