08.04.2024, 17:33 ✶
Gdy Basilius zadał pytanie panu Collinsowi, Brenna skupiła spojrzenie na roba… podejrzanym, uważnie obserwując jego odnóża. A potem zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy brak ruchu oznacza „nie” czy tylko brak zrozumienia.
– Panie Collins? Jeżeli pan nas rozumie… bardzo proszę, niech pan poruszy odnóżami albo czułkami – poprosiła, „pacjent” jednak leżał spokojnie, i tylko ociekał sobie śluzem. Brenna nie była pewna, czy odetchnąć z ulgą (chyba wolałaby nie być świadoma, gdyby zamieniono ją w wielkiego robaka), czy się zmartwić (bo czy to oznaczało, że już mu tak zostanie, nawet jeżeli zwrócą mu właściwą postać? A może… – Nie jestem pewna, czy on ma teraz uszy – skomentowała ten brak reakcji i teraz przybrała nieco zmartwiony wyraz twarzy. To oznaczało, że aresztowanie nie było skuteczne, bo nie mógł usłyszeć odczytanych mu praw. Trzeba będzie przeprowadzić je drugi raz, gdy odzyska właściwą postać.
– Kafka – stwierdziła, na moment unosząc wzrok na Prewetta i posyłając mu uśmiech. Zupełnie nie spodziewałaby się takich zainteresowań po kimś z tej rodziny. Ale właściwie, skoro rozpoznał tego „Jabberwocky”, mógł się chyba spodziewać odpowiedzi. – Chociaż jego wielbicielką raczej nie jestem, obawiam się, że za mało znam świat mugoli, żeby go docenić, przeglądałam zbiór opowiadań w księgarni – przyznała.
Czy była to absurdalna konwersacja nad łóżkiem podejrzanego i pacjenta w jednym, zamienionego w wielkiego robaka, toczona przez Brygadzistkę i uzdrowiciela? Oczywiście, że tak. Czy sytuacja wydawała się Brennie dziwna?
Ani trochę.
Ona w ogóle rzadko czemukolwiek się dziwiła.
– Doskonale. Pani Collins na pewno się ucieszy. A mnie bardzo ułatwi prowadzenie dochodzenia, jeśli uczestnik zdarzenia będzie miał uszy, usta i sprawny mózg – oświadczyła Brenna, odsuwając się nieco od łóżka, i robiąc Basiliusowi miejsce, by mógł zacząć działać ze swoją magią.
– Wiesz, nawet powinnam. Oficjalnie pan Collins jest zatrzymany… to znaczy… no powinien być zatrzymany, ale nie jestem pewna, jak wyglądają procedury w sytuacji, gdy podejrzany o napaść nie jest w stanie zrozumieć przysługujących mu praw, bo jest robakiem. Będę musiała to sprawdzić – powiedziała Brenna, marszcząc brwi, zła na samą siebie, że nie wpadła na to, aby dowiedzieć się tego wcześniej. Ale nie było takich rzeczy w podstawowym instruktażu, nikt nie wspominał o nich na szkoleniu i w ogóle skandalicznie pomijano tego typu wątki! – W każdym razie, nie powinnam zostawiać go w szpitalu tak po prostu samego.
Ktoś z nich musiał pilnować, by pan Collins po odrobakowieniu się nie postanowił uciec na przykład do Australii, by uniknąć oskarżeń o napaść.
– Panie Collins? Jeżeli pan nas rozumie… bardzo proszę, niech pan poruszy odnóżami albo czułkami – poprosiła, „pacjent” jednak leżał spokojnie, i tylko ociekał sobie śluzem. Brenna nie była pewna, czy odetchnąć z ulgą (chyba wolałaby nie być świadoma, gdyby zamieniono ją w wielkiego robaka), czy się zmartwić (bo czy to oznaczało, że już mu tak zostanie, nawet jeżeli zwrócą mu właściwą postać? A może… – Nie jestem pewna, czy on ma teraz uszy – skomentowała ten brak reakcji i teraz przybrała nieco zmartwiony wyraz twarzy. To oznaczało, że aresztowanie nie było skuteczne, bo nie mógł usłyszeć odczytanych mu praw. Trzeba będzie przeprowadzić je drugi raz, gdy odzyska właściwą postać.
– Kafka – stwierdziła, na moment unosząc wzrok na Prewetta i posyłając mu uśmiech. Zupełnie nie spodziewałaby się takich zainteresowań po kimś z tej rodziny. Ale właściwie, skoro rozpoznał tego „Jabberwocky”, mógł się chyba spodziewać odpowiedzi. – Chociaż jego wielbicielką raczej nie jestem, obawiam się, że za mało znam świat mugoli, żeby go docenić, przeglądałam zbiór opowiadań w księgarni – przyznała.
Czy była to absurdalna konwersacja nad łóżkiem podejrzanego i pacjenta w jednym, zamienionego w wielkiego robaka, toczona przez Brygadzistkę i uzdrowiciela? Oczywiście, że tak. Czy sytuacja wydawała się Brennie dziwna?
Ani trochę.
Ona w ogóle rzadko czemukolwiek się dziwiła.
– Doskonale. Pani Collins na pewno się ucieszy. A mnie bardzo ułatwi prowadzenie dochodzenia, jeśli uczestnik zdarzenia będzie miał uszy, usta i sprawny mózg – oświadczyła Brenna, odsuwając się nieco od łóżka, i robiąc Basiliusowi miejsce, by mógł zacząć działać ze swoją magią.
– Wiesz, nawet powinnam. Oficjalnie pan Collins jest zatrzymany… to znaczy… no powinien być zatrzymany, ale nie jestem pewna, jak wyglądają procedury w sytuacji, gdy podejrzany o napaść nie jest w stanie zrozumieć przysługujących mu praw, bo jest robakiem. Będę musiała to sprawdzić – powiedziała Brenna, marszcząc brwi, zła na samą siebie, że nie wpadła na to, aby dowiedzieć się tego wcześniej. Ale nie było takich rzeczy w podstawowym instruktażu, nikt nie wspominał o nich na szkoleniu i w ogóle skandalicznie pomijano tego typu wątki! – W każdym razie, nie powinnam zostawiać go w szpitalu tak po prostu samego.
Ktoś z nich musiał pilnować, by pan Collins po odrobakowieniu się nie postanowił uciec na przykład do Australii, by uniknąć oskarżeń o napaść.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.