Szli w milczeniu. Nawet Laurence nie podejmował żadnego tematu podczas tego krótkiego spaceru. Lecz z obserwacji zauważył, że Camille jest spięta, zestresowana? Te napięte mięśnie, to poruszanie się. Jakby miała odbyć rozmowę z kimś, kogo może nie chciała więcej widzieć w swoim życiu? Może popełnił błąd pojawiając się w Mungu tak niespodziewanie? Powinien złożyć jej wizytę w miejscu zamieszkania. Lecz, czy nadal tam mieszkała? Nie był pewny. Mógł zaryzykować, zrobił coś innego.
Aby mieć to spotkanie z głowy, choćby dla niej. Wyjaśnić na nowo kilka rzeczy, nie Lestrange chciał zabierać jej w inne, dalekie miejsca. Im bliżej tym lepiej dla nich obojga. Lepiej dla niej. I kiedy weszli do wybranej przez Delacour kawiarni, pozwolił jej także znaleźć stolik dla nich. Nic dziwnego że tutejsi pracownicy ze zdziwieniem się im przyglądali. A może bardziej samej Camille? Wyglądała jakby źle się czuła. Ta bladość na twarzy, jaką Laurence dostrzegł. Zmarszczył brwi.
Ruszył za nią, siadając na wolnym krześle naprzeciw niej. Zamówił także kawę, tyle że czarną, bez cukru i mleka. Kelnerka odeszła od stolika, przyjmując zamówienie i zlecić do wykonania. Laurence siedząc, oparł się przedramionami o blat stolika. Dłonie miał złączone. W przeciwieństwie do Camille, nie był zestresowany. Ale może bardziej zmartwiony? Z poczuciem winy? Zmieszany, nie wiedząc jak zacząć rozmowę? Od czego?
Wyznając jej znów miłość, był szczery.
Zaczął. Jakby chciał dać jej sygnał, że są w kawiarni, że on wciąż tutaj jest. Siedzi naprzeciwko. Powstrzymywał się dotknąć jej dłoni, choć bardzo by tego chciał. To jednak musiał pewien dystans zachować.
Westchnął. Spojrzenie przeniósł na teczki, jakie zabierała ze sobą.
- Zabierasz pracę do domu?
Zmienił temat. Zamiast mówić o nich, nawiązał na początek do przedmiotowych, zawodowych spraw. Przeniósł spojrzenie z teczek na jej twarz. Przypomniał sobie dawne czasy. Te zasady, że pracę nie zabieramy do domu. Choć ona tego się pilnowała, on niekoniecznie. Do teraz mu zostało, ale w stopniu ograniczonym. Pracował w Ministerstwie, w swoim domu szlifował zdolności, umiejętności, ważąc eliksiry.