11.04.2024, 18:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.04.2024, 18:44 przez Mabel Figg.)
Skinęła głową uśmiechnięta od ucha do ucha. Najpierw zabawa, a potem poważne rozmowy. Powoli zaczynała lubić tego całego pana Sama.
Jesteś bardzo słodka – usłyszała przedzeźniający głos Karla, który najprawdopodobniej przewrócił właśnie oczami. Nie wiedziała. Wpatrywała się w swojego rozmówcę, zbyt zaciekawiona tym co miało zaraz nadejść, by zwracać uwagę na kota.
– Jasne! Rozumiem. Będę się trzymać mocno – skinęła głową i dała się wsadzić mężczyźnie na barana.
– Mabel — rzucił ostrzegawczo Karl. – Jestem pewien, że jedynym powodem czemu twoja matka nie zabroniła ci jazdy na obcym niedźwiedziu było to, że nigdy nie wpadło jej do głowy, że zgodziłabyś się na coś tak głupiego.
Ale Mabel go nie słuchała. Uśmiechnęła się tylko do niego z góry i rzuciła coś w stylu Daj spokój Karl, przecież wszystko będzie dobrze, a potem zaczęła się zabawa.
Chyba wydała z siebie cichy okrzyk, gdy jej "wierzchowiec" zaczął się przemieniać, a ona znajdowała się coraz wyżej i wyżej i wyżej Czy niedźwiedzie zawsze były takie wysokie? Jakoś zawsze w wyobraźni miała je za nieco mniejsze, a dopiero teraz zdała sobie sprawę, że były to Naprawdę Wielkie Zwierzęta. A więc to dlatego nikt nigdy nie chciał ich spotkać na swojej drodze podczas wycieczek po lesie.
Szybko złapała się z całych sił jego futra, nie zamierzając puszczać jej, ani na chwilę. Czy zaczynała mieć wątpliwości? Rzeczywiście w pewnym momencie przez jej głowę przebiegła myśl, że może powinna jednak zejść i nie robić niczego głupiego.
Całe szczęście nie trwało to długo.
Zresztą to nie był pierwszy raz, kiedy jeździłaby na "dzikim" leśnym zwierzęciu. Ciocia Brenna w postaci wilka służyła jej już kiedyś za wierzchowca i nigdy nic się nie stało, więc czemu tu miałoby się coś stać?
Poza tym, gdy tylko Sam powoli stanął na wszystkich czterech łapach, a ona umościła się lepiej i poprawiła swój chwyt, wiedziała, że nie da się ściągnąć z tego niedźwiedzia dopóki nie skończą obiecanej przejażdżki.
– Jestem gotowa! – odpowiedziała, na jego bliżej niezidentyfikowane niedźwiedzie mamrotanie, uśmiechając się bardzo szeroko. Oto właśnie młoda Figg poczuła zew przygody.
Jesteś bardzo słodka – usłyszała przedzeźniający głos Karla, który najprawdopodobniej przewrócił właśnie oczami. Nie wiedziała. Wpatrywała się w swojego rozmówcę, zbyt zaciekawiona tym co miało zaraz nadejść, by zwracać uwagę na kota.
– Jasne! Rozumiem. Będę się trzymać mocno – skinęła głową i dała się wsadzić mężczyźnie na barana.
– Mabel — rzucił ostrzegawczo Karl. – Jestem pewien, że jedynym powodem czemu twoja matka nie zabroniła ci jazdy na obcym niedźwiedziu było to, że nigdy nie wpadło jej do głowy, że zgodziłabyś się na coś tak głupiego.
Ale Mabel go nie słuchała. Uśmiechnęła się tylko do niego z góry i rzuciła coś w stylu Daj spokój Karl, przecież wszystko będzie dobrze, a potem zaczęła się zabawa.
Chyba wydała z siebie cichy okrzyk, gdy jej "wierzchowiec" zaczął się przemieniać, a ona znajdowała się coraz wyżej i wyżej i wyżej Czy niedźwiedzie zawsze były takie wysokie? Jakoś zawsze w wyobraźni miała je za nieco mniejsze, a dopiero teraz zdała sobie sprawę, że były to Naprawdę Wielkie Zwierzęta. A więc to dlatego nikt nigdy nie chciał ich spotkać na swojej drodze podczas wycieczek po lesie.
Szybko złapała się z całych sił jego futra, nie zamierzając puszczać jej, ani na chwilę. Czy zaczynała mieć wątpliwości? Rzeczywiście w pewnym momencie przez jej głowę przebiegła myśl, że może powinna jednak zejść i nie robić niczego głupiego.
Całe szczęście nie trwało to długo.
Zresztą to nie był pierwszy raz, kiedy jeździłaby na "dzikim" leśnym zwierzęciu. Ciocia Brenna w postaci wilka służyła jej już kiedyś za wierzchowca i nigdy nic się nie stało, więc czemu tu miałoby się coś stać?
Poza tym, gdy tylko Sam powoli stanął na wszystkich czterech łapach, a ona umościła się lepiej i poprawiła swój chwyt, wiedziała, że nie da się ściągnąć z tego niedźwiedzia dopóki nie skończą obiecanej przejażdżki.
– Jestem gotowa! – odpowiedziała, na jego bliżej niezidentyfikowane niedźwiedzie mamrotanie, uśmiechając się bardzo szeroko. Oto właśnie młoda Figg poczuła zew przygody.