14.04.2024, 15:37 ✶
Sophie miała rude włosy i ognisty temperament. Zdarzało jej się mówić co tylko ślina przyniesie na język, a jej nastrój w ciągu kilku sekund potrafił zmienić się z wesołego na smutny, lub odwrotnie. Była jednak wdzięcznym i usłuchanym dzieckiem. Myślała o sobie jak o dorosłej kobiecie, jednak nastoletnie hormony nadal buzowały w niej w najlepsze. Jeśli ktoś był dla niej miły, odpłacała się tym samym. W duchu cieszyła się więc, że ojciec znalazł kobietę w której się zakochał, i jeśli tylko macocha będzie skłonna otworzyć przed nią swoje serce, to Sophie zrobi to samo. Jedyne czego trochę żałowała to faktu, że Lorien raczej nie urodzi jej młodszego brata lub siostry. Bardzo chciała mieć rodzeństwo!
- I... jak skończyła się ta historia? Wszyscy się obudzili? - Zapytała, najwyraźniej uważnie słuchając kobiety pomimo swojego rozemocjonowania.
-Mmhmm, może herbata faktycznie byłaby dobrym pomysłem? - Ponownie spojrzała na odłamki i westchnęła całą sobą. Spięte wcześniej ramiona nieco się rozluźniły, a przyjemny ton w jakim zwracała się do niej macocha najwyraźniej pomógł jej się nieco uspokoić. Nadal była czerwona i miała mokre czoło, jednak wyraźnie się uspokajała. Odpuściła szukanie różdżki i ruszyła za kobietą która zaproponowała jej swojej towarzystwo. Sophie była na tyle wychowana, że wiedziała iż nie wypadało odmówić. I tak właściwie to naprawdę chciała napić się z nią tej herbaty. Była ciekawa, jaką osobą była miłość życia jej ojca.
-Mam nadzieję, że nie byłam bardzo głośno i że nie zakłóciłam snu. - Nie widziała, czy powinna zwracać się do Lorien po imieniu, czy mówić jej "ciociu", "matko", "proszę pani", czy jeszcze inaczej.
- I... jak skończyła się ta historia? Wszyscy się obudzili? - Zapytała, najwyraźniej uważnie słuchając kobiety pomimo swojego rozemocjonowania.
-Mmhmm, może herbata faktycznie byłaby dobrym pomysłem? - Ponownie spojrzała na odłamki i westchnęła całą sobą. Spięte wcześniej ramiona nieco się rozluźniły, a przyjemny ton w jakim zwracała się do niej macocha najwyraźniej pomógł jej się nieco uspokoić. Nadal była czerwona i miała mokre czoło, jednak wyraźnie się uspokajała. Odpuściła szukanie różdżki i ruszyła za kobietą która zaproponowała jej swojej towarzystwo. Sophie była na tyle wychowana, że wiedziała iż nie wypadało odmówić. I tak właściwie to naprawdę chciała napić się z nią tej herbaty. Była ciekawa, jaką osobą była miłość życia jej ojca.
-Mam nadzieję, że nie byłam bardzo głośno i że nie zakłóciłam snu. - Nie widziała, czy powinna zwracać się do Lorien po imieniu, czy mówić jej "ciociu", "matko", "proszę pani", czy jeszcze inaczej.