15.04.2024, 19:16 ✶
Nic nie kliknęło, gdy Mills sięgnęła po pierwszą książkę – okazało się, że to bardzo stare, ilustrowane wydanie baśni Barda Beedle’a. Wyjęcie kolejnego, grubego woluminu, również nie otworzyło żadnego tajnego przejścia, za to ten wymknął się jej z dłoni i upadł na podłogę: okazało się, że to album. Otworzył się na zdjęciach dzieci, w większości podpisanych – cieniutkie kawałki pergaminu umieszczono pod fotografiami, wklejonymi do środka.
Juliusowie.
Księżycowy Staw nie został kupiony od nikogo o nazwisku Julius, żadna z nich nie pamiętała, aby znała jakiegokolwiek przedstawiciela tej rodziny, czy choćby o nim słyszała – musieli więc nie mieszkać tu od wieków. A jednak poprzedni właściciele z jakichś powodów nie usunęli stąd ich rzeczy.
Kobieta z portretu nie poruszała się. Jej srebrzyste oczy wpatrywały się wciąż w jeden punkt.
Za to chwilę później dwie rzeczy wydarzyły się jednocześnie.
Gdy Millie przypatrywała się grzbietom książek – dość szybko mogła zauważyć, że interesowano się tutaj historią, zwłaszcza Rzymu, astronomią oraz chyba klątwami, bo o tych dziedzinach traktowała lwia część woluminów na półce – zbliżyła się do przejścia między regałami. Te były ustawione w jednym miejscu jeden za drugim, tak że ten tuż przy ścianie ginął niemalże w ciemnościach. I Moody mogłaby przysiąc, że coś, ktoś, się tam poruszył: że dostrzegła jakiś ruch w najciemniejszym kącie pomieszczenia. Nie mogła jeszcze tego zrozumieć, ale tam właśnie rodził się jej największy strach.
Nora zaś, która zbliżyła się do okna przekonała się, że jej chłoszczyć bardzo się tutaj przyda, bo szyby gwałtownie wymagały mycia. Ale przy okazji znalazła się blisko sekretarzyka, i kiedy go mijała… z zewnątrz dobiegło… stukanie? Jakby ktoś pukał od środka, niezbyt głośno na razie, a raczej tak, jak robiło się to w drzwi, chcąc, aby ktoś cię wpuścił do środka…
Tura do 19.04. Mills, zgodnie z ustaleniami, opisz swojego bogina. Nora, możesz to zrobić bądź po prostu daj odpisać Millie pierwszej, zobacz jej bogina, a twojego opiszę ja w kolejnym poście.
Juliusowie.
Księżycowy Staw nie został kupiony od nikogo o nazwisku Julius, żadna z nich nie pamiętała, aby znała jakiegokolwiek przedstawiciela tej rodziny, czy choćby o nim słyszała – musieli więc nie mieszkać tu od wieków. A jednak poprzedni właściciele z jakichś powodów nie usunęli stąd ich rzeczy.
Kobieta z portretu nie poruszała się. Jej srebrzyste oczy wpatrywały się wciąż w jeden punkt.
Za to chwilę później dwie rzeczy wydarzyły się jednocześnie.
Gdy Millie przypatrywała się grzbietom książek – dość szybko mogła zauważyć, że interesowano się tutaj historią, zwłaszcza Rzymu, astronomią oraz chyba klątwami, bo o tych dziedzinach traktowała lwia część woluminów na półce – zbliżyła się do przejścia między regałami. Te były ustawione w jednym miejscu jeden za drugim, tak że ten tuż przy ścianie ginął niemalże w ciemnościach. I Moody mogłaby przysiąc, że coś, ktoś, się tam poruszył: że dostrzegła jakiś ruch w najciemniejszym kącie pomieszczenia. Nie mogła jeszcze tego zrozumieć, ale tam właśnie rodził się jej największy strach.
Nora zaś, która zbliżyła się do okna przekonała się, że jej chłoszczyć bardzo się tutaj przyda, bo szyby gwałtownie wymagały mycia. Ale przy okazji znalazła się blisko sekretarzyka, i kiedy go mijała… z zewnątrz dobiegło… stukanie? Jakby ktoś pukał od środka, niezbyt głośno na razie, a raczej tak, jak robiło się to w drzwi, chcąc, aby ktoś cię wpuścił do środka…
Tura do 19.04. Mills, zgodnie z ustaleniami, opisz swojego bogina. Nora, możesz to zrobić bądź po prostu daj odpisać Millie pierwszej, zobacz jej bogina, a twojego opiszę ja w kolejnym poście.