09.04.2024, 16:50 ✶
Dziewczyna zrezygnowała z przytulenia i doskonale rozpoznał ten niezręczny śmiech. Cieszył się, że nie podeszła, ale nie w żaden negatywny sposób. Miała szansę sprawić, że ich dzień nie stanie się gorszy i to wykorzystała, dzięki jej bogowie.
Zaraz jednak dzień stał się dużo gorszy bowiem kolejne porcie niezrozumienia i oburzenia narodziły się w jego głowie, była w tym oczywiście i zazdrość, ale i poczucie zdrady, bo w końcu dawał się obejmować, dotykać i całować, a nie powinien, w końcu ma już kogoś na oku.
Chciał już powiedzieć, że czas na niego, ale Samuel zaczął mówić, a jak zaczął, to nie umiał skończyć. Przerywać było głupio, więc tak stał i stał i stał i stał. No i dalej stał i stał. Kuzynka? Co go obchodziła jego kuzynka! Czemu właściwie tu jest!? Nie rozumiał tej całej sytuacji. Czemu on się dzieli takimi rzeczami gdy obcy jest obok, czemu... Spotkali się trzy razy. Za pierwszym razem prawie się pobili, za drugim razem miał ochotę facetowi skręcić kark, a za trzecim byli pijani. Do tego jak ziemniaki gryzą... Oh, takie ziemniaki... Może powinien pomyśleć i jakichś magicznych roślinach do domu ciotki, ale takich które straca magiczne właściwości kiedy przyjdzie do ich sprzedaży. Pomyśli, zapozna się. To na pewno będzie wydatek na początek, ale może przynieść dobre zyski.
-Nie chcę przerywać, ale... Wiesz gdzie odłożyłem w nocy... nad ranem swoje rzeczy? Muszę wracać do domu.-zerknął na dziewczynę i wrócił wzrokiem do niego. Nie chciał, żeby się poczuła pominięta.-Miałem wyjechać tylko na zebranie ziół, a nie było mnie całą noc w burzę. Rodzice na pewno się martwią.-co im powie? Jak się wytłumaczy? Nie miał jeszcze pomysłu, ale wiedział już, że szmatą przez łeb dostanie, szczególnie jeśli wróci cały i zdrowy. Podrapie się po drodze o jakieś drzewo, że niby gałąź na niego spadła, bo nie zdążył wrócić do auta i przenocował u znajomego bo koła się zakopały w błocie. No i tak, będzie musiał po błocie pojeździć, ochlapać trochę opony i drzwi, że niby faktycznie się zakopał. Nikt w końcu pogody nie jest w stanie przewidzieć na 100 procent.
Zaraz jednak dzień stał się dużo gorszy bowiem kolejne porcie niezrozumienia i oburzenia narodziły się w jego głowie, była w tym oczywiście i zazdrość, ale i poczucie zdrady, bo w końcu dawał się obejmować, dotykać i całować, a nie powinien, w końcu ma już kogoś na oku.
Chciał już powiedzieć, że czas na niego, ale Samuel zaczął mówić, a jak zaczął, to nie umiał skończyć. Przerywać było głupio, więc tak stał i stał i stał i stał. No i dalej stał i stał. Kuzynka? Co go obchodziła jego kuzynka! Czemu właściwie tu jest!? Nie rozumiał tej całej sytuacji. Czemu on się dzieli takimi rzeczami gdy obcy jest obok, czemu... Spotkali się trzy razy. Za pierwszym razem prawie się pobili, za drugim razem miał ochotę facetowi skręcić kark, a za trzecim byli pijani. Do tego jak ziemniaki gryzą... Oh, takie ziemniaki... Może powinien pomyśleć i jakichś magicznych roślinach do domu ciotki, ale takich które straca magiczne właściwości kiedy przyjdzie do ich sprzedaży. Pomyśli, zapozna się. To na pewno będzie wydatek na początek, ale może przynieść dobre zyski.
-Nie chcę przerywać, ale... Wiesz gdzie odłożyłem w nocy... nad ranem swoje rzeczy? Muszę wracać do domu.-zerknął na dziewczynę i wrócił wzrokiem do niego. Nie chciał, żeby się poczuła pominięta.-Miałem wyjechać tylko na zebranie ziół, a nie było mnie całą noc w burzę. Rodzice na pewno się martwią.-co im powie? Jak się wytłumaczy? Nie miał jeszcze pomysłu, ale wiedział już, że szmatą przez łeb dostanie, szczególnie jeśli wróci cały i zdrowy. Podrapie się po drodze o jakieś drzewo, że niby gałąź na niego spadła, bo nie zdążył wrócić do auta i przenocował u znajomego bo koła się zakopały w błocie. No i tak, będzie musiał po błocie pojeździć, ochlapać trochę opony i drzwi, że niby faktycznie się zakopał. Nikt w końcu pogody nie jest w stanie przewidzieć na 100 procent.