Westchnęła ciężko i przewróciła oczami. - Nie sądzisz, że powinna sobie radzić sama? Tak, jak my?- Miała nadzieję, że córka w przyszłości będzie na tyle rozsądna, że nie będzie nadużywać pozycji swojego ojca chrzestnego. Wolałaby, żeby Mabel sama rozwiązywała swoje problemy. Zresztą, nie ma co nad tym na razie dywagować, dopiero się okaże, jaki charakter będzie miała jej córka.
- Musisz uważać Erik, co mówisz głośno. Może ja nie, ale ktoś inny mógłby to zacząć wykorzystywać.- Norka bardzo dobrze wiedziała, jak reaguje Erik na jej prośby, starała się jednak tego nie wykorzystywać, no może jedynie czasem, kiedy była w jakichś podbramkowych sytuacjach.
- Mamy szczęście, że Brenna stoi po odpowiedniej stronie, inaczej coś czuję, że naprawdę moglibyśmy mieć przesrane. Szczególnie, że zawsze się we wszystko tak mocno angażujesz.- Powiedziała jeszcze do przyjaciółki. Norka bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, że ta zawsze angażowała się mocno we wszystkie sprawy. Bardzo dobrze, że urodziła się Longbottomem, bo mieli ją po swojej stronie, teraz to Voldemort mógł im naskoczyć.
- Straszne jest to, że Ci dziennikarze nie mają honoru. Jak oni mogą przy tym wszystkim w ogóle spać spokojnie? Pastwią się nad człowiekiem, który nie jest niczemu winien. Może będzie mu dane coś zmienić w ministerstwie, skoro jeszcze siedzi na stołki.- Przynajmniej tak się jej wydawało, w końcu jeszcze nigdy żaden mugolak nie objął tego stanowiska. Naprawdę kibicowałaby mu dalej, oby tylko jak najdłużej dzierżył to stanowisko.
- Dajmy Erikowi kilka lat, wierzę, że może być kolejnym ministrem, gdzieś w przyszłości, w końcu ma rzeszę fanów, od zawsze.- Naprawdę uważała, że Longbottom nadaje się na to stanowisko, tylko musiał zyskać jeszcze trochę więcej doświadczenia.
Korzystali jeszcze dłuższą chwilę z wiosennej pogody, dyskutując przy tym o różnych sprawach, istotnych i tych mniej, a następnie się rozeszli, w końcu przyszła na nich pora.