— To cudownie! — oznajmiłam, siląc się na szczerą wesołość, bo też nie do końca wiedziałam, czy powinnam zdobyć się na taką pozytywność w obliczu wspomnienia jego matki. Gdzieś tam informacja o korzeniach Sama przebiegła przez światło mojej świadomości, ale szczegóły były mi obce, aż tak blisko nie byliśmy. Jeszcze. Wszystko wskazywało na to, że nici przyjaźni między mną, Lysandrem i Samuelem zacieśnią się jeszcze bardziej w ciągu kilku kolejnych tygodni. Co bardzo mi odpowiadało, gdyż brak odpowiedzi na listy od Lyssy bolał bardzo.
— Wiesz co, trudno powiedzieć. Nie chadzam specjalnie tam na tyły, więc miały okazję się tam pojawić... Chociaż nawet gdyby na stałe się zagnieździły to bym nie zauważyła.
Jak to mówią, szewc w dziurawych butach chodzi, czy jakoś tak — tak i było w moim przypadku. Codziennie latałam na podwórza sąsiadów pomagać we wszystkich czynnościach pielęgnacyjnych, natomiast u Lysandra ograniczałam się do najpotrzebniejszego, bo nie miałam już czasu i siły.
— A widzisz? Nie ma co patrzeć na to, czy trawnik równy. Raz, dwa i już na drugi dzień i tak wszystko zarośnie. A no, angażowanie się w konkretne stanowiska to niezbyt dobra opcja teraz. Lepiej robić jak ja: wynajmują mnie na konkretny dzień i wtedy robię im co chcą. Nic stałego, nic regularnego, i wtedy nikt nie może mieć pretensji, że coś zaniedbałam. Co nie oznacza, że nie wracam po pracy z językiem ciągnącym się po ziemi, bo nieźle mnie tyrają przez cały dzień, szczególnie jak to mugole i nie można się wspomóc magią... Jeszcze jak siedzą tak i obserwują mnie cały czas, to już w ogóle. Pół biedy, jak sami też robią.
O zarośnięciu całej Anglii trochę słyszałam od babci, ale myślałam, że jednak to w Dolinie jest jakieś epicentrum. Skoro to dotyczy całego kraju, to czy naprawdę ma to związek z Beltane? Jeśli nie, to z czym?
Obierając jabłko nie musiałam nawet na nie patrzeć. Dopiero na końcu trafiało do szybkiej kontroli jakości. Resztki skórki, wykrojenie ewentualnych paskudztw... A obcy chłopak zamiast usiąść i wziąć się do roboty, postanowił sobie pójść! To bardzo dobry obrót sytuacji. Tak będzie lepiej i dla mnie, i dla niego.
— Ojej, to musisz się pospieszyć. Lepiej, żeby się nie martwili długo. Chcesz skorzystać z kominka? Jest absolutnie w pełni działający — zaproponowałam, wskazując na środek transportu ulokowany reprezentacyjnie w salonie.