Czy Robert miał zamiar robić drugie przesłuchanie? Szkolił się, aby zostać nową Harper Moody? Jeżeli tak - szło mu całkiem dobrze i miał spory potencjał. Pod względem tego jak jego wzrok potrafił był wkurwiający, wygrywał nad tamtą pokręconą kobietą. Tylko Robert Mulciber doceniał, oceniał i karcił swoimi oczami naraz. Nikt inny nie potrafił tego robić, no może po za jego bliźniaczą wersją w postaci Richarda, chociaż tutaj było to nadal nie pewne, ponieważ Stanley nie widział tych wszystkich form u swojego wuja.
- Nie pamiętam - odparł po krótkiej chwili. Próbował sobie przypomnieć ale nie było najmniejszej szansy, aby to zrobić. Nie było możliwości na sukces na tym polu - Nie przypomnę sobie tego. Kto był w pracy? Dużo osób. To że było Beltane, nie znaczy, że nie było standardowego podziału na zmiany. Nic się nie zmieniło w tej kwestii. Część przyszła na rano. Część na popołudnie - wyjaśnił. Za wiele to nie pomagało ich sprawie ale nie mogli tego przeskoczyć. W tym wypadku to ojciec prosił o zbyt wiele.
- Rozmowa z Harper? Niech się zastanowię... - przejechał raz jeszcze po brodzie, przypominając sobie jakieś słowa, które padły z ust szefowej Aurorów - Na początku była całkiem miła i spokojna. Stwierdziła, że ma parę pytań. Nic wielkiego czy trudnego. Pomijam fakt, że posłała swoje ogary po mnie... - przekręcił oczami - Pytała o przełom kwietnia i maja. O to czy widziałem kogoś kto się kręcił przy poczcie i że podobno to mnie tam widziano. Im dłużej jednak ona trwała, tym bardziej się denerwowała. Próbowała mnie też poczęstować jakimiś ciastkami. Oczywiście odmówiłem. Nie wiadomo co by tak mogło być - przyznał - A później... trochę jej pękła żyłka? Drążyła, pytała, a ja ją zbywałem lub wracałem do punktu wyjścia, które mówiło, że nic nie wiem i nic nie widziałem. W pewnym momencie tak się wkurwiła, że złapała za biurko i zaczęła je wyginać. Ewidentnie narażając Ministerstwo na straty materialne. Cóż, bywa... ale miała trochę - zastukał palcami w stół - Ah, jeszcze jedno. Od razu połączyła jedno z drugim. Założyła, że dostarczenie głowy z terrorystami, którzy napadli na Polanę Ognisk. Coś tam wspominała, że nie wie czy to groźba czy próba odwrócenia uwagi - przyłożył dłoń do twarzy i zastygł na moment - A na koniec kazała mi się wynosić i tyle - skwitował, podsumowując. Była to wersja bardzo skrócona, pozbawiona bezsensownych i nic nie wnoszących szczegółów.
- Byłem też wczoraj w Olibanum i natrafiłem tam na Richarda. On o wszystkim wie, ponieważ z nim rozmawiałem o tym - poinformował. Nie wiedział na ile była to ważna informacja, a na ile nie. Z drugiej zaś strony było lepiej, aby Mulciber wiedział o tym, że jego brat też już wie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972