09.04.2024, 20:58 ✶
- Spokojnie, nie wyrywaj się tak, w desperacji ci nie do twarzy. Z resztą, nie rozpadłabyś się zaraz po jednym porządnym pchnięciu? - rzucił, nie mrugnąwszy nawet okiem i ze zblazowaną minął przez chwilę lustrując ją spojrzeniem, jakby faktycznie oceniał pewne jej możliwości i ogólną kondycję.
Szkoda, że Bulstrode nie potrafił czytać w myślach, bo zaraz by mu gwałtownie poziom ego podskoczył. Niby nigdy nie potrzebował do tego zbyt wiele, ale krążące po głowie Moody myśli były zwyczajnie miłe i przede wszystkim - prawdziwe. Piękna buzia z okładek magazynów? Była. Popularny, odjebany? To też się zgadzało; co prawda ubrany był teraz stosownie do okazji, ale było widać, że letnie ciuszki galeony, a nie knuty na targu na Nokturnie. Jedyne co by go w tych jej myślach odstręczało, to fakt, że chciała dosłownie zamieszkać w jego skórze, ale może po zastanowieniu - wszystko było dla ludzi.
Kiedy zaproponowała mu portret, skrzywił się nieznacznie, niezbyt przekonany co do tego pomysłu. Narysuje go i co dalej? Po co w ogóle? Bo im dłużej wpatrywał się w te jej wilcze oczy, tym bardzie nie mógł zrzucić z siebie przeczucia, że gdzieś w tej jej dzikości czaił się podstęp. Jakby z każdym kolejnym ruchem Moody przygotowywała się do sobie tylko znanego planu. Krok za kroczkiem, a on pozostawał całkowicie ślepy na to, co mogło jej chodzić po głowie.
- Żebyś potem mogła go sobie powiesić nad łóżkiem i cieszyć do niego w nocy? - zapytał ze znudzeniem wręcz, jednak zamiast wciąż tkwić nad nią, złamał się wreszcie, siadając na pomoście. Jedną nogę zwiesił z krawędzi, drugą podciągając dla wygody, w dalszej kolejności podpierając się natomiast łokciem na deskach, tak że zwrócony był nieznacznie w jej stronę. Tak, że mógł ją dalej uważniej obserwować, czekając na nieco bardziej fałszywy ruch, który w pełni zdradziłby jej intencje. Ale oprócz tego, jego oczy szukały czegoś. Intensywnie wpatrywały się nie w nią, a gdzieś przez nią, koncentrując się nie na jej kruchej sylwetce, a na tym co mogła przynieść ze sobą feeria barw jej aury.
look na aure
Szkoda, że Bulstrode nie potrafił czytać w myślach, bo zaraz by mu gwałtownie poziom ego podskoczył. Niby nigdy nie potrzebował do tego zbyt wiele, ale krążące po głowie Moody myśli były zwyczajnie miłe i przede wszystkim - prawdziwe. Piękna buzia z okładek magazynów? Była. Popularny, odjebany? To też się zgadzało; co prawda ubrany był teraz stosownie do okazji, ale było widać, że letnie ciuszki galeony, a nie knuty na targu na Nokturnie. Jedyne co by go w tych jej myślach odstręczało, to fakt, że chciała dosłownie zamieszkać w jego skórze, ale może po zastanowieniu - wszystko było dla ludzi.
Kiedy zaproponowała mu portret, skrzywił się nieznacznie, niezbyt przekonany co do tego pomysłu. Narysuje go i co dalej? Po co w ogóle? Bo im dłużej wpatrywał się w te jej wilcze oczy, tym bardzie nie mógł zrzucić z siebie przeczucia, że gdzieś w tej jej dzikości czaił się podstęp. Jakby z każdym kolejnym ruchem Moody przygotowywała się do sobie tylko znanego planu. Krok za kroczkiem, a on pozostawał całkowicie ślepy na to, co mogło jej chodzić po głowie.
- Żebyś potem mogła go sobie powiesić nad łóżkiem i cieszyć do niego w nocy? - zapytał ze znudzeniem wręcz, jednak zamiast wciąż tkwić nad nią, złamał się wreszcie, siadając na pomoście. Jedną nogę zwiesił z krawędzi, drugą podciągając dla wygody, w dalszej kolejności podpierając się natomiast łokciem na deskach, tak że zwrócony był nieznacznie w jej stronę. Tak, że mógł ją dalej uważniej obserwować, czekając na nieco bardziej fałszywy ruch, który w pełni zdradziłby jej intencje. Ale oprócz tego, jego oczy szukały czegoś. Intensywnie wpatrywały się nie w nią, a gdzieś przez nią, koncentrując się nie na jej kruchej sylwetce, a na tym co mogła przynieść ze sobą feeria barw jej aury.
look na aure
Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!