Nikolai o Nokturnie wiedział tylko tyle- Złe Miejsce, Trzymać Się Jak Najdalej. To było wszystko, co Vladimir powiedział mu o tej dzielnicy, ale nigdy nie wdawał się w szczegóły. Nie opisywał się również, przez co Kol na początku nie skojarzył, że ten felerny kominek wyrzucił go właśnie na tej ulicy, z której powinien jak najszybciej zniknąć, najlepiej nie rzucając się nikomu w oczy. Niestety, miał tego pecha, że kilka osób zakręciło się przy sklepie Borgina i zauważyli go, gdy z tego sklepu wychodził.
Dlatego skończył tak, jak skończył - ubrudzony sadzą, otoczony przez dorosłych, nieprzyjaznych czarodziei, z różdżką w dłoni i bojowym nastawieniem.
Pojawienie się Brenny było dla niego takim samym zaskoczeniem, jak dla pozostałych zebranych, a na słowa "Brygada Uderzeniowa" gość z wykałaczką w ustach skrzywił się, jakby połknął coś gorzko-kwaśnego.
-Nic nie widzieliśmy - burknął
Reszta zebranych, mierząc Brennę nieprzychylnym, ale z lekka wystraszonym spojrzeniem, odpowiedziała tak samo, zaraz odwracając się od kobiety, jakby chcieli jasno dać jej do zrozumienia, że nie mieli jej już nic więcej do powiedzenia i równie dobrze mogła sobie już iść.
Facet z wykałaczką w ustach zbliżył się do Nikolaia, łypiąc co jakiś czas na Brennę, i chwycił Nikolaia za ramię, mocno wbijając mu palce w ramię.
-Ty idziesz z nami, gówniarzu - powiedział na tyle cicho, że Brenna ledwo mogłaby go usłyszeć. -Już my cię nauczymy nie włazić z buciorami tam, gdzie cię nie chcą.
W tym momencie "nie chcieli" go właśnie w Anglii - nie było tutaj wątpliwości, że mieszkańcom Śmiertelnego Nokturnu bardzo nie spodobał się facet, że na wyspy sprowadził się ktoś z innego kraju. A może mieli takie odczucia jedynie wobec Rosji?
-Lepiej mnie puść - Nikolai wycedził przez zaciśnięte zęby.
To była zaczepka ze strony tego faceta. Zaczepka, która w Koldovstoretz rozpoczęłaby pojedynek. I chociaż to nie była Rosja i nie musiał na każdym kroku udowadniać, że był cokolwiek wart, tak pewne przyzwyczajenia zostały. Nie mógłby odmówić pojedynku.