11.04.2024, 11:48 ✶
Irytacja wzbierała w nim coraz większa. Lekarz. Co on mógł wiedzieć o życiu? Co on mógł wiedzieć o bólu? Jak on w ogóle mówił? Jak wszyscy lekarze, którzy babrali bez sensu, nie wiedząc o co im w ogóle chodzi, chowający się za terminologią niezrozumiałą dla zwykłego zjadacza chleba. Banda oszustów... To przez nich umarł mu ojciec, to przez nich odeszła matka, to przez nich on też nie mógł być normalny, nie mógł być kimś kto zasługuje na miłość kobiety idealnej.
Czy on zawsze wszystko robił nie tak jak trzeba? to już nie było pytanie, to było stwierdzenie kotwiczące się w jego głowie. Czuł wzbierający w nim gniew, ale nie podnosił się, wiedział że tak długo jak będzie przytulony do ziemi, ona nie upomni się o jego ciało.
– No i kurwa co niby pan może z tym zrobić?!– był tak zmęczony i zły, że przekleństwo wymsknęło mu się z ust, tak dziwnie, tak nienaturalnie, brukając jego niewinne serce i ciało. Ileż jednak warta była niewinność? Biała chusteczka w swej naturze miała to, by być ubrudzoną. Prędzej czy później...– Psychiczne czy fizyczne, jakie to ma znaczenie jeśli dusza i ciało to jedno? I umie pan zaleczyć duszę? Ma pan magiczny eliksir, który sprawi, że świat nie będzie bezwzględnym okrutnym miejscem w którym liczy się to jak wyglądasz i ile masz złota w kieszeni? W którym świat nie będzie miejscem, w którym ktoś nie będzie chciał się do Ciebie przyznać przed innymi, bo uważa, że nie jesteś tego wart? Świat w którym JA będę wart cokolwiek? Poproszę plasterek na ten fragment duszy. Poproszę pastylkę która sprawi, że będę siebie lubić. No? I co panie lekarzu? Pan nawet klątwy pewnie nie potrafi złamać, a przychodzi i się wymądrza i mówi że przysięga zobowiązuje. Tak to jest. Gdyby nie ta przysięga pan by sobie poszedł i udawał, że nic nie widział, więc proszę łaskawie to właśnie teraz zrobić i choć raz przychylić się do woli niedoszłego pacjenta.– niemal warknął, jego ręka jeszcze nie drgnęła by sięgnąć po różdżkę. Mógł zamienić się w niedźwiedzia i przestraszyć intruza, mógł, ale nie miał na to sił. Nie chciał Brennie przed śmiercią jeszcze problemów robić większych...
Czy on zawsze wszystko robił nie tak jak trzeba? to już nie było pytanie, to było stwierdzenie kotwiczące się w jego głowie. Czuł wzbierający w nim gniew, ale nie podnosił się, wiedział że tak długo jak będzie przytulony do ziemi, ona nie upomni się o jego ciało.
– No i kurwa co niby pan może z tym zrobić?!– był tak zmęczony i zły, że przekleństwo wymsknęło mu się z ust, tak dziwnie, tak nienaturalnie, brukając jego niewinne serce i ciało. Ileż jednak warta była niewinność? Biała chusteczka w swej naturze miała to, by być ubrudzoną. Prędzej czy później...– Psychiczne czy fizyczne, jakie to ma znaczenie jeśli dusza i ciało to jedno? I umie pan zaleczyć duszę? Ma pan magiczny eliksir, który sprawi, że świat nie będzie bezwzględnym okrutnym miejscem w którym liczy się to jak wyglądasz i ile masz złota w kieszeni? W którym świat nie będzie miejscem, w którym ktoś nie będzie chciał się do Ciebie przyznać przed innymi, bo uważa, że nie jesteś tego wart? Świat w którym JA będę wart cokolwiek? Poproszę plasterek na ten fragment duszy. Poproszę pastylkę która sprawi, że będę siebie lubić. No? I co panie lekarzu? Pan nawet klątwy pewnie nie potrafi złamać, a przychodzi i się wymądrza i mówi że przysięga zobowiązuje. Tak to jest. Gdyby nie ta przysięga pan by sobie poszedł i udawał, że nic nie widział, więc proszę łaskawie to właśnie teraz zrobić i choć raz przychylić się do woli niedoszłego pacjenta.– niemal warknął, jego ręka jeszcze nie drgnęła by sięgnąć po różdżkę. Mógł zamienić się w niedźwiedzia i przestraszyć intruza, mógł, ale nie miał na to sił. Nie chciał Brennie przed śmiercią jeszcze problemów robić większych...