15.04.2024, 21:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.04.2024, 21:28 przez Erik Longbottom.)
— Ty też używasz tej wymówki? — wymsknęlo mu się, gdy wspomniała o skrzacim bimbrze.
Czyżby alkohol miał w sobie coś jeszcze, skoro pchnął ich dwoje do jakichś... niestandardowych działań? Jego myśli powędrowały w stronę Morfeusza, który również pił z nimi tamtego wieczora w najlepsze. Czy i jego nazajutrz spotkało coś dziwnego? Nie miał za bardzo okazji do tego, aby głębiej przemyśleć tę sprawę, bo Nora postanowiła się odezwać, a on - jak już miał w zwyczaju - zaczął słuchać.
Faktycznie, wyciąganie kogoś z jeziora jest bardzo w stylu Sama. Dobrze, że akurat nie miała tam ze sobą żadnych psów z Warowni, bo kto wie, czy znowu by się go nie wystraszyły, pomyślał tępo,, gdy Nora wypluwała z siebie kolejne informacje na temat ubiegłej nocy. Dobrze, że w końcu się otworzyła i przestała stroić fochy, tylko postawiła sprawę jasno i mówiła konkretnie, co się tak właściwie wydarzyło. Było to bardzo odświeżające po tym, jak kazała mu nakłamać Brennie na temat jej zniknięcia z potańcówki. W sumie mógł się domyślić, że od początku chodziło o Sama. Bądź co bądź...
— Co? — rzucił z niezrozumieniem w głosie, gdy nieoczekiwanie jego dwie szare komórki zderzyły się ze sobą, sprawiając, że nareszcie dodał dwa do dwóch. — Ty... Spałaś z Samem? — Zamrugał jeden raz, potem drugi, a następnie powtórzył ten gest jeszcze kilka razy. Otaksował ją wzrokiem od stóp do głów, jakby nie do końca jej wierzył. — Mówimy o tym samym Samie, który pracuje tutaj od czerwca i spędził całe życie w Kniei? Jesteś przekonana, że to był on?
Zmrużył oczy, po czym przeniósł pusty wzrok na ścianę naprzeciwko niego. Mimowolnie zaczął kiwać głową, nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić z tym fantem. W gruncie rzeczy mogło być gorzej. Dużo gorzej. Jak udowodniło widowisko randkowe, w jakim brała udział Nora, nawet w stolicy ciężko było o dobrych facetów dla niej. A biorąc pod uwagę, że bywały takie momenty, że panna Figg miała dosyć mocne parcie na to, aby znaleźć sobie partnera, to już lepiej, że celowała w kogoś spokojnego niż w jakiegoś przestępcę z Nokturnu lub Podziemnych Ścieżek.
Ale... Sam? Wrócił wzrokiem do Nory, przekrzywiając głowę w niemalże namacalnym zdumieniu. Wprawdzie stolarz dosyć mocno otworzył się na ludzi, odkąd zjawił się w Dolinie Godryka, jednak sądząc po ich dotychczasowych rozmowach, jego jedyną miłością była Knieja. I jak sam lubił twierdzić była to dosyć zazdrosna partnerka, która nie uznawała konkurencji czy żadnych innych czynników, które mogły rozproszyć uwagę Sama. To, że Norze udało się wyciągnąć Samuela z tej skorupy, było osiągnięciem samym w sobie. Może to ta matczyna strona jej osobowości? Ta, która kazała jej opiekować się wszystkim i wszystkimi, którzy znajdowali się w zasięgu jej wzroku?
— Cóż... Mogłaś trafić gorzej. W sensie... Inaczej: Sam to całkiem dobra partia — przyznał w końcu, klepiąc lekko dłońmi o swoje kolana. — Sam nie jest... Nie jest taki zły. — Uśmiechnął się mimowolnie i zaraz zasłonił usta dłonią, co by Nora nie uznała, że się z niej wyśmiewa. — Chociaż dziwi mnie, że akurat na ciebie padło. On chyba... Nie do końca się dostosowuje do życia poza lasem? — Zmarszczył czoło, mając nadzieję, że kto jak kto, ale Nora akurat będzie wiedziała, co ma na myśli. — Z drugiej strony, skoro znaliście się już wcześniej, to pewnie było mu łatwiej... Otworzyć się na kogoś bliskiego, kogo znał już wcześniej, więc...
Twarz Erika nieco spoważniała, bo pośród tych chaotycznych tłumaczeń panny Figg, dotarło do niego, że w takim razie Nora i Sam już kiedyś byli razem, jednak... Nie potrafił umiejscowić na linii czasu, kiedy ten związek miałby mieć miejsce. W końcu Książę Kniei większość czasu spędził w głuszy, ze swoimi kozami, pośród wiekowych drzew i dzikich zwierząt. Ponownie otaksował ją spojrzeniem, wyobrażając sobie mimowolnie, jak kobieta przebija się przez najgęstsze chaszcze tylko po to, aby dotrzeć do swojego partnera. Wiedział, że kiedy jej naprawdę na czymś zależało, to potrafiła się przemóc, ale to było spore zaskoczenie.
