Miała szczęście, ze Cameron darował sobie dalsze ciągnięcie rozmowy z Bulstrode. Brakowało jeszcze tego, żeby znowu coś wspomniał o uśmiechu i dodatkowych punktach, a już na pewno mieliby zapewnioną dodatkową pracę zaliczeniową.
Kiedy Florence od nich odeszła, Paprotka odetchnęła z ulgą i odchyliła się na krześle, by złapać chwilę wytchnienia. Dopiero po chwili wyjęła z torby notatnik, pióro i zapisała informację o kolejnym teście. Najwidoczniej kolejne dni poświęci na uporządkowanie zapisków z zajęć i przypomnienie sobie różnych zagadnień. Czyli dokładnie to, co i tak miała w planach.
W miarę, jak profesorka zapisywała tablice i prowadziła monolog, kolejne strony notatnika Ferny się zapełniały. Starała się zapisywać większość z tego, o czym mówiła Bulstrode, bo dobrze wiedziała, że ta lubi łapać studentów na jakichś drobnostkach. Dlatego Fernah skupiała się, jak na żadnym innym przedmiocie, a pióro z zapamiętaniem skrobało po kartce papieru.
Dwie godziny minęły dość szybko po dyktandzie. Teoria nieco się dłużyła, ale praktyka zawsze budziła wszystkich ocalałych śpiochów, których Florence nie zauważyła lub litościwie zignorowała. Niejeden adept Akademii wyleciał z zajęć Bulstrode, bo zdarzyło się mu przysnąć. To prędko nauczyło całą brać studencką, że na tych zajęciach się uważa lub perfekcyjnie udaje zainteresowanie.
Fernah przeciągnęła się po tym, jak Florence pożegnała się ze studentami i zaczęła pakować swoje rzeczy.
— Kremowe piwo — zgodziła się, posyłając Cameronowi lekki uśmiech. — Nawet jak nie zasłużyliśmy, to chętnie odpocznę przed praktykami. Dzisiaj też masz dyżur czy wrzucili cię na drugą zmianę?
Zasunęła za sobą krzesło, przerzuciła pasek torby przez ramię i pogrążona w rozmowie z najmłodszym Lupinem, ruszyli do Dziurawego Kotła na zasłużony odpoczynek. Pewnie będzie chciał notatki, pomyślała Fernah ubierając kurtkę i odnotowując w myślach, żeby od razu wymienili się nimi w Kotle.