Niby starasz się być neutralny. Tajemniczy. Nie okazywać emocji. Chcesz sprawiać wrażenie takiego mrocznego, niedostępnego. Wycofanego ze społeczeństwa, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego. Próbujesz być aktorem samego siebie. To jednak znajdą się spostrzegawcze osoby, które te drobne elementy dostrzegą bardziej, lepiej niż Ty sam. W większości przypadków uda się oszukać rozmówców, osoby nam towarzyszące. Ale znajdą się tacy, którzy będąc za blisko z nami w relacji, dostrzegą to, czego nie widzą inni. Starasz się neutralnie podejść do rzeczy, ale ta lekko uniesiona brew, ten lekko uniesiony kącik ust, zdradzi pewną część Ciebie.
Tak. Aktorstwo to wysoka sztuka, aby nie tylko umieć udawać kogoś, ale i potrafić ukrywać prawdziwego siebie. W relacji z Laurentem, najwyraźniej Nicholas nie ukrywał przy nim tego, czego nie znosi. Ostatnim razem rozmawiali o szczerości, kłamstwie. Laurent chciał prawdy. Miał tę prawdę. Doświadczał towarzystwa Nicholasa w każdej możliwej okazji. Zauważał to, do czego by się mu otwarcie nie przyznał. Nie lubił tańczyć. Nie znosił jazzu. Nie bawiły go konkursy.
Słuchając odpowiedzi Laurenta, powędrował za nim wzrokiem, aby spojrzeć w kierunku tańczących par. Długo nie skupiał na nich swojej uwagi. Przypominało mu czasy, kiedy za młodu miał brać udział w bankietach. Spotkaniach, gdzie były tańce. Unikał tego. Nigdy może nawet nie próbował tego doświadczyć. Wstydził? Nie umiał? Być może. Dlatego uważał to za pajacowanie.
Spojrzał na Laurenta, który nawiązał do jego osoby. Wartości zanikające w pogoni za wielkim światem… Czy to co odpowiedział Laurentowi, było prawdą? Czy może jak się tak zastanowić głębiej, może chodziło o coś jeszcze innego? Szczerze, Travers nie zastanawiał nad tym. Robił to, co do niego należało. Robił cokolwiek, aby osiągnąć wyznaczony sobie cel.
Odpowiedź jaką jednak udzielił Prewettowi, musiała go zaskoczyć. W końcu sam ocenił Nicholasa jako wyjątkowego. Był w jego mieszkaniu. Widział w nim tylko zimne i czarne barwy, rzadko widząc go w innych odcieniach kolorystycznego odzienia. Jak dzisiaj. Laurent idealnie podsumował to, co już o Nicholasie wiedział. Pytanie z kolei jakie zadał, było dość ciekawe. Z czego to wynikało? Odpowiedź mogła być tylko jedna:
- Z pracy.Szczera prawda. Można było zastanawiać się, w jakim zawodzie mógł pracować? Koroner? W zakładzie pogrzebowym? A może jako jeden z pracowników Departamentu Tajemnic? Może było coś jeszcze innego? Tam najczęściej panowała głucha cisza. Czy Laurent był na tyle bystry, aby te wszystkie kropki ze sobą połączyć. Odgadnąć zawód swojego wyjątkowego towarzysza dzisiejszej randki?
Ta odpowiedź mogła także znaczyć jedno. W przeszłości, Nicholas taki nie był. Był inny. Pewne czynniki, w drodze ku dorosłości, mogły go zmienić. Jak każdego z nas. Praca, rodzina, znajomości, przynależności, wszystko.