— Ekhm... Więc na czym stanęło? — Uniósł lekko brwi.
Czyżby alkohol miał w sobie coś jeszcze, skoro pchnął ich dwoje do jakichś... niestandardowych działań? Jego myśli powędrowały w stronę Morfeusza, który również pił z nimi tamtego wieczora w najlepsze. Czy i jego nazajutrz spotkało coś dziwnego? Nie miał za bardzo okazji do tego, aby głębiej przemyśleć tę sprawę, bo Nora postanowiła się odezwać, a on - jak już miał w zwyczaju - zaczął słuchać.
Faktycznie, wyciąganie kogoś z jeziora jest bardzo w stylu Sama. Dobrze, że akurat nie miała tam ze sobą żadnych psów z Warowni, bo kto wie, czy znowu by się go nie wystraszyły, pomyślał tępo,, gdy Nora wypluwała z siebie kolejne informacje na temat ubiegłej nocy. Dobrze, że w końcu się otworzyła i przestała stroić fochy, tylko postawiła sprawę jasno i mówiła konkretnie, co się tak właściwie wydarzyło. Było to bardzo odświeżające po tym, jak kazała mu nakłamać Brennie na temat jej zniknięcia z potańcówki. W sumie mógł się domyślić, że od początku chodziło o Sama. Bądź co bądź...
— Co? — rzucił z niezrozumieniem w głosie, gdy nieoczekiwanie jego dwie szare komórki zderzyły się ze sobą, sprawiając, że nareszcie dodał dwa do dwóch. — Ty... Spałaś z Samem? — Zamrugał jeden raz, potem drugi, a następnie powtórzył ten gest jeszcze kilka razy. Otaksował ją wzrokiem od stóp do głów, jakby nie do końca jej wierzył. — Mówimy o tym samym Samie, który pracuje tutaj od czerwca i spędził całe życie w Kniei? Jesteś przekonana, że to był on?
Zmrużył oczy, po czym przeniósł pusty wzrok na ścianę naprzeciwko niego. Mimowolnie zaczął kiwać głową, nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić z tym fantem. W gruncie rzeczy mogło być gorzej. Dużo gorzej. Jak udowodniło widowisko randkowe, w jakim brała udział Nora, nawet w stolicy ciężko było o dobrych facetów dla niej. A biorąc pod uwagę, że bywały takie momenty, że panna Figg miała dosyć mocne parcie na to, aby znaleźć sobie partnera, to już lepiej, że celowała w kogoś spokojnego niż w jakiegoś przestępcę z Nokturnu lub Podziemnych Ścieżek.
Ale... Sam? Wrócił wzrokiem do Nory, przekrzywiając głowę w niemalże namacalnym zdumieniu. Wprawdzie stolarz dosyć mocno otworzył się na ludzi, odkąd zjawił się w Dolinie Godryka, jednak sądząc po ich dotychczasowych rozmowach, jego jedyną miłością była Knieja. I jak sam lubił twierdzić była to dosyć zazdrosna partnerka, która nie uznawała konkurencji czy żadnych innych czynników, które mogły rozproszyć uwagę Sama. To, że Norze udało się wyciągnąć Samuela z tej skorupy, było osiągnięciem samym w sobie. Może to ta matczyna strona jej osobowości? Ta, która kazała jej opiekować się wszystkim i wszystkimi, którzy znajdowali się w zasięgu jej wzroku?
— Cóż... Mogłaś trafić gorzej. W sensie... Inaczej: Sam to całkiem dobra partia — przyznał w końcu, klepiąc lekko dłońmi o swoje kolana. — Sam nie jest... Nie jest taki zły. — Uśmiechnął się mimowolnie i zaraz zasłonił usta dłonią, co by Nora nie uznała, że się z niej wyśmiewa. — Chociaż dziwi mnie, że akurat na ciebie padło. On chyba... Nie do końca się dostosowuje do życia poza lasem? — Zmarszczył czoło, mając nadzieję, że kto jak kto, ale Nora akurat będzie wiedziała, co ma na myśli. — Z drugiej strony, skoro znaliście się już wcześniej, to pewnie było mu łatwiej... Otworzyć się na kogoś bliskiego, kogo znał już wcześniej, więc...
Twarz Erika nieco spoważniała, bo pośród tych chaotycznych tłumaczeń panny Figg, dotarło do niego, że w takim razie Nora i Sam już kiedyś byli razem, jednak... Nie potrafił umiejscowić na linii czasu, kiedy ten związek miałby mieć miejsce. W końcu Książę Kniei większość czasu spędził w głuszy, ze swoimi kozami, pośród wiekowych drzew i dzikich zwierząt. Ponownie otaksował ją spojrzeniem, wyobrażając sobie mimowolnie, jak kobieta przebija się przez najgęstsze chaszcze tylko po to, aby dotrzeć do swojego partnera. Wiedział, że kiedy jej naprawdę na czymś zależało, to potrafiła się przemóc, ale to było spore zaskoczenie.
— Ekhm... Więc na czym stanęło? — Uniósł lekko brwi.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