Swoimi słowami Nicholas potwierdził przypuszczenia Laurenta, nawet jeżeli wiedział iż jego towarzysz dzisiejszego wieczora nie jest skłonny brać udział w jakichkolwiek zabawach, konkursach organizowanych przez gospodarzy. Upewnił w tym przekonaniu Prewetta, skoro aż spojrzał w jego kierunku chcąc poznać odpowiedź? Zobaczyć ją na obliczu jego twarzy, która jasno mówiła iż nie jest on osobą odpowiednią do randkowego towarzystwa, w publicznym miejscu?
To spojrzenie mówiło wiele, ale także nic. Niektórzy mogli patrzeć w ich kierunku z zaskoczeniem, zdziwieniem, a może nawet i zrozumieniem? Mężczyzna z mężczyzną? Jak tam można? Byli zapewne też Ci, którzy nieprzychylnie patrzyli na związki jednopłciowe. Choć może nie każdy zwracał uwagę na innych, a bardziej na siebie.
Laurent zdecydował się wziął udział. Nicholas skinął głową przyjmując do wiadomości i zajął się w tym czasie odszukaniem i zajęciem stolika dla nich. Dwuosobowego. Aby może nikt im nie przeszkadzał? Może nawet chcąc mieć nieco więcej prywatności dla ich dwojga. Lepszy także wgląd na scenę, gdzie będzie się Laurent kompromitować.
Zapraszanie Traversa na randkę, to jak zaproszenie śmierci do gry publicznej. Nie wiedząc, czego się spodziewać. Albo nie do końca będąc przekonanym, że zna się dobrze tę osobę. Ciekawość. Nowe doświadczenie. Badanie siebie wzajemnie w takich okolicznościach. Kto pierwszy wymięknie i wyjdzie stąd? Nicholas ledwo znosił tutejszą muzykę.
Zajmując wolne krzesło, długo nie musiał czekać na powrót Laurenta, który przyniósł mu nawet dobre whisky. Miło z jego strony. Gdyby nie planował tego zrobić, zapewne Nicholas zamówiłby dla siebie czerwone wino. Tak jakoś naszła go ochota. Może później. Może będzie na to okazja.
Laurent tradycyjnie zaczął filozofować, więc go wysłuchał, odbierając napój. Nie upił jeszcze łyka, nie wznosząc żadnego toastu. Dobra zabawa? Zależy dla kogo.
Czy był zdolny do miłości? Nie był. Zależy też jak interpretować miłość i do czego. Istoty żywej? Rzeczy materialnej? Siły wyższej? Oddania?
- To tak jak powiedzieć. Ludzie czczą wszystko i nie cenią niczego.Odparł po chwili. Dając sobie chwilę na zastanowienie. Czy było coś, co cenił w swoim życiu? Miał priorytety? Spoglądał wciąż na szklankę, nie zaś na Laurenta. Jakby zbierał myśli. Zastanawiał się. Czyżby były to pytania dla niego obce? Czy może nie chciał się dzielić tym, co jest dla niego ważne?
- Cenię ciszę.
Cisza, pozwalała się skupić, pojąć wiedzę z wielu źródeł. Aby dzięki temu, doskonalić się. Rozwijać. Osiągać cele. Być kimś więcej niż jest się obecnie. Lecz czy to była pewna odpowiedź? Niekoniecznie. Odpowiedział tak, aby może zaspokoić w jakimś stopniu ciekawość Laurenta? Albo udawać dobrego rozmówcę?
W końcu, uniósł szklankę i upił łyk przyniesionej whisky przez Prewetta. Jeden łyk, po czym postawił szklankę na stoliku.