13.04.2024, 20:44 ✶
Kolejna porcja nikotyny trafiła do płuc Atreusa. Dźwięk przesuwanego po kartce ołówka przez Millie, jakby nienaturalnie przybrał na sile. Przez parę chwil jeszcze auror widział ją taką, jaką była w rzeczywistości: pochyloną nad szkicem, jak w transie. Widział wibrującą wokół niej aurę, gdzieś dalej usłyszał plusk wody, ale znowu nienaturalnie głośny, jakby to nie żaba wskoczyła do wody, ale coś dużo, dużo cięższego.
Dym nikotynowy wydostał się z jego ust, zasnuwając świat szarą mgiełką.
Ciągle znajdowali się na molo i nad jeziorem Windermere, ale zmysły mężczyzny wyostrzyły się a jego talent dał o sobie znać. Świat zmienił swoje barwy. To miejsce pulsowało fioletową energią. Atreus widział ją wyraźnie, widział jak fiolet oplatał molo i owijał się miękko wokół sylwetki Millie, jakby otulał ją niewidzialnym kocem i zapewniał jej ochronę.
Ta barwa nie była niepokojąca, ale unoszące się nad nią smugi cieniutkiej czerni już tak. Czerń sprawiała wrażenie bezładnej, niemal poddającej się fioletowi, jakby udawała niegroźną i łatwą do pokonania, ale gdy Atreus spojrzał na swoją dłoń, odkrył – że jego nie chronił fiolet, ale sięgała po niego czerń. Przy nim smugi łączyły się w większe wstęgi i próbowały go oplatać. A gdy spojrzał na wodę, dotarło do niego, że patrząc na nią, widział już tylko tę pulsującą czerń i słabe, smugi fioletu. Obie barwy pulsowały w tym samym tempie, niby się nie stykały, ale ciągle toczyły niewidzialną walkę. Na lądzie wygrywał fiolet, ale wodę pochłaniała czerń.
Dźwięk przesuwanego po kartce ołówka z powrotem osadził Atreusa w rzeczywistości.
Dym nikotynowy wydostał się z jego ust, zasnuwając świat szarą mgiełką.
Ciągle znajdowali się na molo i nad jeziorem Windermere, ale zmysły mężczyzny wyostrzyły się a jego talent dał o sobie znać. Świat zmienił swoje barwy. To miejsce pulsowało fioletową energią. Atreus widział ją wyraźnie, widział jak fiolet oplatał molo i owijał się miękko wokół sylwetki Millie, jakby otulał ją niewidzialnym kocem i zapewniał jej ochronę.
Ta barwa nie była niepokojąca, ale unoszące się nad nią smugi cieniutkiej czerni już tak. Czerń sprawiała wrażenie bezładnej, niemal poddającej się fioletowi, jakby udawała niegroźną i łatwą do pokonania, ale gdy Atreus spojrzał na swoją dłoń, odkrył – że jego nie chronił fiolet, ale sięgała po niego czerń. Przy nim smugi łączyły się w większe wstęgi i próbowały go oplatać. A gdy spojrzał na wodę, dotarło do niego, że patrząc na nią, widział już tylko tę pulsującą czerń i słabe, smugi fioletu. Obie barwy pulsowały w tym samym tempie, niby się nie stykały, ale ciągle toczyły niewidzialną walkę. Na lądzie wygrywał fiolet, ale wodę pochłaniała czerń.
Dźwięk przesuwanego po kartce ołówka z powrotem osadził Atreusa w rzeczywistości.