14.04.2024, 13:15 ✶
„Nic nie widzieliśmy” było bardzo spodziewanymi słowami, za to dłoń chwytająca Nicolaia za ramię – trochę mniej. Brenna nie mogła usłyszeć wyszeptanych do Petrova słów, ale dostrzeżenie pewnych drobnych oznak kłopotów w mowie ciała nie było trudne, zwłaszcza jeżeli przez lata wiele razy od ich wyłapania odpowiednio wcześnie zależało, czy oberwiesz zaklęciem albo pięścią. Palce wbijające się w ramię Nikolaia, postawa Petrova, sposób, w jaki wysyczał coś w stronę Nokturczyka…
Ci mężczyźni nie mieli dobrych planów i właściwie może i dobrze byłoby pozwolić sytuacji eskalować, a potem wrzucić ich do aresztu. Ale w tej chwili Brygada rzut kamieniem stąd miała trochę poważniejsze wezwanie, a Brenna już parę lat temu wyleczyła się złudzeń.
Aby oczyścić Nokturn, trzeba by aresztować te grube ryby i osoby bezpośrednio im podlegające. Ci zaś mieli pieniądze, wpływy i znajomości, sięgające poza ciemność tych ulic. Często pośród ludzi, którzy w imię własnego interesu, pieniędzy czy przyjaźni machali ręką na to, że ich przyjaciele czasem kogoś zamordują, czasem zgwałcą, a czasem zniszczą komuś życie, bo to przecież nic wielkiego. Z pewnymi rzeczami bardzo trudno było coś zrobić i zgarnięcie tej trójki tutaj wiele by nie dało. W tej chwili najlepsze, co mogła zrobić, to wyrwać z ich łap Nikolaia.
– Naprawdę? Obawiam się, że wasz kolega wygląda dokładnie tak, jak osoba, którą widziano przed zakładem na chwilę przed wybuchem. Wszystko zgadza się z rysopisem – oświadczyła Brenna z pogodnym uśmiechem. Jakby wcale nie stała na Nokturnie, a oni wcale ewidentnie nie planowali zaciągnąć gdzieś młodego Rosjanina. Mogła wyglądać na bardzo spokojną, radosną w istocie, ale palce zaciskała na różdżce, gotowa w każdej chwili wypalić zaklęcie i wołać do Sadwicka, że mają tu, cholera, problem. Bo była doskonale świadoma, że ci ludzie byli niebezpieczni, że gdyby była tu sama i ulicę dalej nie kręcili się inni pracownicy Ministerstwa, na pewno doszłoby do wymiany ognia i że teraz też może do takiej dojść, jeżeli cokolwiek źle rozegra.
– W związku z tym będzie musiał niestety pójść ze sobą, odpowiedzieć na kilka pytań. Och, chyba że panowie byli tam razem z nim kilka minut temu? W takim wypadku będziemy musieli i was prosić o współpracę – oświadczyła, wciąż zachowując się, jakby Nikolaia nie znała, ale w duchy modląc się, aby ten nie zrobił teraz niczego bardzo głupiego.
Ci mężczyźni nie mieli dobrych planów i właściwie może i dobrze byłoby pozwolić sytuacji eskalować, a potem wrzucić ich do aresztu. Ale w tej chwili Brygada rzut kamieniem stąd miała trochę poważniejsze wezwanie, a Brenna już parę lat temu wyleczyła się złudzeń.
Aby oczyścić Nokturn, trzeba by aresztować te grube ryby i osoby bezpośrednio im podlegające. Ci zaś mieli pieniądze, wpływy i znajomości, sięgające poza ciemność tych ulic. Często pośród ludzi, którzy w imię własnego interesu, pieniędzy czy przyjaźni machali ręką na to, że ich przyjaciele czasem kogoś zamordują, czasem zgwałcą, a czasem zniszczą komuś życie, bo to przecież nic wielkiego. Z pewnymi rzeczami bardzo trudno było coś zrobić i zgarnięcie tej trójki tutaj wiele by nie dało. W tej chwili najlepsze, co mogła zrobić, to wyrwać z ich łap Nikolaia.
– Naprawdę? Obawiam się, że wasz kolega wygląda dokładnie tak, jak osoba, którą widziano przed zakładem na chwilę przed wybuchem. Wszystko zgadza się z rysopisem – oświadczyła Brenna z pogodnym uśmiechem. Jakby wcale nie stała na Nokturnie, a oni wcale ewidentnie nie planowali zaciągnąć gdzieś młodego Rosjanina. Mogła wyglądać na bardzo spokojną, radosną w istocie, ale palce zaciskała na różdżce, gotowa w każdej chwili wypalić zaklęcie i wołać do Sadwicka, że mają tu, cholera, problem. Bo była doskonale świadoma, że ci ludzie byli niebezpieczni, że gdyby była tu sama i ulicę dalej nie kręcili się inni pracownicy Ministerstwa, na pewno doszłoby do wymiany ognia i że teraz też może do takiej dojść, jeżeli cokolwiek źle rozegra.
– W związku z tym będzie musiał niestety pójść ze sobą, odpowiedzieć na kilka pytań. Och, chyba że panowie byli tam razem z nim kilka minut temu? W takim wypadku będziemy musieli i was prosić o współpracę – oświadczyła, wciąż zachowując się, jakby Nikolaia nie znała, ale w duchy modląc się, aby ten nie zrobił teraz niczego bardzo głupiego.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.