12.04.2024, 23:40 ✶
Quest z miesiąca miłości
Gdyby tylko wiedział, że Morpheus prosił o dom możliwie najgorszy z najgorszych, to by mu łeb ukręcił tu i teraz. Straciłby wszelaką empatię do niego, skoro sam wszedł w to bagno, z własnej woli.
Nie wymacał nic w ciemności, ale za to kolejna baba się odezwała. Uniósł brwi zaskoczony jej widokiem i słowami. Spadną? On już był na dnie. Da się jeszcze niżej? Nie wiedział. Westchnął ciężko widząc jej klepsydrę i przesypujący się piach.
Zaraz jednak popatrzył na Morpheusa, który zaproponował całowanie? CZY ON BYŁ NORMALNY? Całowanie się? Z nią? Gdyby to rozwiązywało wszystkie problemy świata, oh... To by było idealne... Wszystkie spory, wszystkie niesnaski i nieporozumienia rozwiązane prostym pocałunkiem, albo nie takim prostym, głębszym też, zależy kto co lubi. Gdyby tak się dało i gdyby ludzie to stosowali, nie oberwałby wtedy na proteście co do praw mugolaków, zamiast mieć szkło we włosach całowałby się z wrogiem, wróg z nim, wszyscy razem, tam gdzieś pod latarnią prostytutka z policjantem, policjant z policjantem. On z Morpheusem. Nie, stop, zaraz. Tu nie chodziło o głupie idee, a fakt, że pocałunki niosły ze sobą ryzyko, nawet jeśli całujemy się w dobrej wierze i estetycznie. Kobieta miała racje, czas odłożyć usta na bok i skupić się na czymś innym niż wargi ukochanego, który nawet nie odwzajemnia jego uczuć, nie tak jakby chciał. Chciał urwać temat, wstał, wsparł się dłońmi pod boki.
-Ma też Pani tupet. Mój Mentos źle się czuje, to chyba widać, a Pani go dalej męczy.-zawsze brakowało mu z lekka instynktu przetrwania.-Dlatego prosimy powiedzieć nam zagadkę, miejmy to już za sobą.-czy mieli usłyszeć jakiś rebus, rymowankę? Czy już zagadka była przed nimi? Chciał do domu i był gotów skoczyć w czerń pod nim tu i teraz.
Gdyby tylko wiedział, że Morpheus prosił o dom możliwie najgorszy z najgorszych, to by mu łeb ukręcił tu i teraz. Straciłby wszelaką empatię do niego, skoro sam wszedł w to bagno, z własnej woli.
Nie wymacał nic w ciemności, ale za to kolejna baba się odezwała. Uniósł brwi zaskoczony jej widokiem i słowami. Spadną? On już był na dnie. Da się jeszcze niżej? Nie wiedział. Westchnął ciężko widząc jej klepsydrę i przesypujący się piach.
Zaraz jednak popatrzył na Morpheusa, który zaproponował całowanie? CZY ON BYŁ NORMALNY? Całowanie się? Z nią? Gdyby to rozwiązywało wszystkie problemy świata, oh... To by było idealne... Wszystkie spory, wszystkie niesnaski i nieporozumienia rozwiązane prostym pocałunkiem, albo nie takim prostym, głębszym też, zależy kto co lubi. Gdyby tak się dało i gdyby ludzie to stosowali, nie oberwałby wtedy na proteście co do praw mugolaków, zamiast mieć szkło we włosach całowałby się z wrogiem, wróg z nim, wszyscy razem, tam gdzieś pod latarnią prostytutka z policjantem, policjant z policjantem. On z Morpheusem. Nie, stop, zaraz. Tu nie chodziło o głupie idee, a fakt, że pocałunki niosły ze sobą ryzyko, nawet jeśli całujemy się w dobrej wierze i estetycznie. Kobieta miała racje, czas odłożyć usta na bok i skupić się na czymś innym niż wargi ukochanego, który nawet nie odwzajemnia jego uczuć, nie tak jakby chciał. Chciał urwać temat, wstał, wsparł się dłońmi pod boki.
-Ma też Pani tupet. Mój Mentos źle się czuje, to chyba widać, a Pani go dalej męczy.-zawsze brakowało mu z lekka instynktu przetrwania.-Dlatego prosimy powiedzieć nam zagadkę, miejmy to już za sobą.-czy mieli usłyszeć jakiś rebus, rymowankę? Czy już zagadka była przed nimi? Chciał do domu i był gotów skoczyć w czerń pod nim tu i teraz.