13.04.2024, 09:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2025, 12:09 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Bajarz VI
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Kampania Zakonu Feniksa: Zagłada Domu Juliusów. Etap I, sesja nr 3.
W barda wciela się Brenna L.
Księżycowy Staw – poetycka nazwa dla posiadłości, która kiedyś była bez wątpienia piękna i w której toczyło się życie towarzyskie i rodzinne. Teraz, porzucona zupełnie od dziesięciu lat, a niezamieszkana znacznie dłużej, niszczała powoli: jeszcze nie podupadła tak, by nie dało się jej odratować, ale wymagała wiele pracy, aby dało się ją wykorzystywać choćby jako tymczasowe schronienie czy miejsce pracy.
Niegdyś należała do Juliusów, majętnej i wpływowej rodziny czystej krwi. Ród jednak wymarł ponad dwadzieścia lat temu, a ich dom przechodził później z rąk do rąk. O Juliusach dawno już zapomniano – podobnie jak o zabawach, kiedyś odbywających się w Księżycowym Stawie. O tym, że kiedyś po ogrodzie spacerowały piękne panie, w salonie przesiadywali goście, po schodach biegały dzieci.
Ogród był teraz zarośnięty i zaniedbany, żywopłoty rozpleniły się ponad miarę, chwasty porosły rabaty, dach posiadłości wymagał naprawy, okna salonu były tak brudne, że nie przepuszczały niemal światła, poręczy schodów lepiej było nie dotykać, by nie rozpadła się pod naciskiem.
Mimo niskiej ceny nikt dotąd nie interesował się Księżycowym Stawem. Dla Zakonu jednak fakt, że ten znikł właściwie ze świadomości czarodziejów, stanowił tylko zaletę, a niewielka kwota, za jaką dało się go kupić, zaledwie dodatkowy atut. Pozostawało teraz rozejrzeć się po tym miejscu. Sprawdzić, czy w zakurzonych zasłonach nie zamieszkały bahanki, czy na regałach nie pozostały podejrzane, magiczne przedmioty, ocenić, które meble da się jeszcze wykorzystać i co wymaga poważnej naprawy.
Ale nie spodziewano się żadnych kłopotów.
To był tylko stary dom, prawda?
*
Mills i Nora miały rozejrzeć się po bibliotece. Brenna przewinęła się przez nią wcześniej i nie zauważyła na pierwszy rzut oka niczego podejrzanego – zdążyła odsunąć zasłony, wzniecając tumany kurzu, i otworzyć stare okna, wpuszczając od środka po raz pierwszy od dekady nieco światła i powietrza. W pomieszczeniu wciąż jednak unosiły się nieprzyjemne zapachy: kurzu, zaduchu, nawet zgnilizny. Juliusowie lub kolejni właściciele musieli niegdyś lubić książki, bo wysokie aż po sufit regały były nimi zapełnione. Ktoś zabrał ich część – było parę pustych półek, pokrytych kurzem, więc stało się to lata temu – choć i tak dziwne, że pozostawiono ich tu aż tak wiele… Poza regałami z książkami w środku znajdowały się jednak także stoliczek i dwa fotele, biurko, szafki o niejasnym przeznaczeniu, sekretarzyk. Nad biurkiem wisiał obraz, przedstawiający jakąś bardzo piękną kobietę na tle rozgwieżdżonego nieba. Podłogę pokrywał dywan – bez wątpienia wymagający wymiany, bo był zniszczony i zakurzony. Kiedyś wzór na nim przedstawiał zapewne konstelacje, teraz jednak wyblakł tak bardzo, że trudno było mieć pewność.
Na biurku wciąż stał dzbanek, pełen kwiatów, nie tyleż zasuszonych, co gnijących.
Tura do 17.04.
Wrzucę wam odpis 17.04, a potem zdecydujecie, czy dalej mam wam wrzucać odpisy, czy wolicie rozegrać same – chyba że już teraz wiecie.
@Nora Figg @Millie Moody