• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[13.10.1967] Popsułaś mojego studenta

[13.10.1967] Popsułaś mojego studenta
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
14.04.2024, 21:09  ✶  
– Czy na czole też zrobiłam się zielona? Obiecuję, że nie wpadnę w histerię, jeśli tak – zapewniła Brenna, kiedy Basilius już drugi raz dotknął jej czoła, co w połączeniu ze wszystkimi uwagami Octaviana, że zielony właściwie to do kobiety pasuje, i jeszcze z tym, że Prewett zaczął mówić coś o jej twarzy, a potem urwał, sprawiło, że zrobiła się tak jakby odrobinkę podejrzliwa. Wolałaby nie być zielona na twarzy: już pomijając próżność (jak na Potterównę była bardzo mało próżna, ale jednak była pewna, że wygląda lepiej bez zielonej skóry) to na pewno coś takiego zwracałoby ogólną uwagę.
– To nikt dotąd nie wpadł do zielonej, magicznej wody? I słuchaj, opowiadanie opowiadaniem, ale ja byłabym w tym opowiadaniu tylko postacią poboczną. Bo to właściwie jest śledztwo jednego takiego starszego Brygadzisty, poszłam tam razem z nim, wyrosło mu kilka nóg, człowiek po przejściach, nosi taki długi, ciemny płaszcz, rzecz jasna rozwodnik, bo żona go zostawiła, ze względu na to, że za dużo czasu spędzał w pracy, i wychodzi na to, że tę zieloną wodę wyhodował jego wróg z przeszłości… – zrelacjonowała, z przejęcia aż zaczynając poruszać rękami, a raczej spróbowała to zrobić i zaraz zamarła, gdy sobie przypomniała, że biedny Basilius próbuje te jej rany oczyścić. A potem ugryzła się w język, że nie powinna tak beztrosko opowiadać o toczącej się sprawie: nie zdążyła na szczęście zdradzić niczego istotnego. Ten cały eliksir namieszał jej nieźle w głowie, a poza tym ręce bolały i było Brennie tak trochę słabo, co otumaniało ją nie dość, żeby zamilkła albo zemdlała, ale dość, aby mówiła coraz bardziej od rzeczy… chociaż nie, ona zwykle tak mówiła, aby po prostu gadała do Basiliusa tak, jak gadałaby do takiego Vincenta albo takiej Pandory. – W każdym razie, to byłoby opowiadanie o Gregorym, a ja byłabym tą postacią w tle, która wpadła do dołu z zieloną wodą – zakończyła, nie wdając się w szczegóły odnośnie tego dawnego wroga z przeszłości Gregory’ego.
Może zaczęłaby natychmiast gadać o czymś innym, gdyby nie Octavian, który najpierw wycierał eliksir szatą, potem zaczął opowiadać o Olivanderze, a potem jeszcze biedny poczerwieniał. Brenna spojrzała na niego z odrobiną zmartwienia, bo biedny chłopak (chociaż właściwie to był może z rok czy dwa młodszy od niej, więc to nie był jakiś dzieciak) zdawał się straszliwie stresować.
– Tak, jestem pewna, że pan Prewett mi pomoże i to bardzo miło z twojej strony, że uważasz, że nie musiałabym zakrywać rąk – zapewniła i wiele o niej mówiło, że nie, wcale nie była to żadna ironia i nie, nie próbowała nad Octavianem się znęcać. – Też kupowałam różdżkę u Ollivandera. Jaki ma rdzeń twoja? – spytała, tak myśląc, że może takie zwykłe pytanie trochę go uspokoi? Zwykle spokojny ton, który starała się przybrać i takie uwagi pomagały nieco uspokoić osoby roztrzęsione po tym, jak były na przykład świadkami przestępstwa, może tutaj też mogło to podziałać?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (3509), Brenna Longbottom (3521)




Wiadomości w tym wątku
[13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 13.04.2024, 18:30
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 14.04.2024, 04:29
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 14.04.2024, 10:52
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 14.04.2024, 13:05
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 14.04.2024, 13:47
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 14.04.2024, 16:04
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 14.04.2024, 16:44
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 14.04.2024, 20:45
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 14.04.2024, 21:09
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 16.04.2024, 04:02
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 16.04.2024, 08:06
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 16.04.2024, 16:14
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 16.04.2024, 17:54
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 18.04.2024, 01:16
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Brenna Longbottom - 18.04.2024, 07:43
RE: [13.10.1967] Popsułaś mojego studenta - przez Basilius Prewett - 18.04.2024, 18:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa