14.04.2024, 16:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 16:42 przez Sophie Mulciber.)
Sophie opadła ciężko na schody i oparła się o ramię Lorraine. Westchnęła, zapłakała w swoje dłonie i mając kompletnie gdzieś maniery oraz dobre wychowanie, wytarła nos w rękaw sukienki.
- Po prostu... - Pociągnęła nosem i tym razem przetarła mokre od łez oczy. - Nic mi nie wychodzi, mam wszystkiego dosyć. - Pokręciła głową i pomyślała, że jeśli się wygada to może zrobi jej się trochę lepiej.
-Chciałam otworzyć swój biznes. Mulciber Moonshine! Produkcja cytrynówki. Pracowałam nad przepisem rok. - Zaczęła swoją opowieść. Objęła Lorraine ręką w pasie, nadal tuląc głowę do jej ramienia. Przynajmniej już nie płakała. Pociągnęła nosem i postanowiła kontynuować.
- Nie mam pieniędzy na lokal, bo wszystko wydałam na sprzęt do pędzenia alkoholu. Zaczęłam to robić w swoim pokoju, ale przez te głupie skrzaty...- Mówiąc o skrzatach domowych zmrużyła oczy i aż syknęła.-... doniosły wujowi Richardowi, że zabroniłam im wchodzić do swojego pokoju i przyłapał mnie na produkcji. Uznał, że to bardzo zły pomysł żeby robić to w domu, ponieważ to niebezpieczne. - Prychnęła i gdyby miała taką możliwość, to pokręciłaby głową.- ... tak jakby nie ufał mi i nie wierzył, że wiem co robię. I wtedy... poszedł do taty żeby o wszystkim mu powiedzieć i kazali pokazać mi całą dokumentację. Okazało się... no cóż, nie do końca zrobiłam wszystko tak jak powinnam i podpisałam pierwsza umowę na sprzedaż cytrynówki zanim poszłam do Ministerstwa zgłosić swoją firmę. - Mruknęła i wolną ręką ponownie przetarła oczy.
-Pan Icarus na pewno by się zgodził zmienić datę na umowie... - Powiedziała, jakby na swoją obronę. -... ale tata zabronił i powiedział, że mam iść do Ministerstwa i zgłosić swoją nielegalną sprzedaż, zarejestrować firmę i zapłacić karę. Pożyczy mi pieniądze żeby pokryć karę i mam zarobić na wynajęcie lokalu i wtedy dopiero będę mogła wznowić działalność...- Na ten moment Sophie czuła się pokrzywdzona i niesprawiedliwe potraktowana. Potrzebowała kilku dni żeby ochłonąć i uzmysłowić sobie, że ojciec oraz wuj mieli rację.
- Po prostu... - Pociągnęła nosem i tym razem przetarła mokre od łez oczy. - Nic mi nie wychodzi, mam wszystkiego dosyć. - Pokręciła głową i pomyślała, że jeśli się wygada to może zrobi jej się trochę lepiej.
-Chciałam otworzyć swój biznes. Mulciber Moonshine! Produkcja cytrynówki. Pracowałam nad przepisem rok. - Zaczęła swoją opowieść. Objęła Lorraine ręką w pasie, nadal tuląc głowę do jej ramienia. Przynajmniej już nie płakała. Pociągnęła nosem i postanowiła kontynuować.
- Nie mam pieniędzy na lokal, bo wszystko wydałam na sprzęt do pędzenia alkoholu. Zaczęłam to robić w swoim pokoju, ale przez te głupie skrzaty...- Mówiąc o skrzatach domowych zmrużyła oczy i aż syknęła.-... doniosły wujowi Richardowi, że zabroniłam im wchodzić do swojego pokoju i przyłapał mnie na produkcji. Uznał, że to bardzo zły pomysł żeby robić to w domu, ponieważ to niebezpieczne. - Prychnęła i gdyby miała taką możliwość, to pokręciłaby głową.- ... tak jakby nie ufał mi i nie wierzył, że wiem co robię. I wtedy... poszedł do taty żeby o wszystkim mu powiedzieć i kazali pokazać mi całą dokumentację. Okazało się... no cóż, nie do końca zrobiłam wszystko tak jak powinnam i podpisałam pierwsza umowę na sprzedaż cytrynówki zanim poszłam do Ministerstwa zgłosić swoją firmę. - Mruknęła i wolną ręką ponownie przetarła oczy.
-Pan Icarus na pewno by się zgodził zmienić datę na umowie... - Powiedziała, jakby na swoją obronę. -... ale tata zabronił i powiedział, że mam iść do Ministerstwa i zgłosić swoją nielegalną sprzedaż, zarejestrować firmę i zapłacić karę. Pożyczy mi pieniądze żeby pokryć karę i mam zarobić na wynajęcie lokalu i wtedy dopiero będę mogła wznowić działalność...- Na ten moment Sophie czuła się pokrzywdzona i niesprawiedliwe potraktowana. Potrzebowała kilku dni żeby ochłonąć i uzmysłowić sobie, że ojciec oraz wuj mieli rację.