15.04.2024, 18:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.04.2024, 18:59 przez Brenna Longbottom.)
- Proszę schować różdżkę albo zostanie pan obezwładniony - poinformowała Brenna krótko, wciąż tym samym, spokojnym głosem, ale mężczyzna nawet nie zdążył jej odpowiedzieć, nie mówiąc już o posłuchaniu (nie łudziła się, że to zrobi, ostrzeżenie było raczej częścią procedur niż próbą prawdziwego uspokojenia sytuacji), a ona nie zdążyła zrealizować swojej groźby, bo Nikolai postanowił działać.
I pomyśleć, że usiłowała odwrócić od niego uwagę. Może wcale tego nie potrzebował. Może w tej rosyjskiej szkole nauczyli go pojedynków z przewyższającą liczbą przeciwników i powinna martwić się raczej o tę trójkę z Nokturna, nie o niego? Bo ktoś przestraszony przecież nie postępowałby w ten sposób.
Odskoczyła odruchowo, tak, by mężczyzna nie zwalił się na nią – i zamiast niej ofiarą padł jego kumpel. To byłby całkiem dobry moment na wycofanie się, na nieszczęście obaj narwańcy zebrali się z ziemi, a tym razem gość w kaszkiecie ruszył w stronę Petrova z wyraźnie nieprzyjacielskimi zamiarami. Cóż, Brenna ostrzegała go przecież, że ma schować różdżkę, nie posłuchał polecenia, bluzgał na prawo i lewo, a teraz przepuszczał atak na Nikolaia, i nie istniała właściwie możliwość załatwienia sprawy polubownie… to zdecydowanie były już powody, by go rozbroić. Dlatego Brenna gwałtownym ruchem uniosła różdżkę, by wytworzyć w jego dłoni ciśnienie.
Jasne, wiedziała, że sytuacja nie wygląda zbyt korzystnie, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że na pokojowe rozejście się nie ma szans. Także dlatego, że skoro byli tak chętni do bicia przypadkowych przychodniów, po prostu nie powinna ich puścić: sami pchali się w ręce Brygady.
Kształtowanie
Czar sprawił, że różdżka wyrwała się z dłoni człowieka i pofrunęła gdzieś na ziemię pod jeden z budynków.
Kolega "miłego" pana w kaszkiecie najwyraźniej uznał, że że nikt nie będzie atakował jego przyjaciół i zaklęcie, całkiem mocne, zostało niemal natychmiast posłane w stronę Brenny.
Rozproszenie:
Na szczęście dla niej - była dostatecznie szybka, aby dać radę postawić protego. Błysnęło, kiedy czerwone światło oszałamiacza zderzyło się z półprzezroczystą tarczą, wyczarowaną przez Brygadzistkę.
I pomyśleć, że usiłowała odwrócić od niego uwagę. Może wcale tego nie potrzebował. Może w tej rosyjskiej szkole nauczyli go pojedynków z przewyższającą liczbą przeciwników i powinna martwić się raczej o tę trójkę z Nokturna, nie o niego? Bo ktoś przestraszony przecież nie postępowałby w ten sposób.
Odskoczyła odruchowo, tak, by mężczyzna nie zwalił się na nią – i zamiast niej ofiarą padł jego kumpel. To byłby całkiem dobry moment na wycofanie się, na nieszczęście obaj narwańcy zebrali się z ziemi, a tym razem gość w kaszkiecie ruszył w stronę Petrova z wyraźnie nieprzyjacielskimi zamiarami. Cóż, Brenna ostrzegała go przecież, że ma schować różdżkę, nie posłuchał polecenia, bluzgał na prawo i lewo, a teraz przepuszczał atak na Nikolaia, i nie istniała właściwie możliwość załatwienia sprawy polubownie… to zdecydowanie były już powody, by go rozbroić. Dlatego Brenna gwałtownym ruchem uniosła różdżkę, by wytworzyć w jego dłoni ciśnienie.
Jasne, wiedziała, że sytuacja nie wygląda zbyt korzystnie, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że na pokojowe rozejście się nie ma szans. Także dlatego, że skoro byli tak chętni do bicia przypadkowych przychodniów, po prostu nie powinna ich puścić: sami pchali się w ręce Brygady.
Kształtowanie
Rzut W 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut W 1d100 - 31
Sukces!
Sukces!
Czar sprawił, że różdżka wyrwała się z dłoni człowieka i pofrunęła gdzieś na ziemię pod jeden z budynków.
Kolega "miłego" pana w kaszkiecie najwyraźniej uznał, że że nikt nie będzie atakował jego przyjaciół i zaklęcie, całkiem mocne, zostało niemal natychmiast posłane w stronę Brenny.
Rozproszenie:
Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Na szczęście dla niej - była dostatecznie szybka, aby dać radę postawić protego. Błysnęło, kiedy czerwone światło oszałamiacza zderzyło się z półprzezroczystą tarczą, wyczarowaną przez Brygadzistkę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.