14.04.2024, 16:59 ✶
Sophie nie była głupia i zauważyła, że Leon z niej drwił. Zmieszała się lekko. Co robiła źle? Nie wiedziała, po prostu była sobą. Leon... piękne imię pomyślała i kamień spadł jej z serca, kiedy mężczyzna zgodził się przespacerować. Może miał po prostu zły dzień, a Sophie uda się poprawić mu humor?
-Targi alkoholi mają odbyć się za tydzień. Pomyliłam daty. - Wyznała i poprawiła rudą grzywkę, mając nadzieję, że jej włosy nie wyglądały jakby były w dużym nieładzie.- Przyniosę moją cytrynówkę i ją ocenisz! Chciałabym poznać Twoje zdanie. - Uśmiechnęła się pokazując zęby, po czym odwróciła na pięcie i zniknęła w swoim domku. Będąc w środku, przejrzała się szybko w lustrze które było w łazience. Chciała wyglądać nienagannie i dobrze się prezentować przed Leonem. Miała rumiane policzki od przyjemnej emocji która rozlewała się po jej ciele i przygryzła lekko wargi, żeby jej usta nabrały ładniejszego koloru. Nie miała przy sobie kosmetyków do makijażu. Ah! Dlaczego o tym nie pomyślała i nie zabrała ich ze sobą? Wróciła do pokoju i złapała za butelkę Mulciber Moonshine, torbę na ramię oraz kieliszek.
-Już jestem. Proszę, powiedz co myślisz. - Poprosiła kiedy wróciła do Leona i nalała mu cytrynówki do kieliszka.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Nie miał posmaku taniego alkoholu. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów. Był na tyle wyważony, że można było wypić i pół butelki i nie zasłodzić się.
Sophie wbiła spojrzenie w Leona, czekając na jego reakcję. Kiedy tak na niego patrzyła, czuła ogromną chęć żeby go dotknąć. Chciała się do niego przytulić, poczuć ciepło jego ciała oraz zapach. Na pewno pachniał bardzo ładnie...
-Targi alkoholi mają odbyć się za tydzień. Pomyliłam daty. - Wyznała i poprawiła rudą grzywkę, mając nadzieję, że jej włosy nie wyglądały jakby były w dużym nieładzie.- Przyniosę moją cytrynówkę i ją ocenisz! Chciałabym poznać Twoje zdanie. - Uśmiechnęła się pokazując zęby, po czym odwróciła na pięcie i zniknęła w swoim domku. Będąc w środku, przejrzała się szybko w lustrze które było w łazience. Chciała wyglądać nienagannie i dobrze się prezentować przed Leonem. Miała rumiane policzki od przyjemnej emocji która rozlewała się po jej ciele i przygryzła lekko wargi, żeby jej usta nabrały ładniejszego koloru. Nie miała przy sobie kosmetyków do makijażu. Ah! Dlaczego o tym nie pomyślała i nie zabrała ich ze sobą? Wróciła do pokoju i złapała za butelkę Mulciber Moonshine, torbę na ramię oraz kieliszek.
-Już jestem. Proszę, powiedz co myślisz. - Poprosiła kiedy wróciła do Leona i nalała mu cytrynówki do kieliszka.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Nie miał posmaku taniego alkoholu. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów. Był na tyle wyważony, że można było wypić i pół butelki i nie zasłodzić się.
Sophie wbiła spojrzenie w Leona, czekając na jego reakcję. Kiedy tak na niego patrzyła, czuła ogromną chęć żeby go dotknąć. Chciała się do niego przytulić, poczuć ciepło jego ciała oraz zapach. Na pewno pachniał bardzo ładnie...