Norka nie była z tych, którzy specjalnie sprawiali dyskomfort innych osób, wręcz przeciwnie do każdego starała się podchodzić z przyjaznym nastawieniem. Taka już była, akceptowała wszystkich takimi jakim byli, uważała, że kiedyś do niej to wróci, nawet jeśli dane już było jej podczas swojego, dość krótkiego życia przejechać się na tym podejściu.
- Jeśli nie marcepan, to może czekolada, powidła śliwkowe bądź dyniowe, muszę przyznać, że te z dynią są moimi ulubionymi, choć mogą wzbudzać kontrowersje.- Jednak nie udało jej się trafić ze smakami, szkoda, miała jednak do zaoferowania dużo więcej, próbowała dać sobie drugą szansę, może teraz Regina się do czegoś przekona?
Bardzo klimatyczne miejsce, kiedy to usłyszała na twarzy Nory pojawił się szeroki uśmiech, bo to chyba był komplement? Przynajmniej tak to zabrzmiało. Sama Figg wyglądała, jakby idealnie pasowała do klubokawiarni. Różowa sukienka w drobne, niebieskie kwiatki świetnie współgrała z wystrojem wnętrza. Nie żeby robiła to celowo, po prostu gustowała w takich kolorach, zresztą przecież dlatego kawiarnia wyglądała własnie tak. - Tak, zupełnie nowe, mamy ledwie tydzień.- Może faktycznie na Pokątnej brakowało takiego kolorowego miejsca, skoro kobieta od razu zwróciła uwagę na to, że nie było go tu wcześniej? Zainteresowanie kawiarnią przerosło wizję Nory, chyba coś w tym było.
- Właścicielka.- Powiedziała słysząc kolejne słowa. - Jestem właścicielką, cukierniczką, sprzedawczynią, właściwie wszystkim zajmuję się tutaj sama. Naprawdę miło mi, że ma Pani takie zdanie o tym miejscu.- Postawiła przed kobietą kawę, którą zamówiła chwilę wcześniej. - Choć mam wrażenie, że trochę przeliczyłam swoje siły.- Może nie powinna tego mówić?