12.04.2024, 21:01 ✶
– Wątroby głupcze, nigdzie nie było jej wątroby – zdążyła syknąć nim zarzucił jej kłamstwo, a potem z równą bezwzględnością zarzucił ją sobie na ramie. Kto by pomyślał, że takie chuchro będzie w stanie to zrobić?! Mills oczywiście nie brała pod uwagi faktu, że sama była wagi piórkowej, ale też i Isaac nie brał pod uwagi, że to nie był jej pierwszy raz w tej pozycji, a szczupłe nogi potrafią być żylaście bezwzględne. Zero tłuszczu, same mięśnie. W końcu od pierwszego roku, gdy tylko mogła latała na miotle, żeby dostać się do drużyny. Granie z bratem było od zawsze jej marzeniem.
To było aż nazbyt łatwe, zsunąć się i opleść go nogami w żelaznym uścisku. Chcesz się przytulić? Czy zjeść moje oczy? – dzwoniło jej w uszach i nie wiedziała. Adrenalina mieszała pragnienie z głodem, wściekłość z pragnieniem. Kręcił się wciąż, więc z braku lepszego pomysłu jak rasowy wampir zatopiła zębiska w odsłoniętej szyi z gardła, które ośmieliło się z niej prześmiewczo drwić. A ona rozmawiała z naocznym świadkiem, to że chciała później tę informację chociaż trochę ubarwić to akurat już nie powinien być jego problem. Niewdzięczny kurw.
Poprawiła chwyt uzębienia i wżarła się mocniej warcząc przy tym wściekle, łapska pakując w jego włosy (taki piękny kolor, taki... właściwy) i szarpiąc go boleśnie w tył, by choć na moment zelżał chwyt, albo potknął się i ten głupi ryj rozwalił. Albo jej głupi ryj rozwalił. W sumie, po to tu przyszła prawda? Może ciekawiej, gdy obserwator był bardziej żywy, bardziej plastyczny, bardziej... cielesny.
To było aż nazbyt łatwe, zsunąć się i opleść go nogami w żelaznym uścisku. Chcesz się przytulić? Czy zjeść moje oczy? – dzwoniło jej w uszach i nie wiedziała. Adrenalina mieszała pragnienie z głodem, wściekłość z pragnieniem. Kręcił się wciąż, więc z braku lepszego pomysłu jak rasowy wampir zatopiła zębiska w odsłoniętej szyi z gardła, które ośmieliło się z niej prześmiewczo drwić. A ona rozmawiała z naocznym świadkiem, to że chciała później tę informację chociaż trochę ubarwić to akurat już nie powinien być jego problem. Niewdzięczny kurw.
Poprawiła chwyt uzębienia i wżarła się mocniej warcząc przy tym wściekle, łapska pakując w jego włosy (taki piękny kolor, taki... właściwy) i szarpiąc go boleśnie w tył, by choć na moment zelżał chwyt, albo potknął się i ten głupi ryj rozwalił. Albo jej głupi ryj rozwalił. W sumie, po to tu przyszła prawda? Może ciekawiej, gdy obserwator był bardziej żywy, bardziej plastyczny, bardziej... cielesny.