Egoistyczne zachcianki? Zdziwił się co nie miara na słowa Akane. Hjalmar w końcu chciał po prostu dobrze wyglądać i nie było za tym żadnych egoistycznych przesłanek. Przede wszystkim wypadało dobrze wyglądać na takich imprezach i koniec kropka. Nie zamierzał się przed nikim tłumaczyć, a już na pewno nie przed szurniętą Azjatką, która to na pewno nie miała równo pod sufitem. Gdyby go jakimś cudem uśpiła i zabrała do sypialni to rano byłby dopiero niekontrolowany atak paniki. Próba ucieczki nie powiodła się, a on został wyciągnięty na środek z kieliszkiem w ręku. Nie pozostało mu nic innego jak stanie i ładne wyglądanie - ot taka reprezentatywna rola.
Na wszystko przyjdzie czas - taką zasadę wyznawał Nordgersim. Skoro inni się rzucili pierwsi aby złożyć życzenia solenizantce, proszę bardzo - droga wolna. Hjalmarowi się nie śpieszyło, więc mógł poczekać na swoją kolej - Nie mogłem - zapewnił kiedy w końcu mogli zamienić kilka słów - No wiesz... Urodziny ma się raz w roku, jak mogłem odpuścić? - dodał. Co by nie mówić, był jej to po prostu dłużny, wierzył, że jest jest to po prostu winny. Wsłuchiwał się w krótką wymianę między Pandorą, a Akane i tym bardziej nie dowierzał w to co słyszy. Sprawach sypialnych? Nie był w stanie już bardziej unieść brwi w zdziwieniu. Przeniósł spojrzenie na Prewettównę, chcąc zobaczyć jej reakcję, chociaż ta była raczej niespodziewana. Turczynka była szczęśliwa zamiast zszokowana, więc to nie mogło być coś nowego dla niej. Zupełnie jakby to była stara śpiewka czy zagrywka w wykonaniu tej dwójki.
Pandora nosiła literkę, a Hjalmar nosił rzemykowego niedźwiadka. Wilk syty i owca cała - dosłownie i w przenośni. Kiedy solenizantka zakręciła niesforny lok, uniósł kącik ust do góry jeszcze bardziej - Dobrze ale i tak się postaram za bardzo nie porobić - zapewnił. Nie chciał zrobić tutaj afery stulecia, która skończyłaby się na pobiciu jakichś mord, mniej lub więcej niewinnych osób, a alkohol miał tylko mu w tym pomóc. Szampan może i nie był ulubionym trunkiem Nordgersima ale był alkoholem, który tak bardzo lubił - w każdej jego formie. Bąbelkowy napój wprawił go w szok i oszołomienie, nie był to zwykły, ot tak dostępny szampan. W tym było coś więcej, coś niespotykanego. Pokiwał tylko głową na słowa Pandory o podpytanie o nazwę i ruszył trochę ochłonąć... i przy okazji zająć taktyczne miejsce do podglądania swojego obiektu westchnień.
Po zajęciu doborowego miejsca, wdał się w krótką - jednostronną - rozmowę z jakimś gościem. Sprawny obserwator mógłby zauważyć, że to jednak było swego rodzaju przekazanie własnych opinii dotyczących jubilatki aniżeli jakakolwiek próba dyskusji o tym. Poczuł dotyk na swoim ramieniu i od razu odwrócił się w tym kierunku, licząc, że to może przybył jego obiekt zainteresowań dzisiejszego wieczora - Ja? Chyba tak. Chyba jestem zadowolony... Ale mi ciężko... - przyznał, spoglądając na twarz Azjatki przez sekundę swoimi rozmarzonymi oczami, a później wrócił ponownie do Pandory - Pomóc? Jak mogłabyś mi pomóc? - zapytał, nie cofając wzroku z Turczynki. Na prześlizg palców zareagował tylko małym wzruszeniem, ponieważ był zbyt zajęty - Tak? Co by jej się spodobało? - zwrócił się do Akane, tym razem spoglądając na nią swoim niewyraźnym wzrokiem. Hjalmar zdawał sobie sprawę, że to może być jego szansa. Że to co powie mu czarnowłosa, może mu pomóc - O ja... Ona tu idzie... Widzisz to? - zapytał organizatorki kiedy dojrzał nadciągającą Prewettównę. Jego prośby i nawoływania właśnie zdawały się zostać wysłuchane - Merlin musiał mieć go w swojej opiece.
Kiedy Pandora zajęła honorowe miejsce na jego kolanach, nie dowierzał. Przeniósł swoje niebieskie tęczówki na Akane jakby chciał jej zapytać "widzisz to co ja"?. Przysłuchiwał się ich rozmowie, nie chcąc przerywać Turczynce. Nie mógł sobie pozwolić aby przez jego zachowanie, obiekt westchnień uciekł - Tak.. Jestem zajęty - przyznał chwilę po tym kiedy poczuł TEN dotyk na swoich ramionach. Dużo przyjemniejszy, aksamitszy i po prostu lepszy od dotyku Azjatki. Zazdrosna? Ja jestem zazdrosny Pomyślał, dalej wsłuchując się w ich rozmowie. Pozwolił sobie zabrać kieliszek szampana - kim był aby jej odmówić - Przyszłaś do mnie? Dojrzałaś mnie w tym tłumie? Jestem zaszczycony - wtrącił się w końcu i zapytał, przenosząc swoje całkowite zainteresowanie na twarz Prewettówny.
Zaśmucił się kiedy Pandora cofnęła swoją dłoń z jego ramienia. Nie mógł tego tak zostawić. Musiał jakoś zareagować - Dlaczego mi to robisz? Przysłaś i teraz mnie opuszczasz? Co nie tak zrobiłem? Proszę, daj mi jeszcze jedną szansę... - odparł niemal błagalnym tonem kiedy oznajmiła, że chyba Eliza jej wołała. Hjalmar nie rozumiał co zrobił źle. Nie odzywał się, uśmiechał, oddał swój szampan... dlaczego chciała go teraz zostawić? Dlaczego po tym całym poświęceniu? Na Merlina dlaczego teraz, kiedy udało mu się ściągnąć ją wzrokiem do siebie.